Dywersyfikacja szlaków eksportu zboża

21 września 2026. Ukraiński eksport zboża koleją wyraźnie przyspiesza, ale jego geografia szybko się zmienia. Jeszcze w sierpniu najwięcej wagonów kierowanych na zachodnią granicę jechało przez Polskę. Na początku września wyprzedziły ją Węgry, a obecnie największy potok prowadzi przez Słowację. Dla Ukrainy oznacza to coraz większą możliwość wyboru tras prowadzących do Unii Europejskiej. Dla Polski – konieczność konkurowania o ładunki, których na zachodniej granicy jest coraz więcej.

Najnowsze dane Ukrzaliznyci pokazują przede wszystkim skalę wzrostu. Według informacji przedstawionych 17 września podczas spotkania z uczestnikami rynku rolnego przez zachodnie kolejowe przejścia graniczne przekazywanych jest średnio 278 wagonów ze zbożem na dobę. W sierpniu było to 192,8 wagonu. W ciągu kilku tygodni średniodobowy wynik wzrósł więc o około 44 procent.

Nie wszystkie kierunki wykorzystują jednak ten wzrost w jednakowym stopniu.

Słowacja rośnie najszybciej

Największa zmiana nastąpiła na granicy ukraińsko-słowackiej. W sierpniu w kierunku Słowacji przekazywano średnio 41,4 wagonu ze zbożem dziennie. Obecnie jest to już 82,5 wagonu. Oznacza to niemal dwukrotny wzrost.

Słowacja wysunęła się tym samym zdecydowanie przed pozostałe kierunki. Do Węgier przekazywanych jest średnio 66 wagonów dziennie, przez Polskę – 65, a w kierunku Rumunii – 64,5. Różnica między Polską, Węgrami i Rumunią jest więc obecnie symboliczna. Słowacja osiąga natomiast wynik o ponad jedną czwartą wyższy niż każde z tych państw.

Jeszcze w sierpniu sytuacja wyglądała inaczej. Prowadziła Polska z wynikiem 56,6 wagonu dziennie, przed Węgrami – 49,4, Rumunią – 45,5 i Słowacją – 41,4.

Polska nie traci ładunków. Traci część wzrostu

Z polskiej perspektywy szczególnie istotne jest właściwe odczytanie tych danych. Nie mamy do czynienia ze spadkiem liczby wagonów kierowanych przez polsko-ukraińską granicę. Przeciwnie – ich średnia liczba wzrosła z 56,6 do 65 na dobę, czyli o około 15 proc.

Problem polega na tym, że cały rynek rośnie znacznie szybciej. W sierpniu na Polskę przypadało około 29 proc. średniodobowej liczby wagonów ze zbożem przekazywanych przez cztery zachodnie kierunki. Obecnie jest to około 23 proc. W tym samym czasie udział Słowacji zwiększył się z około 21 do niemal 30 proc.

Dla polskiego sektora transportowego jest to ważniejsza informacja niż samo przesunięcie Polski z pierwszego na trzecie miejsce. Ukraińskiego zboża kierowanego na Zachód przybywa, ale znaczna część dodatkowych ładunków wybiera inne korytarze.

Ukraina potrzebuje kilku dróg do Europy

Z punktu widzenia Ukrainy rozwój kilku równoległych szlaków jest korzystny. Doświadczenia ostatnich lat pokazały znaczenie dywersyfikacji eksportu. Możliwość wyboru między Polską, Słowacją, Węgrami, Rumunią, portami naddunajskimi i portami Morza Czarnego ogranicza zależność od jednego korytarza oraz zwiększa odporność systemu logistycznego na zakłócenia.

Znaczenie kolei pozostaje przy tym bardzo duże. We wrześniu Ukrzaliznycia przewiozła już 717,5 tys. ton zbóż. Formalnie wykazywany eksport wyniósł 422,4 tys. ton, o 53 proc. więcej niż w porównywalnym okresie sierpnia.

Statystyka ta nie obejmuje jednak w pełni rzeczywistego eksportowego charakteru przewozów do Izmaiłu. W systemie Ukrzaliznyci są one wykazywane jako transport krajowy, mimo że ładunki trafiają następnie do obsługi eksportowej. Po uwzględnieniu tego kierunku wolumen związany z eksportem wynosi około 475,5 tys. ton. Z tej wielkości 346,2 tys. ton skierowano ku zachodnim przejściom granicznym, 118,1 tys. ton w stronę portów naddunajskich, a 11,2 tys. ton do portów Wielkiej Odessy.

Oznacza to, że około 73 proc. tak liczonego wolumenu przypada na zachodnią granicę Ukrainy.

Polska ma atuty, ale konkurencja coraz większa

Polski kierunek pozostaje dla Ukrainy szczególnie istotny. Oferuje dostęp nie tylko do polskiego rynku i sieci kolejowej Unii Europejskiej, lecz także do portów Bałtyku oraz dalszych połączeń z Europą Zachodnią.

Polska i Ukraina rozmawiają ponadto o zwiększeniu tranzytu ukraińskich produktów rolnych przez terytorium Polski do państw trzecich. Strona ukraińska wskazywała możliwość zwiększenia takiego tranzytu z około 250–300 tys. do 500–600 tys. ton miesięcznie, przede wszystkim z wykorzystaniem kolei.

Przedstawiciele ukraińskiego rządu deklarowali również zainteresowanie skierowaniem w latach 2026–2027 nawet około 6,5 mln ton ładunków przez polskie porty. Są to jednak na obecnym etapie deklarowane przez stronę ukraińską cele i przedmiot rozmów, a nie potwierdzony polsko-ukraiński wolumen kontraktowy.

Najnowsze dane dotyczące zbóż pokazują, że realizacja tych planów nie będzie zależała wyłącznie od wielkości ukraińskiego eksportu.

O wyborze trasy zdecydują czas i koszt

Dla eksporterów istotna jest sprawność całego łańcucha logistycznego – od miejsca załadunku w Ukrainie do odbiorcy końcowego.

Znaczenie mają przepustowość przejścia granicznego, dostępność wagonów, możliwości przeładunku między systemami 1520 i 1435 mm, czas oczekiwania na granicy, stawki przewozowe, zdolności terminali oraz dalsze połączenia kolejowe i portowe. To właśnie na tym poziomie rozgrywa się coraz silniejsza konkurencja między Polską, Słowacją, Węgrami i Rumunią.

Nie należy przy tym wyciągać z danych z pierwszej części września wniosku, że nastąpiła już trwała zmiana kierunków ukraińskiego eksportu. Na wyniki w poszczególnych tygodniach wpływają kontrakty handlowe, dostępność taboru, zdolność odbioru wagonów po drugiej stronie granicy oraz sytuacja w portach.

Trend jest jednak czytelny: Ukraina coraz skuteczniej wykorzystuje kilka konkurujących ze sobą dróg prowadzących do Unii Europejskiej.

Wspólny interes Polski i Ukrainy

Dla Ukrainy dywersyfikacja szlaków oznacza większe bezpieczeństwo eksportu i mniejszą zależność od pojedynczego korytarza. Z polskiego punktu widzenia nie powinno więc chodzić o ograniczanie alternatywnych tras, lecz o stworzenie takich warunków, aby znacząca część rosnących ukraińskich potoków wybierała właśnie Polskę.

Jest o co konkurować. Średnia liczba wagonów ze zbożem przekazywanych przez zachodnią granicę Ukrainy wzrosła od sierpnia o około 44 proc., a kolejowy eksport zbóż we wrześniu jest o ponad połowę większy niż w porównywalnym okresie poprzedniego miesiąca.

Dla polsko-ukraińskiej współpracy gospodarczej najważniejszym pytaniem nie jest więc to, czy Ukraina będzie korzystać również ze Słowacji, Węgier i Rumunii. Będzie, ponieważ leży to w jej interesie. Pytanie brzmi, jak dużą część rosnącego eksportu będą w stanie obsłużyć polskie przejścia graniczne, przewoźnicy, terminale i porty.

Od odpowiedzi na to pytanie zależy, czy Polska pozostanie jednym z podstawowych korytarzy łączących ukraińską gospodarkę z rynkiem Unii Europejskiej.

Opracował Dariusz Kostrzębski
Image by Gerd Altmann from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn