12 października 2026. Wojna zmusza Ukraińców do szukania mieszkań i domów z dala od ostrzałów. W stosunkowo bezpiecznych regionach drożeją nieruchomości i ich wynajem. W niektórych miejscowościach nawet za stare wiejskie chałupy właściciele żądają dziesiątek tysięcy dolarów. Ile jednak naprawdę kosztuje przeprowadzka w spokojniejsze miejsce i czy warto płacić tak wysoką cenę za bezpieczeństwo, którego nikt nie może zagwarantować?
Nieustanne rosyjskie ostrzały, uszkodzenia infrastruktury energetycznej oraz groźba przerw w dostawach prądu i ogrzewania sprawiają, że Ukraińcy, w tym mieszkańcy Kijowa, znów zaczynają myśleć o przeprowadzce. Przed zbliżającą się zimą politycy i działacze społeczni coraz częściej radzą przygotować się na najtrudniejsze scenariusze i w miarę możliwości mieć alternatywne miejsce zamieszkania.
Ci, którzy mają rodzinę lub własny dom w innym regionie, mogą liczyć na tymczasowe schronienie. Pozostali muszą szukać mieszkania do wynajęcia albo rozważyć zakup nieruchomości. Jednym z tradycyjnych kierunków przeprowadzek pozostają zachodnie obwody Ukrainy – dalej od linii frontu i bliżej europejskich granic.
Za możliwość zamieszkania w tych regionach trzeba jednak płacić coraz więcej. W ostatnich miesiącach w niektórych zachodnich obwodach wyraźnie wzrosły ceny wynajmu mieszkań.
Szczególnie wymowna jest sytuacja na Zakarpaciu. Według danych DIM.RIA w lipcu 2026 roku średni miesięczny czynsz za wynajem mieszkania jednopokojowego w tym obwodzie wynosił 22,5 tys. UAH, a we wrześniu już 29 tys. UAH. Między tymi dwoma pomiarami, w ciągu zaledwie dwóch miesięcy, wzrósł więc o 6,5 tys. UAH, czyli niemal 29 procent.
We Lwowie, według danych LUN, od sierpnia do września średnia cena ofertowa wynajmu mieszkania jednopokojowego wzrosła z 24,7 do 26,9 tys. UAH. W Iwano-Frankiwsku – z 20,2 do 22,4 tys. UAH. Oznacza to, że w ciągu zaledwie miesiąca stawki poszły w górę odpowiednio o niemal 9 proc. i 11 procent.
Ceny podawane w ogłoszeniach nie zawsze jednak odpowiadają kwotom, za które mieszkania rzeczywiście są wynajmowane. Na przykład we Lwowie we wrześniu średni czynsz wynikający z zawartych umów wynosił według LUN 24,5 tys. UAH – o 2,4 tys. mniej niż żądali właściciele.
To właśnie rosnące czynsze wywołują coraz większe oburzenie wśród mieszkańców zachodnich miast. W serwisie społecznościowym Threads rozgorzała dyskusja o cenach wynajmu w Iwano-Frankiwsku i Użhorodzie. Najemcy opowiadają, że właściciele podnoszą czynsze od razu o kilka tysięcy hrywien, a czasem wręcz każą lokatorom się wyprowadzić, żeby wynająć mieszkanie komuś innemu za wyższą kwotę.
Jedna z mieszkanek Iwano-Frankiwska poskarżyła się, że została zmuszona do wyprowadzki, po czym to samo mieszkanie wystawiono na wynajem za cenę wyższą o 10 tys. UAH. Inna opowiedziała, że na początku lata właściciele podnieśli jej czynsz o 2 tys. UAH, a później o kolejne 6 tys. Nie mniejsze emocje budzą ceny w Użhorodzie. Jedną z użytkowniczek Threads oburzyło ogłoszenie o wynajmie 35-metrowej kawalerki za tysiąc dolarów miesięcznie.
Ludzie pytają, czy koszty ponoszone przez właścicieli rzeczywiście aż tak wzrosły, czy po prostu wykorzystują oni sytuację. Szczególnie trudno jest miejscowym, którzy nie mają własnego mieszkania: przez wysokie czynsze również oni mogą zostać zmuszeni do opuszczenia rodzinnego miasta.
W tej dyskusji pojawiają się jednak także inne argumenty. Jak wyjaśnia Oksana Atamaniuk, przedstawicielka Stowarzyszenia Specjalistów ds. Nieruchomości Ukrainy w obwodzie iwanofrankiwskim, ceny kształtują popyt i podaż: mieszkań nie przybyło, za to chętnych do ich wynajęcia jest coraz więcej. O jedno mieszkanie w mieście ubiega się co najmniej dziesięć osób. Do Iwano-Frankiwska przyjeżdżają przesiedleńcy, studenci oraz pracownicy firm, które przenoszą tu swoją działalność. Mieszkań nie wystarcza dla wszystkich, więc właściciele mogą podnosić ceny.
Potwierdzają to również statystyki DIM.RIA. Tylko we wrześniu liczba ogłoszeń o wynajmie mieszkań w obwodzie iwanofrankiwskim spadła o 33 proc., a na Zakarpaciu o 26 procent. Jednocześnie popyt nie rośnie wszędzie: w obwodzie lwowskim w tym samym miesiącu zmniejszył się nawet o 19 procent.
Na rynku sprzedaży mieszkań sytuacja również jest niejednoznaczna. We wrześniu ceny mieszkań z rynku wtórnego na Wołyniu wzrosły o 10 proc., natomiast w obwodzie czerniowieckim spadły o 6 procent.
Osobną historią są domy jednorodzinne. Na zachodzie kraju właściciele nierzadko żądają dziesiątek tysięcy dolarów nawet za stare wiejskie chałupy. Oczywiście cena w ogłoszeniu nie oznacza jeszcze, że ktoś rzeczywiście tyle zapłaci. Niektóre nieruchomości miesiącami czekają na kupca, a przy finalizowaniu transakcji właściciele muszą obniżać cenę.
Mimo astronomicznych cen ludzie są gotowi płacić za możliwość życia dalej od frontu. Problem w tym, że nawet w tych regionach, oddalonych od działań wojennych, nikt nie może zagwarantować im pełnego bezpieczeństwa.
Tylko w ostatnich dniach rosyjskie drony kilkakrotnie atakowały Iwano-Frankiwsk. 8 października w wyniku ataku zginął mężczyzna pracujący jako stróż. Uszkodzone zostały budynki, wybuchł pożar. 11 października miasto ponownie znalazło się pod ostrzałem. Według zaktualizowanych informacji przekazanych przez mera Rusłana Marcinkiwa zginęło trzech wojskowych, a kolejne trzy osoby zostały ranne.
Niespokojnie było także w innych zachodnich obwodach. 10 października rosyjski dron odrzutowy wleciał nad Lwów. Został zestrzelony przez obronę przeciwlotniczą w pobliżu miasta. W obwodzie rówieńskim na początku października przez pięć dni z rzędu odnotowywano uszkodzenia i zniszczenia spowodowane rosyjskimi atakami. 9 października podczas uderzeń w rejonie sarneńskim ucierpiało osiem osób, a w kolejnych dniach ostrzały trwały nadal. Według doniesień lokalnych mediów, powołujących się na Dowództwo Lotnicze «Zachód», w dniach 10–11 października nad obwodami wołyńskim, rówieńskim, chmielnickim i tarnopolskim zniszczono 17 dronów odrzutowych.
Przeprowadzka na zachód Ukrainy może więc rzeczywiście zmniejszyć zagrożenie, ale nie eliminuje go całkowicie. Rosyjskie rakiety i drony docierają również tutaj. Dlatego ludzie, którzy dziś płacą duże pieniądze za mieszkanie lub dom z dala od frontu, powinni mieć świadomość, że kupują możliwość życia w stosunkowo spokojniejszym miejscu. Nie otrzymują jednak wraz z nieruchomością żadnej gwarancji bezpieczeństwa.
Wiktoria Czyrwa
Image by wal_172619 from Pixabay