Gospodarka w cieniu wojny – scenariusze przyszłości

30 października 2026. Blisko 490 mld zł utraconego PKB w ciągu czterech lat, rosnące koszty bezpieczeństwa, presja na ceny energii i nowe wyzwania dla przedsiębiorców – gospodarcze konsekwencje rosyjskiej agresji na Ukrainę wykraczają daleko poza bezpośrednie wydatki związane z wojną. O ekonomicznym bilansie konfliktów, możliwych scenariuszach zawieszenia broni oraz zagrożeniach związanych z rozwojem szarej strefy mówią Marek Tatała, ekonomista i Prezes Zarządu Fundacji Wolności Gospodarczej, oraz Jacek Fundowicz, Wiceprezes Zarządu Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych.

Rosyjska pełnoskalowa agresja na Ukrainę stała się jednym z najważniejszych czynników wpływających na sytuację gospodarczą Europy Środkowo-Wschodniej. Jej konsekwencje odczuwalne są również w Polsce, gdzie pierwsze miesiące wojny przyniosły gwałtowny wzrost cen energii i surowców, przyspieszenie inflacji, zakłócenia łańcuchów dostaw oraz zwiększoną niepewność na rynkach finansowych.

Jak wskazuje Marek Tatała, powołując się na szacunki Głównego Urzędu Statystycznego, w latach 2022-2025 Polska utraciła w związku z wojną około 490 mld zł PKB, czyli 3,5 proc. skumulowanego produktu krajowego brutto z tego okresu. Nie chodzi przy tym o wydatki na pomoc Ukrainie, lecz o szersze konsekwencje konfliktu, obejmujące m.in. ograniczenie aktywności gospodarczej, wzrost kosztów produkcji i inwestycji oraz konieczność zwiększania nakładów na bezpieczeństwo.

Jacek Fundowicz zwraca uwagę, że w ciągu czterech lat zmienił się charakter oddziaływania wojny na polskie przedsiębiorstwa. Według przywołanych przez niego badań GUS w 2022 roku około jednej trzeciej firm przemysłowych, budowlanych i transportowych oceniało negatywne skutki konfliktu jako poważne lub zagrażające stabilności działalności. Wśród przedsiębiorstw handlowych odsetek ten przekraczał jedną czwartą. Obecnie natomiast ponad 90 proc. przedsiębiorstw deklaruje, że wpływ wojny jest nieznaczny lub w ogóle nie występuje.

Nie oznacza to jednak, że gospodarcze koszty konfliktu zniknęły.

Zdaniem Fundowicza polska gospodarka w znacznym stopniu dostosowała się do nowych warunków, natomiast coraz większego znaczenia nabierają konsekwencje długoterminowe. Należą do nich podwyższone ryzyko inwestycyjne, mniejszy od potencjalnego napływ kapitału zagranicznego oraz konieczność przeznaczania dodatkowych środków publicznych na obronność i bezpieczeństwo wewnętrzne.

Na skutki wojny w Ukrainie nakłada się również kryzys w rejonie Zatoki Perskiej, oddziałujący na polską gospodarkę przede wszystkim poprzez wzrost światowych cen ropy i paliw. Wyższe koszty transportu przekładają się na ceny towarów i usług, zwiększając presję inflacyjną. Marek Tatała wskazuje, że utrzymująca się inflacja może dodatkowo opóźnić obniżki stóp procentowych lub wymusić ich podwyższenie, co obciążyłoby kredytobiorców i przedsiębiorstwa.

Istotne są również koszty działań osłonowych. Według danych przywołanych przez ekonomistę dwie pierwsze edycje rządowego programu ograniczania cen paliw kosztowały około 5,2 mld zł, natomiast kolejna może oznaczać dalsze 5,4 mld zł ubytku dochodów podatkowych. Jacek Fundowicz podkreśla, że tego rodzaju interwencje, choć ograniczają bezpośrednie skutki wzrostu cen dla konsumentów, stanowią jednocześnie dodatkowe obciążenie finansów publicznych.

Pomimo znacznych kosztów wojny jej gospodarczy bilans nie jest jednoznacznie negatywny we wszystkich obszarach. Jednym z najważniejszych czynników łagodzących skutki konfliktu okazał się napływ obywateli Ukrainy, którzy zwiększyli zasoby polskiego rynku pracy, popyt konsumpcyjny oraz aktywność gospodarczą.

Według raportu Deloitte i UNHCR, na który powołuje się Marek Tatała, obecność ukraińskich uchodźców zwiększyła poziom polskiego PKB w 2025 roku o około 2,4 proc.

Tatała podkreśla, że pozytywny wpływ migracji wynika przede wszystkim z pracy, konsumpcji i przedsiębiorczości obywateli Ukrainy, a korzyści byłyby jeszcze większe po uwzględnieniu wkładu pozostałych imigrantów.

Podobną ocenę przedstawia Jacek Fundowicz, wskazując na wzrost popytu konsumpcyjnego i pozytywny wpływ uchodźców na rynek pracy. Zwraca również uwagę na zmiany w strukturze handlu europejskiego, w tym zastępowanie części importu z Rosji dostawami z Polski.

Perspektywa ewentualnego zawieszenia działań wojennych rodzi pytania o przyszłość polsko-ukraińskiej współpracy gospodarczej. Obaj eksperci podkreślają, że skala potencjalnych korzyści będzie zależała przede wszystkim od trwałości porozumienia i poziomu bezpieczeństwa w regionie.

Zdaniem Jacka Fundowicza krótkotrwałe zawieszenie broni, obarczone wysokim ryzykiem wznowienia walk, miałoby dla polskiej gospodarki niewielkie znaczenie makroekonomiczne. Inaczej wyglądałaby sytuacja w przypadku długotrwałej stabilizacji, która mogłaby ograniczyć niepewność inwestycyjną, pobudzić napływ kapitału i stworzyć warunki do intensyfikacji współpracy przedsiębiorstw.

Marek Tatała również wskazuje na znaczenie wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa, zaznaczając jednak, że samo zakończenie walk nie musi oznaczać gwałtownego przyspieszenia polskiej gospodarki. Znacznie większy potencjał dostrzega w nowych możliwościach dla przedsiębiorstw uczestniczących w odbudowie Ukrainy.

Polska mogłaby umocnić swoją pozycję jako centrum logistyczne, przeładunkowe i przetwórcze wspierające odbudowę Ukrainy. Szczególne możliwości otworzyłyby się przed sektorem budowlanym, przemysłem, transportem, energetyką, bankowością i usługami. Istotne znaczenie miałyby również bezpośrednie inwestycje polskich firm w Ukrainie oraz rozwój współpracy technologicznej, w tym w obszarze innowacji obronnych.

Jacek Fundowicz podkreśla jednak, że wykorzystanie tego potencjału będzie uzależnione od rozwiązania kwestii politycznych, przeprowadzenia reform systemowych w Ukrainie i skutecznego ograniczenia korupcji. Sama stabilizacja militarna nie wystarczy zatem do zapewnienia przewidywalnych warunków inwestycyjnych.

Ważnym wyzwaniem pozostanie również przyszłość migracji. Marek Tatała wskazuje, że masowy powrót obywateli Ukrainy do ojczyzny mógłby spowodować niedobory pracowników w Polsce, choć ze względu na różnice dochodowe uważa taki scenariusz za mało prawdopodobny. Prezes Jacek Fundowicz zwraca natomiast uwagę na możliwość wejścia na polski rynek pracy części zdemobilizowanych ukraińskich żołnierzy.

Na dalszą współpracę gospodarczą wpływać będą także napięcia handlowe, szczególnie w sektorze rolnym. Zdaniem Prezesa Marka Tatały integracja Ukrainy z rynkiem unijnym powinna zapewniać warunki uczciwej konkurencji, nie ograniczając jednocześnie korzyści wynikających z wolnego handlu.

Jednym z istotnych wyzwań gospodarczych, które mogą nabrać znaczenia po ewentualnym zawieszeniu działań wojennych, pozostaje rozwój szarej strefy oraz nielegalnego handlu produktami objętymi podatkiem akcyzowym.

Według danych przywołanych przez Marka Tatałę dochody z akcyzy wyniosły w Polsce w 2025 roku około 92,5 mld zł. Jednocześnie, zgodnie z szacunkami Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych, szara strefa odpowiadała za około 18 proc. polskiej gospodarki. Wskaźnik ten dotyczy całej nieformalnej działalności gospodarczej, a nie wyłącznie rynku wyrobów akcyzowych.

Wzrosty widać w szarej strefie dotyczącej wyrobów tytoniowych. Według badań Instytutu Almares, na które powołuje się Prezes Marek Tatała, w pierwszym kwartale 2026 roku nielegalne papierosy stanowiły już 9,7 proc. polskiego rynku. W jego ocenie gwałtowne podwyżki podatków i zakazy dotyczące określonych produktów, w tym takich obecnych na rynku ukraińskich i w innych krajach ościennych, mogą zwiększać opłacalność nielegalnej działalności.

Jacek Fundowicz przedstawia nieco inną perspektywę dotyczącą dotychczasowego przebiegu tego zjawiska. Zauważa, że wybuch wojny początkowo przyczynił się do ograniczenia przemytu wyrobów tytoniowych i alkoholowych, między innymi wskutek uszczelnienia polskich granic. Obecny wzrost udziału szarej strefy na rynku tytoniowym wiąże natomiast przede wszystkim ze znacznymi podwyżkami akcyzy.

Ekspert wskazuje również na zmianę struktury nielegalnego rynku. Według jego oceny w ostatnich kwartałach większego znaczenia nabrała produkcja podrabianych wyrobów w nielegalnych fabrykach, a nie wyłącznie przemyt przez granice.

Obaj ekonomiści zwracają zatem uwagę na istotną rolę polityki podatkowej i regulacyjnej. Nielegalny handel oznacza straty zarówno dla budżetu państwa, jak i dla przedsiębiorstw działających zgodnie z prawem, które muszą konkurować z podmiotami unikającymi obciążeń fiskalnych. Jednocześnie skala przyszłych zagrożeń będzie zależeć m.in. od skuteczności kontroli, różnic cenowych oraz działalności zorganizowanych grup przestępczych.

Opinie Marka Tatały i Jacka Fundowicza pokazują, że gospodarcze konsekwencje rosyjskiej agresji na Ukrainę wykraczają daleko poza bezpośrednie koszty wojny. Po czterech latach coraz większego znaczenia nabierają długoterminowe procesy: zmiany na rynku pracy, utrzymująca się niepewność inwestycyjna, rosnące wydatki na bezpieczeństwo oraz wyzwania związane z handlem i polityką podatkową.

Jednocześnie Polska pozostaje jednym z państw, które mogą odegrać istotną rolę w przyszłej odbudowie Ukrainy. Rozwinięte relacje gospodarcze, bliskość geograficzna i doświadczenie polskich przedsiębiorstw tworzą podstawy do dalszego pogłębiania współpracy.

Wykorzystanie tego potencjału będzie jednak wymagało nie tylko stabilizacji sytuacji militarnej, ale również przewidywalnych regulacji, skutecznych reform i zapewnienia warunków uczciwej konkurencji. Gospodarcze znaczenie przyszłego pokoju będzie zależeć przede wszystkim od tego, czy Polska i Ukraina zdołają przełożyć stabilizację polityczną na trwałe inwestycje, rozwój przedsiębiorczości i wzajemnie korzystne relacje gospodarcze.

Nune Gevorgian
Photo by Marek Studzinski on Unsplash

Facebook
Twitter
LinkedIn