14 października 2026 rok. Prezydent Wołodymyr Zełenski zarzucił władzom stolicy, że nie przygotowały miasta odpowiednio na rosyjskie ostrzały, i zapowiedział możliwe zmiany w zarządzaniu Kijowem. Mer Witalij Kliczko uznał krytykę za bezpodstawną i dopatrzył się w niej kolejnej próby ograniczenia swoich uprawnień. Konflikt między nimi trwa już siedem lat, ale czy wszystkie zarzuty wobec mera stolicy mają podłoże polityczne? Czego tak naprawdę nie zdążono zrobić w Kijowie przed zimą i czy prezydent może odsunąć Kliczkę od zarządzania miastem?
Po posiedzeniu Stawki Naczelnego Dowódcy Wołodymyr Zełenski ostro skrytykował władze stolicy. Według prezydenta w połowie października Kijów był mniej zaawansowany w realizacji planu odporności niż nawet obwody przygraniczne i położone w pobliżu frontu. Skutki tego odczuwają mieszkańcy, gdy po trafieniach nawet pojedynczych rosyjskich dronów znaczna część miasta zostaje bez prądu i wody.
Zełenski poinformował, że rozpoczął konsultacje z przedstawicielami służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, samorządów i biznesu w sprawie pilnych decyzji dotyczących bezpieczeństwa i zarządzania miastem. Szczególną uwagę zwróciły jego słowa o przygotowywaniu „racjonalnej zmiany zasad zarządzania Kijowem”. Na razie nie wiadomo, co dokładnie miał na myśli, ale w kontekście wieloletniego konfliktu z Witalijem Kliczką pojawia się pytanie, czy otoczenie prezydenta znów nie szykuje się do ograniczenia uprawnień mera stolicy.
W odpowiedzi Kliczko uznał zarzuty za bezpodstawne i stwierdził, że władze centralne próbują odsunąć go od kierowania stolicą. „Ludzie mnie wybrali i wykonuję swoją pracę” – podkreślił mer, zapewniając, że służby miejskie robią wszystko, co możliwe, aby Kijów mógł normalnie funkcjonować. Przypomniał też, że nie odpowiada za obronę przeciwlotniczą, a największe szkody w infrastrukturze energetycznej powodują właśnie rosyjskie ataki. Według Kliczki miejski system centralnego ogrzewania jest przygotowany do sezonu grzewczego.
Konflikt Zełenskiego z Kliczką rozpoczął się jeszcze w 2019 roku. Ówczesny szef Biura Prezydenta Andrij Bohdan wystąpił z inicjatywą odwołania mera ze stanowiska szefa Kijowskiej Miejskiej Administracji Państwowej (KMDA). Rada Ministrów zaakceptowała odpowiedni wniosek, jednak Zełenski nie podpisał dekretu o odwołaniu. Chodziło o to, by Kliczko pozostał wybranym w wyborach merem, ale znaczną część jego uprawnień wykonawczych przejął ktoś inny.
W 2021 roku kolejnym powodem konfliktu stały się przeszukania w przedsiębiorstwach komunalnych i jednostkach KMDA. Organy ścigania badały możliwe nadużycia związane z pieniędzmi z budżetu i majątkiem miasta. Kliczko nazywał te działania naciskiem politycznym, a ekipa prezydenta podkreślała konieczność walki z korupcją.
Do kolejnego zaostrzenia konfliktu doszło w czerwcu 2023 roku, kiedy podczas rosyjskiego ataku trzy osoby, w tym dziecko, zginęły przed zamkniętym schronem w dzielnicy desniańskiej. Zełenski domagał się ukarania winnych, natomiast Kliczko zwracał uwagę, że za funkcjonowanie poszczególnych schronów odpowiadają również administracje dzielnicowe oraz instytucje zarządzające tymi obiektami.
Pod koniec 2024 roku prezydent mianował Tymura Tkaczenkę szefem Kijowskiej Miejskiej Administracji Wojskowej (KMWA). Od tego czasu spór o kompetencje między administracją miejską a wojskową stał się stałym elementem funkcjonowania władz stolicy. Tkaczenko krytykował decyzje władz miasta, a Kliczko zarzucał mu ingerowanie w sprawy samorządu.
W 2025 roku doszły do tego skandale korupcyjne. Podczas operacji „Czyste Miasto” Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) ujawniły domniemany proceder nielegalnego przejmowania miejskich gruntów. Według śledczych mogli być w niego zamieszani radni Kijowa oraz urzędnicy KMDA. Materiały śledztwa nie dowodzą osobistej winy Kliczki, ale pozostało pytanie o odpowiedzialność mera za działania jego współpracowników.
Polityczne zainteresowanie Kijowem ze strony ekipy prezydenta jest zrozumiałe. To największe miasto kraju, ogromny budżet i ważne miejsce na ogólnokrajowej scenie politycznej. Kliczko pozostaje natomiast wpływowym politykiem, który ma własny mandat od wyborców. Nie oznacza to jednak, że wszystkie zarzuty pod jego adresem są bezpodstawne.
Przygotowania stolicy do zimy budziły spory na długo przed październikowym wystąpieniem Zełenskiego. Na początku marca 2026 roku Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO) zatwierdziła kompleksowe plany odporności poszczególnych regionów. Kijów był jednak wyjątkiem – stołeczny dokument odesłano do poprawy. Plan obejmował ochronę infrastruktury krytycznej, stworzenie rezerwowych źródeł zasilania oraz alternatywnych źródeł ciepła.
Pod koniec marca wicepremier Ołeksij Kułeba stwierdził, że mimo budżetu Kijowa przekraczającego 106 mld UAH władze miasta nie zapewniły odpowiedniego finansowania planu. W maju rząd domagał się przyspieszenia przygotowań rezerwowych źródeł ciepła, a w czerwcu ponownie zgłaszał zastrzeżenia do poprawionego dokumentu. Dopiero 5 sierpnia RBNiO zatwierdziła plan, a 31 sierpnia odpowiednia decyzja weszła w życie na mocy dekretu prezydenta.
Jednak nawet wtedy część niezbędnych prac wciąż nie była zakończona. Jak poinformował 12 października dziennikarz śledczy Jurij Nikołow, umowy dotyczące rezerwowego zasilania 13 przepompowni przedsiębiorstwa Kyivvodokanal, o łącznej wartości około 616 mln UAH, podpisano dopiero we wrześniu. Zakończenie prac zaplanowano aż na marzec 2027 roku.
Jednocześnie Kijów ma skomplikowany system ciepłowniczy, którego znaczna część zależy od dużych elektrociepłowni. Jeszcze w lutym Kliczko tłumaczył, że nie da się szybko zastąpić ich mocy niewielkimi kotłowniami czy instalacjami kogeneracyjnymi. Potrzeba na to dużych pieniędzy, odpowiedniego sprzętu i czasu. Nie wyjaśnia to jednak wszystkich opóźnień w tworzeniu rezerwowych źródeł energii, ponieważ o podatności stołecznej infrastruktury energetycznej na ataki wiadomo od dawna.
Kliczko z kolei oskarża władze centralne o opóźnienia w finansowaniu. Już 8 października informował, że środki pożyczone przez miasto na realizację planu odporności utknęły w skarbie państwa. Z tego powodu, jak twierdzi mer, wykonawcy muszą finansować prace z własnych środków. Wcześniej władze miasta informowały również, że państwo nie wywiązało się z ustaleń dotyczących wspólnego finansowania prac w proporcji 50 do 50.
Tymczasem decyzja RBNiO z 5 sierpnia przewiduje udział w realizacji planu nie tylko KMDA, ale również Kijowskiej Miejskiej Administracji Wojskowej, właściwych ministerstw, Agencji Odbudowy i innych instytucji państwowych. Dlatego odpowiedzialność za opóźnienia trzeba rozpatrywać osobno w przypadku każdego projektu.
Z drugiej strony to właśnie władze miasta od lat zarządzają gospodarką komunalną, decydują o znacznej części priorytetów budżetowych i odpowiadają za podległe im przedsiębiorstwa. Dlatego opóźnienia w zakupach i realizacji miejskich inwestycji wymagają wyjaśnienia niezależnie od politycznego konfliktu z otoczeniem prezydenta.
Były szef Ukrenergo Wołodymyr Kudrycki ostrzegł 14 października, że podczas silnych mrozów sytuacja z dostawami prądu w Kijowie może być nie lepsza niż ubiegłej zimy. Jego zdaniem problem polega na niewystarczającym odbudowaniu mocy wytwórczych. Dotyczy to ogólnego stanu systemu energetycznego, a nie tylko działań Kliczki, ale pokazuje, jak poważne zagrożenia stoją przed stolicą.
Po wypowiedzi Zełenskiego pojawia się również pytanie, czy prezydent może odsunąć Kliczkę od zarządzania miastem. Pod względem prawnym sprawa nie jest prosta. Kliczko jest jednocześnie wybranym w wyborach merem Kijowa i mianowanym szefem KMDA. Prezydent nie może pozbawić go mandatu mera własnym dekretem.
Może natomiast spróbować odwołać go ze stanowiska szefa KMDA, tym bardziej że taki precedens już był. W listopadzie 2010 roku Wiktor Janukowycz odwołał ówczesnego mera stolicy Leonida Czernowieckiego ze stanowiska szefa KMDA i powołał na jego miejsce Ołeksandra Popowa. Czernowiecki pozostał merem, ale faktyczne zarządzanie miastem przeszło w ręce człowieka mianowanego przez prezydenta. Tyle że legalność tej decyzji budziła kontrowersje. Jeszcze w 2003 roku Sąd Konstytucyjny Ukrainy orzekł, że na czele KMDA powinien stać właśnie wybrany w wyborach mer. Czernowiecki nie zaskarżył jednak nominacji Popowa. Teoretycznie Zełenski może więc spróbować powtórzyć ten scenariusz, choć nadal wiąże się to z ryzykiem prawnym.
Jednocześnie w czasie stanu wojennego w Kijowie działa administracja wojskowa, której szefa mianuje prezydent. Za jej pośrednictwem władze centralne mogą wpływać na część decyzji dotyczących zarządzania miastem i bezpieczeństwa. Dlatego zapowiedziane przez Zełenskiego zmiany mogą oznaczać nowy podział kompetencji między KMDA a KMWA, choć na razie nie podjęto żadnych konkretnych decyzji.
Niezależnie jednak od tego, kto będzie zarządzał stolicą, problemy z przygotowaniem miasta na rosyjskie ataki nie znikną. A mieszkańcom Kijowa raczej nie zrobi się ani cieplej, ani jaśniej od kolejnego podziału kompetencji między władzami prezydenckimi a miejskimi.
Wiktoria Czyrwa
Image by Leonhard Niederwimmer from Pixabay