2 października 2025. We wrześniu ukraiński biznes wykazywał większą pewność w odniesieniu do przyszłości niż miesiąc wcześniej czy rok temu. Dane z comiesięcznego badania Narodowego Banku Ukrainy pokazały, że indeks oczekiwań aktywności gospodarczej (ІОДА) wzrósł do 50,4 punktu wobec 49,0 w sierpniu i 48,7 we wrześniu 2024 roku.
Przedsiębiorcy biorący udział w badaniu wskazywali na kilka czynników, które poprawiły ich nastroje: stały popyt konsumencki, stabilna sytuacja w energetyce, finansowanie budżetowe odbudowy infrastruktury i dróg, a także spowolnienie inflacji i stabilny rynek walutowy. Tworzy to przesłanki do tego, aby biznes planował wzrost, mimo ostrzałów, rosnących kosztów odbudowy, podwyżek taryf i braku wykwalifikowanych kadr.
Najlepiej radzi sobie sektor handlu, który już siódmy miesiąc z rzędu utrzymuje palmę pierwszeństwa pod względem optymizmu. We wrześniu jego indeks wzrósł do 54,0 (w sierpniu — 51,8, rok temu — 52,1). Sklepy i sieci handlowe prognozowały wzrost obrotów i zakupów, zachowując jednocześnie pozytywny stosunek do zapasów towarów. Choć marża nadal się kurczy, najważniejsze jest to, że klienci wydają pieniądze, a półki pozostają pełne.
W sektorze budowlanym jest trochę mniej optymizmu. Jego indeks we wrześniu wyniósł dokładnie 50,0 (wobec 54,0 w sierpniu), czyli balansował na granicy między wzrostem a spadkiem. Firmy budowlane nadal otrzymują zamówienia, kupują materiały i zwiększają wolumen prac, ale tempo wzrostu nie jest już takie jak na początku lata. Sektor utrzymuje finansowanie projektów drogowych oraz stabilny popyt krajowy. Jednocześnie wzrost kosztów usług wykonawców i brak specjalistów nie pozwalają branży przyspieszyć.
Dla przemysłu wrzesień był miesiącem niewielkiej poprawy. Indeks sektorowy wzrósł do 49,1 (w sierpniu — 48,7), choć pozostaje niższy od ubiegłorocznych 50,3. Firmy przemysłowe nastawione są na zwiększenie produkcji (indeks 53,0), ale nie oczekują skoku nowych zamówień. Po raz pierwszy od pół roku przedsiębiorcy prognozowali wzrost zapasów surowców, co może świadczyć o stabilizacji dostaw. Jednocześnie presję wywierają wysokie ceny materiałów, a niedobór kadr pozostaje problemem numer jeden.
Największy postęp w skali roku wykazał sektor usług. Jego indeks wzrósł do 49,4 (w sierpniu — 47,0, rok temu — zaledwie 44,6). Jeśli latem firmy narzekały na brak zamówień i wysokie koszty logistyki, to we wrześniu prognozowały już wzrost liczby nowych kontraktów i świadczonych usług. Oczekiwania dotyczące taryf pozostają wysokie, ale tempo wzrostu cen zakupowych zaczęło się spowalniać. To daje podstawy do mówienia o stopniowym powrocie branży do równowagi.
W przemyśle i budownictwie oczekują dalszego wzrostu cen swoich produktów, podczas gdy w sektorze usług — umiarkowanego wzrostu taryf. Handlowcy prognozowali podwyżkę cen towarów przeznaczonych na sprzedaż. Rynek pracy pozostawał chwiejny: tylko firmy budowlane planowały zwiększać zatrudnienie, podczas gdy w przemyśle i usługach oczekiwano redukcji, a firmy handlowe nie planują ani nowych zatrudnień, ani zwolnień.
Ogólnie wrześniowe wyniki badania tworzą poczucie kruchej, ale realnej stabilizacji. Biznes nie ignoruje ryzyk — od ostrzałów po wzrost taryf i niedobór siły roboczej. Ale nawet w tych warunkach przedsiębiorcy wykazują gotowość do rozszerzania działalności, robienia zapasów i planowania przyszłości.
- Spośród 586 ankietowanych firm 43 proc. działa w przemyśle, 26,1 proc. w sektorze usług, 25,1 proc. w handlu, a 5,8 proc. w budownictwie. Prawie jedna trzecia respondentów to duże przedsiębiorstwa, kolejna trzecia część — średnie, a największy udział stanowią małe firmy (42 proc.). Jednocześnie 33,4 proc. prowadzi zarówno eksport, jak i import, 9,6 proc. zajmuje się wyłącznie eksportem, 17,7 proc. tylko importem, podczas gdy 39,2 proc. w ogóle nie uczestniczy w działalności zagranicznej.
Wiktoria Czyrwa
Image by Libel SanRo from Pixabay