28 października 2026. Rosjanie nadal atakują Most Południowy, próbując zakłócić komunikację między obiema częściami Kijowa. Z powodu uszkodzeń mostu i wstrzymywania ruchu metra mieszkańcy przez wiele godzin nie mogą dotrzeć do pracy ani wrócić do domu. Problemy komunikacyjne dotykają również stołeczny biznes. Rząd próbował złagodzić sytuację, uzgadniając ograniczenia cen przejazdów taksówkami, ale decyzja ta wywołała falę krytyki.
Most Południowy to jedna z najważniejszych przepraw komunikacyjnych w Kijowie. Korzystają z niego samochody osobowe, ciężarówki oraz pociągi zielonej linii metra. Dlatego jego uszkodzenie nie tylko utrudnia komunikację między brzegami Dniepru, lecz także zwiększa natężenie ruchu na pozostałych mostach.
W październiku Rosjanie wielokrotnie atakowali przeprawę. Po czterech uderzeniach w ciągu około doby, 1–2 października, konieczne było ograniczenie ruchu samochodowego i kursowania metra. Do kolejnych ataków doszło 22 i 27 października. Z powodu uszkodzeń mostu oraz infrastruktury metra zamykano przeprawę dla samochodów, a pociągi zielonej linii kursowały oddzielnie po obu stronach Dniepru. Władze miasta zmieniały trasy autobusów i zwiększały liczbę pojazdów obsługujących pozostałe przeprawy.
Eksperci wojskowi wyjaśniają, że aby zakłócić komunikację między obiema częściami miasta, Rosjanie nie muszą całkowicie zniszczyć mostu. Wystarczy uszkodzić jego konstrukcję na tyle, by dalszy ruch stał się niebezpieczny. Dopóki trwają kontrole techniczne i naprawy, samochody muszą korzystać z innych przepraw. Prowadzi to do korków, opóźnień w dostawach towarów i zakłóceń w funkcjonowaniu przedsiębiorstw.
Najbardziej cierpią mieszkańcy lewobrzeżnych dzielnic, którzy pracują po prawej stronie Dniepru. Z powodu wstrzymywania ruchu metra muszą szukać objazdów, przesiadać się do zatłoczonych autobusów lub korzystać z kolei miejskiej. Dojazd zajmuje im całe godziny, a kolejny alarm lotniczy może ponownie sparaliżować komunikację.
Problemy te dotykają również stołeczny biznes. Pracownicy spóźniają się lub w ogóle nie mogą dotrzeć do pracy, a sklepy i punkty usługowe zostają bez personelu. Przedsiębiorstwa i firmy kurierskie poświęcają więcej czasu i pieniędzy na transport towarów. Na razie nie wiadomo, ile takie zakłócenia komunikacyjne kosztują gospodarkę stolicy.
Kolejnym problemem są ceny przejazdów taksówkami. Kiedy transport publiczny przestaje kursować, zapotrzebowanie na taksówki gwałtownie rośnie, a korki dodatkowo wydłużają czas podróży. W rezultacie przejazd z jednego brzegu Dniepru na drugi może kosztować kilkaset hrywien, a w niektórych przypadkach, jak relacjonują mieszkańcy Kijowa, nawet 1000 UAH lub więcej.
Po kolejnym ataku na Most Południowy rząd postanowił interweniować. 27 października Ministerstwo Odbudowy, Infrastruktury i Transportu oraz Ministerstwo Gospodarki i Środowiska podpisały z operatorami Bolt, Uklon, Uber i OPTI memorandum w sprawie ograniczenia wzrostu cen przejazdów podczas alarmów lotniczych, wstrzymania ruchu metra i innych zakłóceń komunikacyjnych.
Jak poinformował premier Serhij Korecki, maksymalna podwyżka ceny przejazdu wyniesie 75 proc. stawki podstawowej. Oznacza to, że jeśli w normalnych warunkach przejazd taksówką kosztuje 200 UAH, podczas paraliżu komunikacyjnego cena nie powinna przekroczyć 350 UAH. Ograniczenia będą obowiązywać przez co najmniej dwie godziny od odwołania alarmu czerwonego stopnia lub do przywrócenia normalnego funkcjonowania transportu. Jednocześnie pasażerowie będą mogli sami proponować wyższą cenę, ale w ustalonych granicach.
Porozumienie wywołało falę krytyki w mediach społecznościowych. Pod wpisem Koreckiego pojawiły się dziesiątki komentarzy, których autorzy obawiają się, że ograniczenie cen zmniejszy liczbę kierowców gotowych pracować podczas alarmów i w korkach. Część taksówkarzy może zrezygnować z przyjmowania zleceń przez aplikacje i przewozić pasażerów bezpośrednio, za wyższą opłatą. W rezultacie znalezienie samochodu stanie się trudniejsze, a przejazdy mniej bezpieczne, ponieważ pasażerowie nie będą mogli sprawdzić ocen kierowcy.
Jednocześnie część komentujących oburza się na wysokie ceny i domaga się ściślejszej kontroli przewoźników. Inni uważają, że zamiast ograniczać ceny, rząd powinien rozwijać transport publiczny, zapewniać mu sprawny przejazd i surowiej karać kierowców za nieuprawnione korzystanie z buspasów.
Władze miasta próbują rekompensować zakłócenia w kursowaniu metra, uruchamiając dodatkowe autobusy i zmieniając trasy. Nie są one jednak w stanie w pełni zastąpić metra, zwłaszcza gdy zamknięcie Mostu Południowego zwiększa natężenie ruchu na pozostałych przeprawach.
Na razie władze miasta reagują na problemy komunikacyjne doraźnymi rozwiązaniami. Rosyjskie ataki mogą się jednak powtarzać, a uszkodzone przeprawy – pozostawać wyłączone z ruchu przez długi czas. Dlatego Kijów potrzebuje planu, który pozwoli mieszkańcom docierać do pracy, a przedsiębiorstwom funkcjonować nawet podczas długotrwałych zakłóceń komunikacji między oboma brzegami Dniepru. Porozumienie w sprawie cen przejazdów taksówkami takiego planu nie zastąpi.
Wiktoria Czyrwa
Zdjęcie: Wikimapia