Dlaczego ukraińskie zboże omija polskie terminale

20 sierpnia 2025. Polski biznes logistyczny zmaga się z niedoborem towarów importowanych, w tym zboża z Ukrainy. Niektórzy z przekąsem twierdzą, że to efekt polskiej wobec ukraińskich towarów. Jednak przyczyna tkwi w gospodarce — w pochopnych wnioskach przedsiębiorców i zmianach szlaków handlowych w Europie. Portal Latifundist.com wyjaśnia, jak to jest dokładnie.

Rok 2022. Rosja napada na Ukrainę. Handel morski zostaje zablokowany, elewatory przepełnione, rolnicy próbują eksportować zboże wszelkimi dostępnymi drogami. Na granicy z Polską tworzą się niespotykane dotąd kolejki wagonów i ciężarówek ze zbożem, które próbują dostać się do portu w Gdańsku. Ukraiński biznes w trybie pilnym inwestuje w rozbudowę infrastruktury przeładunkowej na zachodnich granicach kraju.

Agrokompania „Wołyń-Zerno-Produkt” („Vilia”) rezygnuje z budowy fermy mlecznej i zamiast tego wynajmuje na trzy lata terminal w porcie gdańskim o pojemności 30 tys. ton. Zapewniło to firmie stabilny eksport i stało się impulsem do dalszego rozwoju infrastruktury — budowy suchego portu w obwodzie wołyńskim i powiększenia parku wagonów zbożowych. Inni producenci rolni również zwiększają przepustowość przez polską granicę.

Rok 2025. „Vilia” nie korzysta już z terminalu w polskim porcie — powiedział założyciel firmy Yevhen Dudka.

„Dziękujemy im za dobrą współpracę, pomogło nam to rozwiązać wiele kwestii. Zostawiliśmy im pakiet inwestycyjny i wstrzymaliśmy współpracę. Jeśli w przyszłości pojawi się potrzeba, jesteśmy otwarci na nowe uzgodnienia i gotowi ponownie współpracować, również w zakresie dostaw zboża”- dodał.

Powód jest prosty — eksport zboża z Ukrainy przez porty nad Morzem Bałtyckim się nie opłaca. Obecnie nawet z Wołynia bardziej konkurencyjne jest wysyłanie zboża przez Morze Czarne — dodał przedsiębiorca.

„Epizodycznie pracujemy z tranzytem przez Polskę, ale stałej współpracy tam nie mamy. Jeśli dostawy idą do Niemiec, Holandii — jesteśmy gotowi zaakceptować dyskonto 5–10 USD/t od ceny portowej. Większej sumy nie chcemy tracić przy dostawach na rynek europejski w porównaniu z portami Morza Czarnego. Mimo to kontraktujemy pewne wolumeny, by utrzymywać obecność na rynku”- wyjaśniał.

Terminal firmy w obwodzie wołyńskim obecnie przeładowuje inne towary — złom, nawozy mineralne i olej napędowy. Zboża jest mniej — dwa-trzy pociągi tygodniowo.

Prawdziwa logistyka przez Polskę zacznie działać dopiero wtedy, gdy Ukraina wejdzie do UE — podkreślił Dudka.

Po drugiej stronie granicy również odczuwają brak ładunków zbożowych. Import produktów rolnych z Ukrainy do Polski jest wstrzymany już od ponad roku — zaznaczyła prezes grupy logistycznej CSL, Laura Hołowacz. Podczas gdy polskie terminale stoją puste, inne kraje — takie jak Rumunia, Niemcy i Turcja — zarabiają w swoich portach na przeładunku ukraińskiego zboża. Co istotne, tym krajom udaje się przewozić surowiec tranzytem do państw trzecich, omijając własne rynki wewnętrzne.

Słowa Laury Hołowacz potwierdzają także statystyki portu w Gdańsku, centrum polskiego handlu morskiego.

W pierwszym półroczu 2025 roku przez jego nabrzeża przeszło 38,3 mln ton ładunków, czyli o 0,4 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Jednocześnie przeładunek zboża spadł o 26 proc., do 1,1 mln ton.

Źródło: https://latifundist.com/spetsproekt/1174-polska-csl-bye-na-spoloh-bez-ukrayinskogo-zerna-infrastruktura-prostoyuye-shcho-kazhut-pro-tse-viliya-agroolitrejd-i-polski-eksperti
Image by Manfred Richter from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn