1 kwietnia 2026 roku. Wiosną 2026 roku na ukraińskim rynku bankowym zaczął się kształtować nowy segment – sprzedaż gotowych banków jako aktywów. Wyraźnym sygnałem była transakcja zakupu PINbanku przez polską firmę fintechową ZEN.com: zagraniczny dostawca usług płatniczych, który dotąd działał bez licencji bankowej, zdecydował się wejść na rynek właśnie poprzez przejęcie istniejącej instytucji.
ZEN.com to jeden z graczy europejskiego rynku fintech, oferujący rachunki, przelewy i operacje walutowe w kilkudziesięciu krajach. Do tej pory spółka nie rozwijała działalności bankowej i nie deklarowała zamiaru uzyskania licencji bankowej. Wejście do Ukrainy planowano jako uruchomienie serwisu płatniczego, jednak ograniczenia w wydawaniu nowych licencji faktycznie skłoniły firmę do innego rozwiązania – zakupu banku.
W tym przypadku PINbank stał się nie tyle inwestycją w klasyczną bankowość, co punktem wejścia do regulowanego systemu finansowego. Chodzi o niewielką instytucję o udziale rynkowym na poziomie statystycznego błędu, która wcześniej należała do objętego sankcjami rosyjskiego biznesmena i została wyprowadzona z rynku. Według szacunków uczestników rynku wartość transakcji mogła wynieść około 170 mln UAH, czyli więcej niż początkowa wycena. Jednocześnie nowy właściciel będzie musiał dokapitalizować bank, aby dostosować go do wymogów regulacyjnych.
W praktyce oznacza to, że inwestor kupuje nie tyle działający biznes, ile infrastrukturę: licencję, „opakowanie” prawne oraz możliwość funkcjonowania w ramach regulacji bankowych. Dla firmy fintechowej oznacza to dostęp do szerszego zakresu operacji niż w przypadku licencji płatniczej oraz możliwość szybszego skalowania działalności.
Transakcja ZEN.com wpisuje się w trend ostatnich miesięcy. Wcześniej inny zagraniczny gracz, estońska Iute Group, przejął upadły „RVS Bank” i zdążył już go dokapitalizować. W krótkim czasie pojawiły się więc dwa przykłady wejścia zagranicznych firm do sektora bankowego poprzez zakup problematycznych aktywów.
Równolegle na sprzedaż trafiają kolejne banki – zarówno te wyprowadzone z rynku, jak i te, których właściciele zmuszeni są szukać nabywców w wyniku sporów z regulatorem. Jednym z najbardziej wymownych przykładów jest sytuacja wokół banku „Avangard”: Narodowy Bank Ukrainy zażądał od właścicieli grupy ICU sprzedaży aktywa po tym, jak uznał reputację biznesową beneficjentów – Makara Paseniuka i Kostiantyna Stetsenki – za niespełniającą wymogów. Jedną z przyczyn była sytuacja z pierwszych miesięcy pełnoskalowej wojny, gdy państwo wycofywało z rynku „córki” rosyjskich banków państwowych: część obligacji skarbowych należących do tych instytucji trafiła na rachunki powiązane z ICU i „Avangardem”. Luki w procedurze ich przekazania państwu sprawiły, że znaczna płynność pozostawała w obiegu i mogła być wykorzystywana do operacji na rynku finansowym, co wzbudziło wątpliwości regulatora. W praktyce oznacza to utratę kontroli nad instytucją i konieczność znalezienia nowego właściciela. Odmowa przedłużenia terminów finalizacji transakcji dodatkowo zwiększyła presję na sprzedających. Wśród potencjalnych nabywców wymienia się duże firmy spoza sektora bankowego – m.in. „Nova Poshta” i Rozetka.
Sam „Avangard” jest przy tym typowym przykładem banku nowego typu: bez sieci detalicznej, bez masowego klienta, skoncentrowanego na rynkach finansowych. Jego główną wartością nie jest klasycznie rozumiany biznes, lecz licencja i infrastruktura. To właśnie tłumaczy zainteresowanie ze strony dużych firm, które widzą w banku narzędzie do rozwoju własnych usług finansowych.
Istotne jest, że zainteresowanie aktywami bankowymi utrzymuje się mimo ich oczywistej problematyczności. Potencjalni nabywcy oceniają nie tyle bieżącą kondycję banku, ile możliwość wykorzystania go jako platformy dla własnych usług. Potwierdza to także skład zainteresowanych stron: obok banków rozwijających się poprzez przejęcia, transakcjom przyglądają się serwisy płatnicze, firmy leasingowe oraz przedsiębiorstwa infrastrukturalne.
Na tym tle szczególnie wymowny jest popyt utrzymujący się nawet w trudnych warunkach. Wojna, ograniczenia walutowe, zakaz wypłaty dywidend oraz rosnące obciążenia podatkowe nie zmniejszają zainteresowania aktywami bankowymi. W pewnym sensie wręcz je wzmacniają: ograniczenia i ryzyka obniżają próg wejścia, a tym samym czynią takie transakcje bardziej atrakcyjnymi dla inwestorów strategicznych.
W rezultacie kształtuje się nowy model rynku. Banki przestają być postrzegane wyłącznie jako samodzielny biznes, który trzeba rozwijać od zera przez lata. Stają się narzędziem – elementem szerszej infrastruktury. Dla dużych firm to sposób na kontrolę przepływów finansowych, tworzenie własnych rozwiązań płatniczych, uruchamianie produktów kredytowych i budowanie zamkniętych ekosystemów.
Wiktoria Czyrwa
Image by Bilal AHMAD from Pixabay