Drapaty na czele ukraińskiej armii

22 lipca 2026. Prezydent Wołodymyr Zełenski mianował generała majora Mychajłę Drapatego nowym Naczelnym Dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy. Decyzja zapadła niespełna tydzień po wybuchu masowych protestów, które rozpoczęły się po odwołaniu ministra obrony Mychajły Fedorowa. Wielu komentatorów uznało tę zmianę kadrową za pierwsze duże zwycięstwo „kartonowego Majdanu” i dowód na to, że władza mimo wszystko musi reagować na presję społeczną.

Dymisji Ołeksandra Syrskiego domagano się już od dawna. Zarzucano mu brak przejrzystej strategii prowadzenia wojny, kontrowersyjne decyzje kadrowe, problemy z mobilizacją, a w ostatnim czasie również konflikt z ówczesnym ministrem obrony Mychajłą Fedorowem. W przeddzień swojego odwołania Syrski opublikował obszerny artykuł, w którym odniósł się praktycznie do wszystkich stawianych mu zarzutów. Zapewnił, że nigdy nie uważał swoich relacji z Fedorowem za konfliktowe, podkreślił, że strategia prowadzenia wojny nie może być przedmiotem publicznej debaty, odrzucił zarzuty dotyczące rzekomego hamowania rozwoju systemów bezzałogowych i zaznaczył, że reforma przepisów dotyczących mobilizacji należy do kompetencji Ministerstwa Obrony, a nie Sztabu Generalnego.

Wyjaśnienia te nie wpłynęły jednak na nastroje społeczne. Po kilku dniach dyskusji Bankowa postawiła na człowieka, którego reputacja wśród wojskowych praktycznie nie budzi kontrowersji.

43-letni Mychajło Drapaty należy do pokolenia ukraińskich dowódców, którzy wyrobili sobie nazwisko bezpośrednio na polu walki. Dla większości Ukraińców kojarzy się przede wszystkim z legendarnym przełamaniem w Mariupolu. W maju 2014 r. ówczesny major Drapaty dowodził 2. batalionem zmechanizowanym 72. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej, który otrzymał rozkaz przebicia się do zajętej przez bojowników komendy milicji i uwolnienia zakładników. To właśnie wtedy transporter opancerzony jego pododdziału dosłownie przeleciał przez barykadę prorosyjskich separatystów. Nagranie z tego wydarzenia stało się jednym z symboli początku wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Jeszcze tego samego lata Drapaty dowodził wyprowadzeniem ukraińskich oddziałów z tzw. kotła izwaryńskiego. Mimo okrążenia i nieustannego ostrzału z terytorium Rosji udało mu się wyprowadzić około 260 żołnierzy oraz ponad 30 jednostek sprzętu pancernego. Do dziś operacja ta jest uznawana za jedną z najbardziej udanych podczas kampanii 2014 roku.

Później dowodził 58. Samodzielną Brygadą Piechoty Zmotoryzowanej, brał udział w wyzwoleniu prawobrzeżnej części obwodu chersońskiego, kierował zgrupowaniami operacyjno-taktycznymi „Ługańsk” i „Charków”, dowodził Wojskami Lądowymi oraz Połączonymi Siłami Zbrojnymi Ukrainy. Niemal na każdym etapie swojej kariery trafiał tam, gdzie sytuacja była najtrudniejsza. Nieprzypadkowo wśród wojskowych zyskał opinię „strażaka frontowego”.

Być może jednak najwięcej o charakterze generała mówi inny epizod. W czerwcu 2025 r., po rosyjskim ataku na centrum szkoleniowe w obwodzie dniepropetrowskim, w którym zginęło 12 żołnierzy, a około 60 zostało rannych. Drapaty – wówczas dowódca Wojsk Lądowych Ukrainy – złożył raport z prośbą o zwolnienie ze stanowiska, biorąc na siebie odpowiedzialność za tę tragedię. Choć nie odpowiadał bezpośrednio za organizację funkcjonowania poligonu, wielu uznało ten gest za przykład oficerskiego honoru i gotowości do ponoszenia odpowiedzialności za swoich podwładnych.

Nominacja Drapatego niemal natychmiast wywołała falę pozytywnych komentarzy. Wolontariusz i szef fundacji swojego imienia Serhij Prytuła nazwał ją „bez wątpienia świetną wiadomością”, jednocześnie przestrzegając przed nadmiernymi oczekiwaniami. Jego zdaniem sama zmiana na stanowisku nie rozwiąże problemów z mobilizacją, nie ustabilizuje sytuacji na froncie ani nie odmieni przebiegu wojny w ciągu kilku dni. Nowy naczelny dowódca będzie potrzebował czasu, aby skompletować własny zespół i podjąć niezbędne decyzje kadrowe.

Podobną opinię wyraził analityk wojskowy Igal Lewin. Podkreślił, że Drapaty – podobnie jak wcześniej Syrski – obejmuje dowództwo nad armią w wyjątkowo trudnym momencie wojny. Czekają go niezwykle trudne decyzje, dlatego społeczeństwo nie powinno tworzyć kolejnego idola tylko po to, by za jakiś czas równie szybko strącić go z piedestału.

Politolog Witalij Bała zwrócił uwagę na inną cechę nowego naczelnego dowódcy – gotowość do brania odpowiedzialności. Jego zdaniem właśnie to stanowi zasadniczą różnicę między Drapatym a jego poprzednikiem.

Praktycznie wszystkie opinie są zgodne w jednym: Drapaty cieszy się dużym autorytetem wśród wojskowych, jest uważany za profesjonalnego dowódcę liniowego i człowieka o nieskazitelnej reputacji.

Jednocześnie nawet ci, którzy szczerze cieszą się z jego nominacji, przyznają, że żaden naczelny dowódca nie jest w stanie odmienić przebiegu wojny w ciągu kilku dni, a nawet kilku tygodni. Część komentatorów już teraz przestrzega przed nadmierną euforią. Ich zdaniem ogromne poparcie społeczne może okazać się dla nowego naczelnego dowódcy nie tylko atutem, lecz także źródłem ryzyka politycznego. Dziennikarz Serhij Rudenko zwrócił uwagę, że Drapaty cieszy się dziś ogromnym zaufaniem społecznym, i wyraził nadzieję, że historia Wałerija Załużnego się nie powtórzy. „Jeszcze przedwczoraj śpiewano: Naszym ojcem jest Załużny, a jutro będą śpiewać: Naszym ojcem jest Drapaty. Zełenski tego po prostu nie wytrzyma” – napisał.

Ta opinia odzwierciedla obawy, które coraz częściej pojawiają się w środowisku politycznym. Historia Wałerija Załużnego pokazała, że ogromna popularność wojskowego dowódcy może z czasem stać się dla władz poważnym wyzwaniem politycznym. Dlatego przed Drapatym stoi nie tylko zadanie wojskowe, lecz także trudne wyzwanie polityczne: zachować zaufanie społeczne, nie stając się jednocześnie zakładnikiem własnej popularności. Ten temat jest już szeroko dyskutowany w kontekście wcześniejszych relacji między prezydentem a generałem Załużnym.

Były naczelny dowódca, gen. Załużny, również zareagował na nominację Drapatego. Nazwał swojego następcę „człowiekiem honoru” i podkreślił, że dla żołnierza honor jest cenniejszy niż jakiekolwiek stanowiska czy odznaczenia. Zdaniem Załużnego przed Drapatym stoją niezwykle trudne wyzwania – znacznie poważniejsze niż może się dziś wydawać. Jednocześnie wyraził przekonanie, że człowiekowi honoru „nigdy nie będzie wstyd”, ponieważ kieruje się nie osobistymi ambicjami, lecz przede wszystkim poczuciem obowiązku.

W związku ze zmianą na stanowisku naczelnego dowódcy pojawiło się jeszcze jedno pytanie kadrowe: czy Mychajło Fedorow wróci do Ministerstwa Obrony? Od samego początku jedną z głównych przyczyn jego odwołania wskazywano konflikt z ówczesnym naczelnym dowódcą Ołeksandrem Syrskim. Jeżeli rzeczywiście był to jeden z głównych powodów kryzysu kadrowego, to po nominacji Drapatego przeszkoda ta praktycznie przestała istnieć.

Za możliwym powrotem Fedorowa przemawia również publiczne stanowisko samego Drapatego. Jeszcze przed objęciem funkcji naczelnego dowódcy otwarcie poparł zmiany rozpoczęte w Ministerstwie Obrony przez Mychajłę Fedorowa. Generał stwierdził, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy resort obrony stał się dla wojska prawdziwym partnerem: dowódców zaczęto uważniej słuchać, decyzje zapadały szybciej, a inicjatywy rodzące się bezpośrednio na froncie otrzymywały realne wsparcie. Jednocześnie przyznał, że wiele zmian trzeba było wprowadzać wbrew staremu systemowi, a nie dzięki niemu, i podkreślił, że dowódcy nie mają prawa milczeć o problemach, gdy ich ceną jest ludzkie życie.

Tym bardziej że – według informacji ukraińskich mediów – sam Fedorow nie zgodził się na żadne z proponowanych mu alternatywnych stanowisk w rządzie. Mimo przygotowania specjalnie dla niego nowo utworzonego Ministerstwa Innowacji zadeklarował, że jest gotów wrócić wyłącznie na stanowisko ministra obrony.

Czy Bankowa wykorzysta tę możliwość- na razie trudno powiedzieć. Po nominacji Drapatego spekulacje na temat możliwego powrotu Fedorowa do Ministerstwa Obrony przestały jednak wydawać się bezpodstawne.

Niezależnie od tego, czy dojdzie jeszcze do kolejnych zmian kadrowych w rządzie, najważniejsza decyzja już zapadła. Od tej chwili to właśnie Mychajło Drapaty będzie odpowiadał za ukraińską armię w prawdopodobnie najtrudniejszym okresie wojny. Obejmuje stanowisko z ogromnym kredytem zaufania społecznego, opinią znakomitego dowódcy liniowego i bardzo wysokimi oczekiwaniami. Czy zdoła im sprostać, pokaże dopiero front.

Wiktoria Czyrwa

Na zdjęciu Biura Prezydenta Ukrainy: M. Drapaty pierwszy od prawej.

Facebook
Twitter
LinkedIn