8 grudnia 2025. Ukraiński rynek masła śmietankowego przeżywa najtrudniejszy okres od lat. Popyt krajowy maleje, eksport spada, a producenci coraz częściej są zmuszeni sprzedawać towar po cenach, które nie pokrywają kosztów. Presja finansowa zmusiła już część przedsiębiorstw do ograniczenia lub czasowego wstrzymania produkcji.
Po intensywnym letnim eksporcie w magazynach powstały nadwyżki, które są skutkiem nie sezonowego budowania zapasów, lecz wymuszonej nadprodukcji. Jesienne ożywienie nie nastąpiło, a duże ilości gotowego produktu pozostały bez odbiorców. Te nagromadzenia w praktyce „zamroziły” środki obrotowe firm, doprowadziły do przerw w płynności i zmusiły część producentów do sprzedaży masła poniżej kosztów wytworzenia. W rezultacie październikowe wolumeny produkcji po raz pierwszy od wielu lat okazały się niższe niż rok wcześniej.
Problem pogłębia fakt, że nawet jesienne obniżenie cen surowca nie przywróciło opłacalności produkcji. Cena mleka, która pozwoliłaby choćby wyjść „na zero”, wciąż pozostaje nieosiągalna dla większości zakładów przetwórczych, zwłaszcza tych, które równolegle wytwarzają odtłuszczone mleko w proszku lub kazeinę. Produkty te również zalegają w magazynach i dodatkowo zwiększają presję finansową. W takich warunkach stabilnie sprzedawać masło mogą głównie ci, którzy są gotowi oferować znaczne rabaty — zazwyczaj przedsiębiorstwa pozbawione wystarczającej płynności i zmuszone zdobywać jakiekolwiek środki na podtrzymanie działalności operacyjnej. Dla pozostałych obecna sytuacja cenowa oznacza bezpośrednie straty.
Niewiele lepiej wygląda sytuacja na rynkach zagranicznych. Po zwiększeniu bezcłowych kontyngentów do UE producenci oczekiwali nowych możliwości sprzedaży, jednak rzeczywistość okazała się inna: europejscy traderzy są gotowi kupować ukraińskie masło wyłącznie po cenach niższych od kosztów produkcji. O ile latem europejska tona masła kosztowała około 8,5 tys. EUR, to jesienią notowania spadły do około 5,5 tys., podczas gdy wytworzenie ukraińskiej tony kosztuje co najmniej 6,5 tys. EUR. Część firm próbuje utrzymać się w Mołdawii czy na Kaukazie, lecz rynki te mają ograniczoną chłonność i nie są w stanie zrekompensować spadku sprzedaży w Europie. W październiku eksport zmniejszył się niemal o jedną czwartą w porównaniu z wrześniem, a z każdym miesiącem utrzymanie konkurencyjności staje się trudniejsze.
Światowa koniunktura również nie sprzyja stabilizacji. Od sierpnia na międzynarodowych giełdach notowane jest długotrwałe spadanie indeksu produktów mleczarskich, a ceny tłuszczów mlecznych wyraźnie maleją. Wzrost produkcji w USA, Nowej Zelandii i szeregu innych państw spowodował nadwyżkę podaży, co doprowadziło do dalszego spadku cen światowych. W takich warunkach ukraińscy eksporterzy muszą działać przy znacznie ostrzejszej konkurencji cenowej i szukać odbiorców po cenach niższych niż przed rokiem.
Dla ukraińskich konsumentów ta trudna sytuacja przynosi paradoksalny efekt uboczny: masło w sklepach tanieje po raz pierwszy od wielu lat. Zamiast tradycyjnego jesienno-zimowego wzrostu cen półki w sieciach handlowych wypełniły się ofertami promocyjnymi i już pod koniec listopada kostkę masła o zawartości tłuszczu 82,5 proc. można było kupić za około 100 UAH — o jedną trzecią taniej niż cena regularna. Według szacunków branży, do końca roku masło, potanieje o 30–35 proc., co jest całkowicie nietypowe dla okresu przedświątecznego, kiedy to popyt tradycyjnie podnosi ceny.
Eksperci rozważają kilka scenariuszy dalszego rozwoju sytuacji, zależnych od tego, czy rynek krajowy zdoła zimą wchłonąć nagromadzone wolumeny i czy ustabilizuje się sytuacja na globalnym rynku tłuszczów mlecznych. Na razie oba czynniki pozostają niepewne. Popyt wewnętrzny zależy od siły nabywczej, która rośnie powoli, a na poziomie globalnym ceny nadal spadają. Dodatkowym ryzykiem jest spodziewane pojawienie się na rynku europejskim w 2026 roku dużych ilości tańszego amerykańskiego tłuszczu mlecznego, co może jeszcze bardziej obniżyć notowania. Jeśli te tendencje się utrzymają, ukraińscy producenci będą musieli albo agresywnie obniżać ceny, albo jeszcze bardziej ograniczać produkcję.