Eksport oleju zagrożony zatrzymaniem

22 stycznia 2026 roku. W Ukrainie pogłębia się kryzys jednej z kluczowych gałęzi eksportu – przemysłu olejowo-tłuszczowego: około jedna trzecia zakładów olejarskich już wstrzymała działalność. Po serii rosyjskich uderzeń w infrastrukturę portową i przetwórczą morski eksport oleju słonecznikowego został niemal sparaliżowany, a alternatywna logistyka nie jest w stanie go zastąpić. Oznacza to bezpośrednie straty wpływów walutowych, ryzyka dla hrywny oraz poważny cios dla całego łańcucha rolnego – od przetwórstwa po zasiewy.

Szczyt ostrzałów kluczowych obiektów branży przypadł na grudzień-początek stycznia. Zniszczone zostały portowe zbiorniki firmy Allseeds w porcie Piwdennyj, uszkodzono zakład olejowo-tłuszczowy Kernel w Czarnomorsku. 5 stycznia atak dotknął fabrykę firmy Bunge w Dnieprze – jednego z największych producentów oleju słonecznikowego w Ukrainie, w którym wytwarzana jest marka „Oleina”. W wyniku uderzenia utracono setki ton gotowej produkcji. Kilka dni później Rosjanie ponownie ostrzelali obiekty w portach odeskich.

Skutki tych ataków szybko odbiły się na eksporcie. Morskie wysyłki oleju słonecznikowego z portów Wielkiej Odessy niemal ustały. Branża faktycznie straciła swój główny kanał logistyczny, którym przed wojną wywożono miliony ton produktów. Alternatywą pozostał transport samochodowy, lecz jego możliwości są nieporównywalne z przewozami morskimi. W pierwszej dekadzie stycznia cysternami samochodowymi udało się wyeksportować zaledwie około 1,35 tys. ton oleju – wolumen, który w normalnych warunkach odpowiada dopiero jednej dziesiątej ładunku jednego statku. Dodatkowo logistyka drogowa jest znacznie droższa, co jeszcze bardziej obniża marże producentów.

Paradoksalnie, na tle utraty mocy produkcyjnych ceny oleju słonecznikowego na rynku krajowym na początku stycznia nie wzrosły, a nawet nieco spadły. Przyczyną jest brak popytu eksportowego. Gdy produktu fizycznie nie da się wywieźć za granicę, rynek przestaje reagować na niedobór mocy. Jest to jednak efekt przejściowy, który nie eliminuje systemowych ryzyk dla branży.

Ekonomiści podkreślają, że niemal całkowite zatrzymanie eksportu oznacza gwałtowne ograniczenie wpływów walutowych. Według szacunków branżowych stowarzyszeń olej słonecznikowy i śruta zapewniają do 15% wszystkich wpływów walutowych z eksportu towarów Ukrainy oraz około jedną piątą eksportu rolnego. Utrata tych strumieni pogarsza bilans handlowy i wywiera dodatkową presję na hrywnę. Dla gospodarki funkcjonującej w warunkach wojny jest to czynnik szczególnie wrażliwy.

Skutki dla przetwórstwa odczuwa już także rolnictwo. Jeśli zakłady nie mogą stabilnie pracować i eksportować produktów, ograniczają zakupy surowców. Oznacza to mniejszy popyt na nasiona słonecznika, rzepaku i soi. W perspektywie rolnicy mogą być zmuszeni do rewizji struktury wiosennych zasiewów, ograniczenia inwestycji lub przechodzenia na mniej rentowne uprawy. Tym samym problem przetwórstwa szybko przekształca się w problem całego łańcucha rolnego.

Sytuację komplikuje również kontekst globalny. Ukraina wciąż pozostaje jednym z największych eksporterów oleju słonecznikowego na świecie, jednak jej pozycja szybko słabnie. W poprzednich latach kraj eksportował do 6 mln ton oleju o wartości ponad 5 mld USD. Jednocześnie Rosja, mimo sankcji, zwiększa produkcję i eksport, opierając się na dużym rynku wewnętrznym. Według prognoz międzynarodowych ośrodków analitycznych w sezonie 2025–2026 Federacja Rosyjska może po raz pierwszy wyprzedzić Ukrainę pod względem wolumenu eksportu oleju słonecznikowego.

Warto dodać, że olej nie jest jedynym produktem sektora rolnego w Ukrainie, którego eksport się kurczy. W ciągu ostatniego pół roku dostawy ukraińskiej kukurydzy za granicę zmniejszyły się o 39,1% w porównaniu z analogicznym okresem 2024 roku. Łącznie eksport zbóż i roślin strączkowych, a także produktów ich przetwórstwa z Ukrainy, w ciągu ostatnich sześciu miesięcy zmniejszył się prawie o jedną trzecią.

Wiktoria Czyrwa
Image by Susana Cipriano from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn