31 października 2020. Kolejny odcinek serialu o Sądzie Konstytucyjnym Ukrainy i anty korupcji: Prezydent Wołodymyr Zełenski przedstawił Radzie Najwyższej projekt ustawy, która przerywa kadencję sędziów i uznaje decyzję o niekonstytucyjności elektronicznego rejestru majątkowego za niebyłą, bo podjętą we własnym interesie sędziów. 

Prezydent zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie oznajmił, że elektroniczny system deklaracji majątkowych będzie działać. I działa- po krótkiej przerwie wywołanej decyzją Sądu Konstytucyjnego, prezydent polecił rządowi wznowienie pracy rejestru. Prezydent Zełenski nie odpuszcza Sądowi i twardo ocenia jego działanie: „Niszczycielskie ciosy zadane w osiągnięcia w walce z korupcją i zapobieganiu korupcji na Ukrainie nie mogą być ignorowane. Decyzje osób, których działania stają się coraz bardziej niebezpieczne społecznie, muszą być oceniane natychmiast i rygorystycznie.”

Prezydent podkreśla poparcie międzynarodowe dla działań wobec Sądu: „Decyzja o aktualizacji składu Sądu Konstytucyjnego została już poparta przez Parlament Europejski. Na spotkaniu z ambasadorami państw G7 (Stanów Zjednoczonych, Japonii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Kanady- red.) uzgodniono, że nowy skład zostanie utworzony w sposób jak najbardziej przejrzysty, a także z udziałem partnerów publicznych i międzynarodowych. Nie ma alternatywy dla proponowanego odnowienia Sądu Konstytucyjnego.”

Media ukraińskie publikują listę 47 deputowanych, którzy wnieśli do Sądu wniosek o zbadanie konstytucyjności elektronicznego rejestrów. Podliczają ich zasobu materialne i wskazują, że 5 z 47 wnioskodawców- zgodnie z deklaracją za 2019 roku- znalazło się w pierwszej dziesiątce parlamentarzystów posiadających największe majątki.

Trwa też dziennikarskie śledztwo w sprawie nieruchomości na Krymie, której przewodniczący Sądu nie umieścił w swej deklaracji majątkowej. Okazuje się, że sędzia kupił działkę od obywatela Rosji, do tego działka położona jest na zaanektowanym w 2014 r. przez Rosję terytorium! Dziennikarze uzyskali tę informację z Państwowego Rejestru Nieruchomości Federacji Rosyjskiej. Transakcja byłą przeprowadzona zgodnie z ustawodawstwem Federacji Rosyjskiej. Przewodniczący Sądu Konstytucyjnego nie wiedział, że po aneksji Krymu ukraińskim urzędnikom zakazano współpracy z rosyjskimi organami władzy na Krymie?

Dariusz Szymczycha