Na czym zarabiają ukraińscy urzędnicy

7 kwietnia 2026. Ponad 634 tysiące urzędników publicznych złożyło oświadczenia majątkowe za 2025 rok. Ten ogromny zbiór danych pozwala zobaczyć nie tylko poziom dochodów, lecz także to, jak w rzeczywistości funkcjonuje aparat państwowy i jakie decyzje finansowe podejmują ci, którzy zarządzają gospodarką kraju. I co najważniejsze – gdzie lokują swoje pieniądze.

Szczególnie wymowne są oświadczenia prezydenta oraz kluczowych przedstawicieli bloku gospodarczego. Prezydent Wołodymyr Zełenski w 2025 roku zadeklarował łączny dochód rodziny przekraczający 15 mln UAH. Główne źródła to wykup obligacji wewnętrznego długu państwowego, odsetki bankowe oraz wynajem nieruchomości.

W 2025 roku nabył 101 dolarowych obligacji na kwotę około 4,2 mln UAH. Jednocześnie w deklaracji nie ma obligacji w hrywnie – wyłącznie walutowe. Równolegle rosną środki na rachunkach bankowych – do ponad 23 mln UAH. Wymowny jest jeden fakt: dochody z odsetek i wynajmu nieruchomości przewyższyły oficjalne wynagrodzenie prezydenta, które wyniosło 366 tys. UAH.

Podobna logika widoczna jest także u innych kluczowych urzędników, choć z różnymi akcentami. Premier Ukrainy Julia Swyrydenko zadeklarowała około 1,4 mln UAH wynagrodzenia, jednak główny dochód uzyskała z działalności dydaktycznej – ponad 3,2 mln UAH. Jednocześnie zmniejszyła oszczędności w hrywnie i częściowo przeniosła je do walut obcych.

Minister gospodarki Oleksii Sobolew ma podobną strukturę: przy wynagrodzeniu na poziomie około 1,8 mln UAH dodatkowe dochody w praktyce podwoiły tę kwotę. Podobnie jak premier, ograniczył aktywa w hrywnie i zwiększył udział walut.

Na tle innych wyraźnie wyróżnia się sektor finansowy. Prezes Narodowego Banku Ukrainy Andrij Pysznyj znacząco zwiększył inwestycje w obligacje skarbowe w hrywnie – niemal siedmiokrotnie, do ponad 4 mln UAH. Jednocześnie wzrosła także część walutowa jego oszczędności.

Oficjalne wynagrodzenie przestaje być głównym źródłem dochodów dla znacznej części najwyższych urzędników. Formalnie nadal dominuje – stanowi około 88 proc. wszystkich zadeklarowanych wpływów w skali całego systemu – jednak na poziomie elity politycznej i gospodarczej sytuacja wygląda inaczej. Chodzi przede wszystkim o odsetki, wynajem nieruchomości, działalność dydaktyczną oraz dochody członków rodzin.

W wielu przypadkach to właśnie partnerzy lub małżonkowie generują główny strumień finansowy – niekiedy kilkukrotnie wyższy niż oficjalne wynagrodzenie urzędnika.

Drugim istotnym trendem jest aktywne gromadzenie aktywów, przede wszystkim nieruchomości i samochodów. Ponad 90 proc. urzędników państwowych posiada już mieszkanie na własność lub z niego korzysta. W 2025 roku nowe mieszkanie nabył mniej więcej co osiemnasty deklarujący – to około 2,8 tysiąca transakcji. Co istotne: chociaż urzędnicy stanowią zaledwie 0,4 proc. ludności Ukrainy, to właśnie oni odpowiadają za 1,4 proc. wszystkich transakcji na rynku mieszkaniowym.

Podobnie wygląda sytuacja na rynku motoryzacyjnym. Co siódmy–ósmy urzędnik w 2025 roku kupił samochód, a ich udział w rynku nowych aut również znacząco przekracza średnią.

Osobno warto wspomnieć o inwestycjach w kryptowaluty. Z analiz wynika, że aktywa cyfrowe zadeklarowało blisko 2800 urzędników, łączna liczba posiadanych bitcoinów sięga setek, zaś ich wartość to dziesiątki milionów dolarów. Najbardziej wymowne jest jednak co innego: najpopularniejszym aktywem okazał się nie bitcoin ani Ethereum, lecz stablecoin USDT – w praktyce „cyfrowy dolar”. Kryptoaktywa pojawiają się w deklaracjach deputowanych, sędziów, prokuratorów, funkcjonariuszy służb oraz nawet wojskowych. I choć obok klasycznych aktywów czasem występują egzotyczne tokeny o nazwach przypominających internetowe żarty, ogólna logika pozostaje niezmienna: dywersyfikować, zabezpieczać część środków i przenosić je poza tradycyjny system finansowy.

Wreszcie, kolejny stabilny, choć mniej widoczny kierunek – zainteresowanie nieruchomościami za granicą. W deklaracjach za 2025 rok tego typu aktywa nie mają charakteru masowego, ale regularnie pojawiają się w różnych grupach urzędników – od posłów po przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości i służb.

Logika tych inwestycji jest dość przejrzysta. Równolegle z lokowaniem środków w obligacje skarbowe, depozyty oraz gromadzeniem gotówki w walutach obcych urzędnicy „zabezpieczają się” poprzez nieruchomości w bardziej stabilnych jurysdykcjach. Takie aktywa są zazwyczaj powiązane z euro lub dolarem, funkcjonują w przewidywalnym systemie prawnym i są mniej zależne od wewnętrznych ryzyk gospodarczych oraz wojennych.

Jak pokazują oświadczenia majątkowe, ukraińscy decydenci nie stali się ubożsi. Tak jak dotąd, aktywnie kupują mieszkania i samochody, gromadzą waluty i inwestują w różne aktywa. W efekcie wyłania się dość wymowny obraz: podczas gdy dla większości gospodarka oznacza walkę o przetrwanie, dla tych, którzy nią zarządzają, pozostaje normalnym środowiskiem pracy – przestrzenią, w której można spokojnie zarabiać i inwestować.

Wiktoria Czyrwa
Image by Mohamed Hassan from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn