20 lipca 2026. „Ukraiński eksport żywności nie jest wcale tak duży - przed wybuchem wojny utrzymywał się na poziomie do 30 mld dolarów rocznie, a dziś jest jeszcze niższy. Dla porównania polski eksport jest dwukrotnie wyższy niż ukraiński sprzed wojny, bo my sprzedajemy głównie produkty przetworzone” - mówi w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej (PAP) Jerzy Plewa, były dyrektor generalny Dyrekcji Rolnictwa Komisji Europejskiej.
W rozmowie J. Plewa podnosi następujące kwestie:
● Według statystyk, pochodzących jeszcze sprzed wybuchu wojny z Rosją, na Ukrainie jest 41,3 mln hektarów gruntów rolnych, podczas gdy Polska ma 14,6 mln ha, zaś cała Unia Europejska - 156 mln ha. Po wejściu do UE Ukraina miałaby 25 proc. udział w gruntach rolnych Wspólnoty. Jeśli chodzi o grunty orne, ten udział byłby jeszcze większy. Ukraina ma ich 32,7 mln ha, co stanowiłoby jedną trzecią gruntów ornych UE.
● Choć 40 proc. światowych czarnoziemów jest w Ukrainie, to Ukraina jest w stanie wojny i ma bardzo mało zróżnicowane rolnictwo. Specjalizuje się głównie w uprawie pszenicy, kukurydzy, roślin oleistych, rzepaku. Jest największym na świecie producentem słonecznika i znaczącym producentem drobiu, ale nie jest takim potentatem w tej dziedzinie jak Polska. Jeśli chodzi o mleko, produkty mleczarskie, wołowinę czy wieprzowinę, Ukraina jest importerem netto. Nie stanowi więc zagrożenia dla polskiego rolnictwa. W dodatku kraj ten ma bardzo słabo rozwinięte przetwórstwo rolno-spożywcze.
● Bank Światowy szacuje, że straty, jakie poniósł ukraiński sektor rolny po trzech latach pełnoekranowej wojny to 70 mld euro To więcej niż wynosi cały budżet unijnej Wspólnej Polityki Rolnej (WPR), który wynosi ok. 55 mld euro rocznie.
● Reforma WPR jest konieczna niezależnie od tego, czy Ukraina wejdzie do UE czy nie. Dyskutowana od lipca ub.r. propozycja zmian w WPR zakłada przekazanie zarówno większej kompetencji, jak i odpowiedzialności państwom członkowskim.
● Rozciągnięcie systemu dopłat bezpośrednich na ukraińskie agroholdingi nie byłoby w interesie europejskich podatników. 110 największych ukraińskich agroholdingów użytkuje ok. 3 mln hektarów. Gospodarstwa mające powyżej 1000 ha wykorzystują 57 proc. użytków rolnych w tym kraju. Komisja Europejska promuje capping, czyli limitowanie dopłat bezpośrednich, tak by większości dopłat nie przejęli właściciel wielkich gospodarstw.