Cena blokady

29 lipca 2026. Blokada ukraińskich portów czarnomorskich, trwająca już ponad tydzień, zaczyna odbijać się nie tylko na sektorze transportowym, lecz także na rolnictwie. O ile na początku najważniejszym problemem były ataki na infrastrukturę portową i bezpieczeństwo żeglugi, o tyle dziś w centrum uwagi znajdują się ich konsekwencje gospodarcze. W samym środku żniw ukraińscy rolnicy stanęli przed ryzykiem, że sprzedaż tegorocznych zbiorów okaże się znacznie trudniejsza.

W rolnictwie czas ma kluczowe znaczenie. To właśnie w lipcu i sierpniu większość producentów sprzedaje zboże z nowych zbiorów, uzyskując środki niezbędne do sfinansowania kolejnego cyklu produkcyjnego. Przychody ze sprzedaży pozwalają kupić paliwo, materia­ł siewny, nawozy, środki ochrony roślin, sfinansować naprawy maszyn, wypłatę wynagrodzeń oraz obsługę kredytów. Dlatego wszelkie zakłócenia eksportu w tym okresie bardzo szybko przestają być wyłącznie problemem logistycznym i stają się problemem finansowym.

Pierwsze oznaki tego zjawiska są już widoczne. Według Ogólnoukraińskiej Rady Rolnej, po serii rosyjskich ataków Ukraina utraciła około jedną trzecią zdolności eksportowych swoich portów czarnomorskich w zakresie eksportu zbóż. Jeszcze kilka tygodni temu porty Wielkiej Odessy mogły przeładowywać około sześciu milionów ton zbóż miesięcznie. Obecnie ich możliwości spadły do około czterech milionów ton. Jednocześnie cztery z trzynastu dużych terminali zbożowych wstrzymały skup ziarna, a część międzynarodowych armatorów czasowo zawiesiła zawijanie swoich statków do ukraińskich portów.

Jednym z pierwszych sygnałów zmiany była decyzja globalnego operatora kontenerowego Maersk, który tymczasowo zawiesił zawinięcia do Portu Rybackiego w Czarnomorsku. Wkrótce potem o czasowym wstrzymaniu działalności swojego terminalu poinformował również Kernel – jeden z największych ukraińskich eksporterów zbóż i oleju słonecznikowego. Formalnie korytarz morski nadal funkcjonuje, jednak gwałtowny wzrost ryzyka wojennego zmusił armatorów do weryfikacji harmonogramów i tras rejsów.

Minister polityki rolnej Taras Wysocki podkreślił, że strona ukraińska nie zamknęła portów i nie wprowadziła żadnych ograniczeń dla żeglugi. Jak wyjaśnił, decyzje o czasowym zawieszeniu zawinięć części statków podjęli sami przewoźnicy po rosyjskich atakach. Jednocześnie resort liczy na to, że po ponownej ocenie ryzyka funkcjonowanie korytarza morskiego będzie stopniowo wracać do normy, a alternatywne szlaki transportowe pozwolą uniknąć gwałtownego spadku eksportu.

Ogólnoukraińska Rada Rolna ostrzega, że przedłużające się zakłócenia eksportu mogą doprowadzić do kryzysu płynności finansowej w sektorze rolnym. Zboże może pozostawać w elewatorach, jednak bez jego sprzedaży gospodarstwa tracą podstawowe źródło finansowania bieżącej działalności. Jeśli rolnik nie otrzymuje pieniędzy dziś, jutro odkłada zakup niezbędnych środków produkcji, ogranicza inwestycje i weryfikuje plany na kolejny sezon. Skutki mogą być odczuwalne już jesienią, podczas siewów, a w dalszej perspektywie także w wielkości przyszłorocznych zbiorów.

Problemy szybko rozprzestrzeniają się na cały łańcuch eksportowy. W związku ze spadkiem liczby statków eksporterzy ostrożniej zawierają nowe kontrakty, ograniczają zakupy lub weryfikują ceny. Zboże, które jeszcze kilka tygodni temu miało trafić do portów, pozostaje w elewatorach. Dla producentów oznacza to nie tylko opóźnienie wpływów ze sprzedaży i dodatkowe koszty magazynowania. Po rosyjskich atakach gwałtownie wzrosły również koszty ubezpieczenia statków oraz stawki frachtowe. W efekcie nawet ten eksport, który nadal jest realizowany, stał się droższy, a dodatkowe koszty ostatecznie ponoszą producenci w postaci niższych cen skupu.

Jeśli sytuacja będzie się przedłużać, kraj może stanąć przed kolejnym wyzwaniem – narastaniem zapasów przejściowych zbóż. Tegoroczne zbiory już trafiają do elewatorów, podczas gdy część ziarna z poprzedniego sezonu wciąż czeka na wysyłkę. Oznacza to wyższe koszty magazynowania, coraz mniejszą dostępność wolnych powierzchni magazynowych oraz ryzyko, że producenci będą zmuszeni sprzedawać zboże po niższych cenach tylko po to, by zwolnić miejsce w magazynach.

Znaczenie tego problemu wykracza daleko poza sektor rolny. Według szacunków Ministerstwa Polityki Rolnej ponad 90 proc. ukraińskiego eksportu rolnego odbywa się właśnie przez porty czarnomorskie. Oznacza to, że ograniczenie ich działalności niemal automatycznie przekłada się na wpływy dewizowe państwa.

Dla Ukrainy nie jest to już wyłącznie problem rolnictwa. W czasie pełnoskalowej wojny eksport zbóż i innych produktów rolnych pozostaje jednym z najważniejszych źródeł wpływów walutowych. To właśnie te środki wspierają bilans płatniczy, zapewniają wpływy podatkowe i pomagają finansować wydatki państwa. Każde ograniczenie eksportu drogą morską oznacza więc mniejsze wpływy walutowe nie tylko dla przedsiębiorstw, lecz także dla budżetu państwa.

Jednocześnie na razie jest zbyt wcześnie, by mówić o katastrofalnym scenariuszu. Ukraińska logistyka już nieraz udowodniła, że potrafi szybko dostosowywać się do nowych wyzwań. Po wycofaniu się Rosji z tzw. umowy zbożowej Ukrainie udało się stworzyć własny korytarz morski, który przez ostatnie dwa lata zapewniał stabilny eksport produktów rolnych nawet w warunkach wojny. Dlatego rząd liczy, że również obecne zakłócenia okażą się jedynie przejściowe.

Czasu na dostosowanie się jest jednak niewiele. W przeciwieństwie do produkcji przemysłowej zbiorów nie można bez końca odkładać „na później”. Żniwa rządzą się własnym kalendarzem, a działalność rolnicza – własnym cyklem finansowym. Gdy ten cykl zostaje zakłócony, problemy szybko wykraczają poza pojedyncze gospodarstwa i zaczynają oddziaływać na całą gospodarkę.

Dlatego obecna sytuacja wokół portów czarnomorskich wykracza daleko poza kwestie bezpieczeństwa żeglugi czy funkcjonowania logistyki. Chodzi o to, czy Ukraina zdoła w porę zamienić jedne z najlepszych tegorocznych zbiorów na wpływy walutowe, których państwo potrzebuje dziś nie mniej niż broni i międzynarodowej pomocy finansowej.

Wiktoria Czyrwa
Image by Monika Robak from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn