Jeździmy głodni

30 października 2026. W Ukrainie ceny paliw nadal rosną. Olej napędowy kosztuje już ponad 100 UAH za litr, a autogaz w ciągu miesiąca podrożał niemal o jedną trzecią i na niektórych stacjach osiągnął cenę 60 UAH. Eksperci wskazują na międzynarodowy kryzys paliwowy, rosyjskie ataki na infrastrukturę transportową oraz problemy z importem. Czy benzyna, olej napędowy i autogaz będą nadal drożeć? Czy Ukrainie grożą niedobory paliwa? I czego kierowcy mogą się spodziewać po kolejnej podwyżce akcyzy, która wejdzie w życie 1 stycznia 2027 roku?

Wygląda na to, że dla wielu ukraińskich kierowców stary dowcip stał się rzeczywistością.

– Dlaczego tak schudłaś?
– Bo paliwo podrożało.
– To teraz chodzisz pieszo?
– Nie, jeżdżę głodna.

W tym żarcie jest sporo prawdy. Aby zatankować samochód, Ukraińcy coraz częściej muszą oszczędzać na innych wydatkach.

Weźmy choćby mój przykład. Jeżdżę samochodem z instalacją LPG, a to właśnie autogaz podrożał w ostatnim miesiącu najbardziej. Na początku października litr kosztował średnio 43,93 UAH, a pod koniec miesiąca już 57,17 UAH. Oznacza to wzrost o ponad 30 proc. w ciągu zaledwie czterech tygodni. Na stacjach OKKO i WOG autogaz kosztuje już 59,90 UAH za litr, a na stacjach SOCAR – 59,50 UAH. Nieco taniej można zatankować na stacjach Ukrnafty i UPG, gdzie litr kosztuje odpowiednio 55,90 i 56,90 UAH.

Olej napędowy również bije rekordy cenowe. W październiku jego średnia cena wzrosła z 98,44 do 104,27 UAH za litr. Na niektórych stacjach za litr diesla klasy premium trzeba już zapłacić ponad 110 UAH. Tymczasem benzyna A-95 pozostaje na razie stosunkowo stabilna: w ciągu miesiąca podrożała o mniej niż 1 UAH, do około 90 UAH za litr.

Za obecnym wzrostem cen paliw stoi kilka czynników jednocześnie. Przede wszystkim wojna na Bliskim Wschodzie, ataki na infrastrukturę naftową i statki oraz zakłócenia na tradycyjnych szlakach dostaw doprowadziły do ograniczenia eksportu produktów naftowych i wzrostu ich cen. Szczególnie mocno odczuł to rynek oleju napędowego, na który popyt pozostaje wysoki.

W Ukrainie skutki międzynarodowego kryzysu paliwowego dodatkowo pogłębiły problemy logistyczne. Z powodu rosyjskich ataków na porty i statki, a także rekordowo niskiego poziomu wody w Dunaju, dostawcy utracili część możliwości sprowadzania paliwa od południa. Konieczne stało się przekierowanie dostaw na zachodnią granicę, gdzie przepustowość kolei i drogowych przejść granicznych jest ograniczona. Transport utrudniają również alarmy przeciwlotnicze i zagrożenia związane z wojną.

Według szacunków Serhija Kujuna, dyrektora Grupy Konsultingowej A-95, same problemy logistyczne podniosły hurtową cenę oleju napędowego o około 5–6 UAH na litrze. Jednocześnie paliwa na rynku europejskim jest wystarczająco dużo. Problem polega przede wszystkim na dostarczeniu go w Ukrainę.

Ostatnio sytuacja na rynku oleju napędowego zaczęła się poprawiać. Wprowadzone przez rząd tzw. zielone korytarze pozwoliły przyspieszyć odprawę transportów paliwa na granicy. Dostawy stopniowo wracają do normy, a ceny hurtowe zaczęły już spadać. Kujun przewiduje, że rynek może się wkrótce ustabilizować. Nie oznacza to jednak, że olej napędowy na stacjach od razu stanieje. Duże sieci mogą jeszcze przez pewien czas utrzymywać obecne ceny.

Z autogazem sytuacja jest bardziej skomplikowana. Niedobory występują nie tylko w Ukrainie, ale również w części krajów europejskich. Znaczne ilości gazu płynnego LPG trafiają obecnie na rynki azjatyckie, gdzie odbiorcy są gotowi płacić więcej. Jednocześnie ze względu na zagrożenia dla żeglugi dostawcy niechętnie kierują gazowce do ukraińskich portów. W rezultacie importerzy muszą szukać droższych i bardziej skomplikowanych tras dostaw.

Dla właścicieli samochodów z instalacją LPG to szczególnie nieprzyjemna wiadomość. W końcu na gaz przechodzili przede wszystkim po to, by oszczędzać. Tymczasem litr autogazu kosztuje już około 63 proc. ceny benzyny A-95. A ponieważ samochód zazwyczaj zużywa więcej gazu niż benzyny, oszczędności wynikające z jazdy na LPG maleją. Wydłuża się też okres zwrotu kosztów montażu instalacji gazowej.

Benzyna pozostaje na razie najbardziej stabilnym cenowo paliwem samochodowym. Jej podaż na rynku europejskim jest wystarczająca, a popyt mniejszy niż w przypadku oleju napędowego. Ukraina jest jednak uzależniona od importu, dlatego nawet przy stabilnych cenach światowych benzyna może drożeć wskutek osłabienia hrywny. Według szacunków uczestników rynku wzrost kursu dolara o 1 UAH może podnieść koszt zakupu litra paliwa o około 0,80 UAH.

Ekonomiści nie wykluczają, że przy niekorzystnym rozwoju wydarzeń cena benzyny A-95 może do końca roku zbliżyć się do 100 UAH za litr. Jest to jednak tylko jeden z możliwych scenariuszy. Jeśli na światowym rynku nie dojdzie do kolejnych wstrząsów, eksperci spodziewają się względnej stabilizacji cen benzyny.

Rosnące ceny paliw dotykają nie tylko kierowców samochodów osobowych. Z oleju napędowego korzystają firmy transportowe, rolnicy, przedsiębiorstwa komunalne i transport publiczny. Od jego ceny zależą koszty dostaw żywności, przewozu pasażerów czy pracy agregatów prądotwórczych. Dlatego utrzymujący się wzrost cen diesla może stopniowo przekładać się na koszty produkcji towarów i świadczenia usług. Skala podwyżek będzie zależeć od udziału kosztów transportu w cenie końcowej oraz od możliwości przedsiębiorstw w zakresie rekompensowania droższego paliwa.

Nawet jeśli w najbliższych miesiącach sytuacja na rynku paliw się ustabilizuje, kierowców czeka kolejna próba. Od 1 stycznia 2027 roku w Ukrainie ponownie wzrośnie akcyza na paliwa. Harmonogram podwyżek Rada Najwyższa zatwierdziła jeszcze w 2024 roku w ramach stopniowego dostosowywania ukraińskich stawek do poziomu europejskiego.

Akcyza na benzynę wzrośnie z 300,8 do 329,9 EUR za 1000 litrów, na olej napędowy – z 253,8 do 291,9 EUR, a na gaz płynny – ze 198 do 223 EUR. Przy założeniu kursu 50 UAH za 1 EUR i uwzględnieniu podatku VAT dodatkowe obciążenie podatkowe wyniesie około 1,75 UAH na litrze benzyny, 2,29 UAH na litrze oleju napędowego i 1,50 UAH na litrze autogazu. Nie oznacza to jednak, że ceny na stacjach wzrosną dokładnie o takie kwoty. Zależą one bowiem również od cen zakupu paliwa, kursów walut oraz konkurencji między sieciami stacji.

Ponadto podczas prac nad budżetem państwa na 2027 rok rząd zaproponował utworzenie specjalnego funduszu, który miałby chronić przedsiębiorstwa sektora paliwowego przed ryzykiem związanym z wojną. Jako jedno z możliwych źródeł jego finansowania wskazywano dodatkową podwyżkę akcyzy, która miałaby przynieść 8,3 mld UAH. Nie określono jednak dotąd konkretnych stawek, a wprowadzenie takiej podwyżki wymagałoby odrębnej decyzji ustawodawczej.

Nawet jeśli w najbliższych tygodniach dostawy oleju napędowego wrócą do normy, nie oznacza to jeszcze, że paliwo zacznie tanieć. Autogazu nadal brakuje, ceny światowe są niestabilne, a problemy logistyczne nie zniknęły. Jeśli dodać do tego nieuniknioną podwyżkę akcyzy, perspektywy nie wyglądają optymistycznie. I wszystko wskazuje na to, że stary dowcip o głodnych kierowcach jeszcze długo pozostanie aktualny.

Wiktoria Czyrwa
Photo by adam hilles on Unsplash

Facebook
Twitter
LinkedIn