7 sierpnia 2026. Rosyjskie ataki na ukraiński biznes mają ostatnio coraz częściej jeden wspólny mianownik: celem stają się magazyny, terminale sortownicze i centra dystrybucyjne. Tylko w ciągu ostatnich kilku tygodni zniszczono lub uszkodzono obiekty logistyczne największych sieci handlowych, platform e-commerce, operatorów pocztowych, producentów i importerów. Wraz z nimi ucierpiały towary należące do setek mniejszych firm korzystających z ich infrastruktury.
Największą skalę miał atak na Kijów i obwód kijowski w nocy z 4 na 5 sierpnia. Rosyjskie rakiety trafiły w największe centrum dystrybucyjne Rozetki – jednego z największych ukraińskich sprzedawców internetowych i platform marketplace – w Browarach. Magazyn, przez który przechodziło ponad 100 tys. zamówień dziennie, został doszczętnie zniszczony. Jak poinformował współwłaściciel firmy Władysław Czeczotkin, Rosja użyła do jego zniszczenia trzech rakiet balistycznych, a straty liczone są w miliardach hrywien. Dla Rozetki jest to największa strata w całej historii firmy.
Tej samej nocy kilka bezpośrednich trafień rakietowych odnotowano w głównym centrum logistycznym NOVUS. Firma nazywała je „sercem” swojej logistyki. Centrum przestało działać, a sieć rozpoczęła redystrybucję zapasów między innymi obiektami, aby zapobiec problemom z zaopatrzeniem sklepów. Rosyjskie ataki zniszczyły również sortownię Nowej Poszty w Kijowie, gdzie zginęło trzech pracowników, a ośmiu zostało rannych oraz część infrastruktury logistycznej Fozzy Group. Sieć Fora straciła magazyny produktów świeżych i mrożonych, a kolejny magazyn został uszkodzony. Firma zapowiedziała, że przez około tydzień ograniczy liczbę promocji, a w niektórych sklepach możliwe będą tymczasowe zmiany w asortymencie.
Poważne straty poniósł również Epicentr. W Kijowie spłonęło jedno z kluczowych centrów logistycznych firmy, a w Kalyniwce zniszczono dwa duże kompleksy magazynowe. Atak rakietowy praktycznie zatrzymał także produkcję płytek ceramicznych w Epicentr Ceramic Corporation. Nie są to bynajmniej pierwsze straty sieci: od początku pełnoskalowej wojny Rosjanie co najmniej 17 razy atakowali jej obiekty.
Pod Kijowem zniszczono również duży zautomatyzowany kompleks Denka Logistics należący do MTI Group. Skutki takiego ataku wykraczają daleko poza straty poniesione przez samego właściciela magazynu. Przechowywano tam towary innych firm, w tym główne zapasy Intertopu, produkty Pumy oraz innych marek. W innych zaatakowanych kompleksach logistycznych zniszczono zapasy Bosch i LIQUI MOLY oraz części zamienne Toyoty. Bosch poinformował, że utracono wszystkie jego produkty znajdujące się w magazynie partnera logistycznego.
Atak z 5 sierpnia był najbardziej skoncentrowany, jednak uderzenia w infrastrukturę logistyczną rozpoczęły się już wcześniej. Tylko w ostatnich miesiącach ATB straciło centra dystrybucyjne w Dnieprze i Charkowie, a kolejny obiekt został uszkodzony w Odessie. Od początku pełnoskalowej wojny sieć straciła łącznie ponad połowę powierzchni magazynowej, a swoje straty szacuje na 15 mld UAH. 4 sierpnia rosyjskie drony zniszczyły magazyn firmy Biosfera w Dnieprze, natomiast 1 sierpnia – magazyny wydawnictwa Ranok w Charkowie oraz wydawnictwa gier planszowych Rozum pod Kijowem. Spłonęły w nich miliony książek i podręczników oraz niemal cały zapas gier planszowych.
Według wyliczeń działu analitycznego Forbes Ukraine od początku lipca rosyjskie ataki zniszczyły ponad 400 tys. m² powierzchni magazynowej i logistycznej należącej do ukraińskich firm. To równowartość około 56 boisk piłkarskich. Łączne straty w nieruchomościach magazynowych w Kijowie i obwodzie kijowskim od początku pełnoskalowej wojny przekroczyły już 1 mln m².
Jednocześnie skutki wojny coraz dotkliwiej odczuwa także rosyjska logistyka. Od 18 lipca Siły Systemów Bezzałogowych Sił Zbrojnych Ukrainy zaczęły systematycznie atakować centra logistyczne Wildberries – jednej z największych rosyjskich platform e-commerce. W ciągu niespełna trzech tygodni trafiono co najmniej 18 magazynów w różnych regionach Rosji. Według szacunków ukraińskich Sił Obrony uszkodzenia mogły objąć nawet 1,15 mln m², czyli ponad jedną piątą całej deklarowanej infrastruktury logistycznej Wildberries.
Jak trafnie ujął to współwłaściciel Nowej Poszty Wołodymyr Popereśniuk: „Wchodzimy w nową fazę wojny – wzajemnego niszczenia gospodarek”.
W obliczu nasilających się ataków ukraińskie firmy są zmuszone zmieniać sam model logistyki. W warunkach pokojowych koncentracja towarów w dużych, nowoczesnych centrach dystrybucyjnych dawała oczywiste korzyści: niższe koszty magazynowania, możliwość automatyzacji, mniej transportów i szybszą realizację zamówień. W warunkach wojny ta sama koncentracja staje się zagrożeniem. Jedno trafienie może jednocześnie zniszczyć budynek, kosztowne wyposażenie oraz zapasy towarów warte setki milionów hrywien.
Dlatego firmy coraz częściej przechodzą na odwrotny model – rozpraszają zapasy, dzieląc je między różne regiony i ograniczając do minimum ilość towarów przechowywanych jednocześnie w jednym centrum dystrybucyjnym. Zmniejszają również liczbę zmian i pracowników przebywających jednocześnie w magazynie. Najważniejsze jest bowiem bezpieczeństwo ludzi.
Otwartą kwestią pozostaje rekompensata poniesionych strat. O ile duże firmy są w stanie przebudować logistykę i stopniowo odbudowywać zniszczoną infrastrukturę, o tyle dla małych i średnich przedsiębiorstw utrata partii towaru przechowywanej w należącym do innej firmy magazynie lub centrum handlowym może mieć krytyczne znaczenie.
Ubezpieczenia na razie nie rozwiązują problemu. Polisy obejmujące ryzyko wojenne pozostają drogie, a możliwości państwowego programu są niewystarczające dla dużych przedsiębiorstw. Jak wskazują przedstawiciele firm, państwowe ubezpieczenie za pośrednictwem Agencji Kredytów Eksportowych obejmuje ochroną do 30 mln UAH na jedną osobę prawną i dotyczy własnych budynków oraz wyposażenia. Dla firmy, która w wyniku jednego ataku może stracić setki milionów, a nawet miliardy hrywien, to zdecydowanie za mało.
Rząd deklaruje, że szuka rozwiązania tego problemu. Po zmasowanym ataku przedstawiciele największych sieci handlowych i firm logistycznych spotkali się z premierem Serhijem Koreckim oraz ministrem gospodarki Ołeksandrem Krawczenką.
Jedną z pierwszych decyzji jest zapewnienie przedsiębiorcom priorytetowego dostępu do wolnych nieruchomości państwowych, które mogą zostać wykorzystane do rozproszenia zaplecza magazynowego. Ministerstwo Gospodarki, ARMA oraz Fundusz Mienia Państwowego otrzymały zadanie sporządzenia wykazu takich obiektów.
Ponadto rząd przygotowuje rozmowy z bankami w sprawie wsparcia kredytowego dla poszkodowanych przedsiębiorstw, pracuje nad mechanizmami ubezpieczenia ryzyka wojennego, decentralizacją logistyki międzynarodowej oraz rozszerzeniem korytarza celnego. Najważniejszym zadaniem jest niedopuszczenie do zakłóceń w dostawach żywności, leków i innych niezbędnych towarów, przede wszystkim w regionach położonych w pobliżu frontu.
Na razie nie ma podstaw, by mówić o powszechnym niedoborze towarów. Lokalne skutki mogą być jednak już odczuwalne. W niektórych miejscach asortyment może się tymczasowo zmniejszyć, gdzie indziej na towary lub części zamienne trzeba będzie czekać dłużej, a firmy będą ograniczać liczbę promocji. Dodatkowe koszty związane z nowym, rozproszonym modelem logistyki mogą z czasem wpłynąć również na koszty produkcji.
Ukraiński biznes robi tymczasem to, co robił przez całą pełnoskalową wojnę – dostosowuje się do nowych warunków. Po ostatnich atakach firmy odchodzą od dużych, scentralizowanych centrów logistycznych na rzecz kilku mniejszych magazynów, rozpraszają zapasy między regionami, a część z nich planują przechowywać za granicą. Taki model jest droższy i bardziej skomplikowany, ale zmniejsza ryzyko przerwania dostaw w przypadku zniszczenia jednego obiektu.