24 lutego 2021. Rada Najwyższa zdecydowała o wznowieniu konkursów na zatrudnienie w agencjach państwowych, przerwanych z powodu epidemii koronawirusa. Jednocześnie na wniosek prezydenta Zełenskiego uporządkowała zasady pracy w Gabinecie Ministrów.

Przyjęte rozwiązania wskazują, że pełniący obowiązki pierwszego wicepremiera i ministra energetyki Jurij Witrenko nie odchodzi z rządu. Otóż prezydent zaproponował odrzucenie zasad przyjętych w lutym przez deputowanych, które de facto blokowały pracę ministerstwa energii pod kierownictwem pełniącego obowiązki ministra Witrenki.

Deputowani zgodzili się z prezydentem i zmienili ustawę. Prezydent zaproponował usunięcie przepisów, które powodowały, że kandydat na stanowisko ministra odrzucony w Radzie Najwyższej, nie mógł realnie kierować ministerstwem. Wprowadzono szereg barier formalnych, komplikujących administrowanie resortem i podejmowanie decyzji. Dzięki tej zmianie, pełniący obowiązki ministrów będą mogli pracować normalnie i kierować resortem. Prezydent argumentował: „Jeśli przez długi czas deputowani nie mianują ministra – i zdarzyło się to więcej niż raz – te normy prawa doprowadzą do paraliżu działalności całego ministerstwa. W kraju, który walczy i walczy z koronawirusem, kiedy decyzja musi zostać podjęta natychmiast, jest to niedopuszczalne.” W pisemnym uzasadnieniu  wskazano też, że parlament nie może ograniczać uprawnień władzy wykonawczej.

Tak więc po dwóch nieudanych próbach powołania na urząd pierwszego wicepremiera i ministra energetyki, Jurij Witrenko jako pełniący obowiązku otrzyma wreszcie pełnię ministerialnej władzy.

A ma wiele pomysłów. Na dzień przed głosowaniem w Radzie, w popularnym programie „Wolność Słowa” Sawika Szustera przedstawił taką ofertę: „Mam konstruktywną propozycję dla opozycji.  Zagłosujcie na mnie, za moją kandydaturą na pierwszego wicepremiera – ministra energetyki. Dopilnuję, aby Energoatom, Centrenergo były rentowne, abyśmy pozbyli się krytycznej zależności od wszelkich nośników energii z Rosji. To jest sprawa dla państwa.  Zadbajmy o to, by przedsiębiorstwa państwowe były rentowne, my jako państwo jesteśmy silni i nie uzależniamy się od dostaw energii z Rosji”.

Uspokajał też, że po nacjonalizacji ukraińskiego odcinka ropociągu „Samara – kierunek zachodni”, w Ukrainie nie zabraknie oleju napędowego. „Nie ma krytycznej zależności od dostaw oleju napędowego przez tę rurę. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że olej napędowy przez tę rurę trafia nie tylko na Ukrainę, ale także do Europy. Istnieje globalny rynek oleju napędowego – nawet jeśli nie ma dostaw z Rosji lub Białorusi, kupimy olej napędowy na rynku światowym”.

(Red.)