Księgarnie w kryzysie

30 marca 2026. Ukraiński rynek książki przeżywa kryzys. Księgarnie znikają zarówno w stolicy, jak i w regionach. Tylko w marcu – według szacunków uczestników rynku – działalność zakończyło co najmniej sześć księgarń. I nie chodzi wyłącznie o małe, niezależne punkty, lecz także o widoczne miejsca powiązane z wydawnictwami lub sieciami.

Część z nich powstała w latach 2023–2024, kiedy popyt na książki w języku ukraińskim rósł, a państwo deklarowało wsparcie dla branży. Okres wzrostu okazał się jednak krótkotrwały.

Ponadto w Kijowie w najbliższym czasie zamknie się punkt stacjonarny Yakaboo przy Chreszczatyku, wydawnictwo Artbooks likwiduje własny sklep, wcześniej swoją lokalizację w podziemnym centrum handlowym na Majdanie zamknął Knyholend, a los kolejnego punktu pozostaje niepewny. Właścicielka księgarni „Moja książkowa półka” również ogłosiła zakończenie działalności. Równolegle duzi gracze notują straty – niektóre sieci mówią o milionowych ubytkach w skali roku.

Kluczowym sygnałem jest gwałtowna zmiana zachowań klientów. Jeśli wcześniej odwiedzający kupowali kilka książek podczas jednej wizyty, dziś ograniczają się do minimum. Jak zauważa dyrektor wydawnictwa Ranok, Wiktor Kruhlow, w pierwszym kwartale średnia wartość koszyka spadła o połowę: zamiast 3–5 książek klienci kupują jedną lub dwie. To nie tylko spadek przychodów, ale zmiana modelu konsumpcji – książka przestaje być zakupem „na zapas”, a staje się wyborem „na teraz”.

Jednym z powodów są ceny, które dla wielu stały się trudne do udźwignięcia. Nowe wydania w miękkiej oprawie kosztują zazwyczaj 250–400 UAH, w twardej – 400–700, a niektóre premiery i przekłady sięgają nawet 800 UAH i więcej. Dla części odbiorców to już wyraźny wydatek, dlatego częściej kupują jedną książkę albo odkładają zakup na później. Co ważne, trudno uznać te ceny za wygórowane – na tle rynków europejskich ukraińskie książki pozostają stosunkowo tanie. Problemem jest jednak spadek siły nabywczej. W warunkach wojny struktura wydatków gospodarstw domowych zmienia się, a kultura schodzi na dalszy plan.

W odpowiedzi wydawcy uruchamiają szerokie wyprzedaże, próbując odzyskać zainwestowane środki. To jednak dodatkowo uderza w handel detaliczny – niższe ceny ograniczają i tak niewielkie marże. Jednocześnie koszty prowadzenia księgarni pozostają wysokie: czynsze, media, logistyka, generatory, wynagrodzenia. W przeciwieństwie do sklepów internetowych, punkty stacjonarne nie mogą po prostu „skurczyć się” wraz ze spadkiem popytu.

Uczestnicy rynku ostrzegają, że to dopiero początek głębszego kryzysu. Kolejnym etapem mogą być problemy z rozliczeniami z wydawcami, a następnie – efekt domina obejmujący drukarnie. W praktyce oznacza to ryzyko przerwania całego łańcucha produkcyjnego – od autora po druk.

Osobnym czynnikiem pozostaje brak realnego wsparcia ze strony państwa. W 2023 roku przyjęto ustawę przewidującą mechanizmy wsparcia rynku książki, w tym częściową rekompensatę kosztów wynajmu dla księgarń – do 20 proc. ich obrotu – oraz programy wspierające czytelnictwo i projekty kulturalne. W praktyce rozwiązania te do dziś nie zostały wdrożone.

Władze przyznają, że sektor kultury wymaga wsparcia, ale mówią przede wszystkim o rozwiązaniach na przyszłość. Dlatego uczestnicy rynku oczekują uruchomienia instrumentów wsparcia dla księgarń nie wcześniej niż w drugiej połowie 2026 roku, a niektóre mechanizmy mogą zacząć w pełni funkcjonować jeszcze później. Dla biznesu oznacza to prostą rzecz: pieniądze trzeba wydawać już teraz, a wsparcie obiecuje się „na później”. W momencie, gdy sprzedaż spada, staje się to krytyczne.

Znaczenie ma także zmiana nawyków. Ukraina wciąż nie jest krajem powszechnego czytelnictwa – według badań około połowa dorosłych nie czyta żadnej książki w ciągu roku, a najczęściej jest to jedna lub dwie. Zainteresowanie czytaniem słabnie, a nawet wśród młodszych odbiorców nie zawsze przeradza się w trwały nawyk. W efekcie rynek opiera się na stosunkowo niewielkiej grupie czytelników – i gdy ta grupa zaczyna oszczędzać, sprzedaż natychmiast spada.

Mimo trudności ekonomicznych uczestnicy rynku podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o biznes. Księgarnie pełnią funkcję infrastruktury kulturowej – kształtują nawyki czytelnicze, tworzą przestrzeń spotkań, wspierają ukraińskich autorów. Dlatego argument o całkowitym przejściu do świata cyfrowego nie przekonuje: udział e-booków i audiobooków w Ukrainie wciąż jest niewielki, a książka papierowa pozostaje dominująca.

W rezultacie na rynek książki jednocześnie naciskają czynniki ekonomiczne, brak skutecznego wsparcia państwa i spadek zainteresowania czytaniem. Zamykanie księgarń stało się już systemowym sygnałem problemów w tej branży. Jeśli trend się utrzyma, Ukraina zacznie tracić miejsca, w których rodzi się nawyk czytania – a wtedy pod znakiem zapytania stanie samo istnienie tego rynku.

Wiktoria Czyrwa

Facebook
Twitter
LinkedIn