Pomimo trwającej pełnoskalowej wojny Ukraina pozostaje atrakcyjnym kierunkiem dla zagranicznego biznesu. Inwestorzy oczekują jednak nie tyle ulg czy szczególnych przywilejów, ile przewidywalności, praworządności oraz partnerskiego dialogu z państwem. W styczniu 2026 roku na czele Rady Rzecznika Biznesu Ukrainy stanęła Anka Feldhusen, doskonale znająca realia naszego kraju.
W latach 2019–2023 była ambasador Niemiec w Ukrainie, a tematyką ukraińską zajmuje się od ponad 30 lat. W ekskluzywnym wywiadzie dla eDialog pani Anka opowiedziała o problemach polskich firm na Ukrainie, roli małych i średnich przedsiębiorstw w odbudowie, a także o wyzwaniach i zmianach zachodzących w społeczeństwie ukraińskim.
- Pani Anko, polski biznes pozostaje dziś jednym z najaktywniejszych zagranicznych partnerów Ukrainy. Jakie problemy polskie firmy działające w Ukrainie zgłaszają najczęściej i co realnie udało się zmienić w ostatnich latach?
- Nie otrzymujemy wielu skarg od polskich przedsiębiorstw. Zgodnie z naszymi statystykami zgłoszenia od zagranicznego biznesu od lat utrzymują się na poziomie około 13 procent. Skargi, którymi zajmujemy się obecnie w 2026 roku, dotyczą przede wszystkim kontroli podatkowych, opóźnień w zwrocie podatku VAT oraz naruszeń proceduralnych ze strony organów ścigania. Najlepsze rezultaty osiągamy w sprawach związanych z podatkami i cłem. Współpracujemy w ramach Grup Eksperckich z administracją podatkową i służbą celną, dzięki czemu często udaje nam się skutecznie rozwiązywać problemy zgłaszane przez przedsiębiorców.
- Polscy przedsiębiorcy często podkreślają, że są gotowi działać w Ukrainie, ale oczekują jasnych gwarancji ochrony inwestycji. Co dziś może być dla nich najważniejszym argumentem przemawiającym za wejściem na ten rynek mimo wojennych ryzyk?
- Pomimo trwającej rosyjskiej agresji Ukraina wykazuje ogromne zapotrzebowanie na nowe rozwiązania, partnerstwa, technologie i inwestycje w wielu sektorach – od infrastruktury i energetyki po logistykę, przetwórstwo i produkcję. Ukraina stopniowo dostosowuje swoje ustawodawstwo do standardów Unii Europejskiej, co powinno prowadzić do stworzenia bardziej przewidywalnego otoczenia gospodarczego, zrozumiałego również dla międzynarodowego biznesu. Dla polskich firm jest to także możliwość działania na bliskim i dobrze znanym rynku, gdzie istnieją już silne więzi gospodarcze i społeczne między naszymi krajami. Warto również podkreślić, że nawet w warunkach wojny ukraińskie przedsiębiorstwa wykazują dużą odporność i zdolność adaptacji. To dowód na to, że ukraińska gospodarka nadal funkcjonuje, rozwija się i jest gotowa na nowe partnerstwa.
- Jednym z najważniejszych tematów pozostaje dziś powojenna odbudowa Ukrainy i napływ inwestycji. Inwestorzy oceniają jednak przede wszystkim reguły gry. Czy może Pani wskazać trzy najważniejsze czynniki, które obecnie hamują napływ dużego europejskiego biznesu do Ukrainy?
- Jeżeli miałabym wskazać trzy najważniejsze bariery, byłyby to po pierwsze zagrożenia związane z bezpieczeństwem oraz brak wystarczających mechanizmów ich ubezpieczenia. Po drugie – niespójność praktyki regulacyjnej i odmienne interpretacje przepisów przez poszczególne instytucje państwowe. Po trzecie – niewystarczający poziom przewidywalności oraz komunikacji z biznesem przy podejmowaniu decyzji wpływających na klimat inwestycyjny. Inwestorzy są gotowi działać nawet w trudnych warunkach, jeśli widzą przejrzyste zasady, profesjonalny dialog z państwem oraz skuteczne mechanizmy ochrony swoich praw. Dlatego tak ważne jest dziś wzmacnianie praworządności, zapewnianie stabilnego otoczenia regulacyjnego i budowanie zaufania między państwem a biznesem.
- Czy dostrzega Pani zmianę podejścia ukraińskich instytucji państwowych do przedsiębiorców w czasie wojny? W jakich obszarach państwo stało się bardziej partnerskie, a gdzie nadal widoczne są stare problemy – korupcja, biurokracja, presja administracyjna czy nieprzewidywalność?
- Obserwuję Ukrainę od trzydziestu lat i mogę powiedzieć, że dialog między państwem a biznesem wyraźnie się poprawił. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie współpracy administracji podatkowej z podatnikami. Regularne spotkania z przedsiębiorcami, uruchomienie platform komunikacyjnych, biur doradców podatkowych, a także wdrażanie naszych rekomendacji przyczyniły się do ograniczenia liczby przypadków blokowania faktur podatkowych, co świadczy o postępie w tej sferze.
Jednocześnie przedsiębiorcy nadal spotykają się z nieuzasadnionymi kontrolami oraz nadużyciami proceduralnymi ze strony organów ścigania. Takie działania mogą znacząco wpływać na funkcjonowanie firm, wywoływać poczucie nadmiernej kontroli, a czasem również presji. Dlatego kluczowe znaczenie mają systemowe reformy. Inwestorzy i przedsiębiorcy oceniają bowiem nie deklaracje, lecz praktykę.
- A jeśli chodzi o małe i średnie przedsiębiorstwa – jakie znaczenie mają one dla ukraińskiej gospodarki, jej odbudowy i procesu deoligarchizacji?
- Ukraińskie małe i średnie przedsiębiorstwa są jednym z głównych motorów odbudowy kraju. Potrafią szybko uruchamiać nowe projekty, uczestniczyć w odbudowie infrastruktury, rozwijać produkcję i wdrażać innowacje. Ukraiński sektor MŚP udowodnił już swoją zdolność do funkcjonowania w warunkach niepewności i gotowość do brania odpowiedzialności za rozwój państwa.
Aby jednak małe i średnie firmy mogły aktywnie uczestniczyć w odbudowie, konieczne jest stworzenie odpowiednich warunków. Kluczowe znaczenie mają dostęp do finansowania, przewidywalna polityka podatkowa i regulacyjna, sprawnie działający system sądowniczy, dostęp do zamówień publicznych oraz skuteczna ochrona prawa własności.
- Czy ma Pani poczucie, że Ukraina stopniowo odchodzi od modelu „kraju taniej siły roboczej” i zmierza w kierunku gospodarki opartej na silnych kompetencjach inżynieryjnych, technologicznych i obronnych? Czy europejski biznes dostrzega tę zmianę?
- Ukraina rzeczywiście zaczęła podążać w kierunku gospodarki o wysokiej wartości dodanej i silnych kompetencjach eksperckich. Coraz wyraźniej rozwijają się takie obszary jak technologie czy sektor obronny. Europejski biznes już to zauważa, choć nie zawsze w pełni dostrzega skalę zachodzących zmian. Wiele zależy od tego, jak szybko państwo i rynek będą w stanie instytucjonalnie utrwalić te przewagi konkurencyjne.
Obecnie jednym z największych wyzwań pozostaje kwestia kadr. Państwo powinno myśleć o tworzeniu atrakcyjnych warunków nie tylko dla biznesu, ale również dla obywateli, aby zachęcać ich do powrotu do kraju i udziału w procesie odbudowy.
- Od wielu lat obserwuje Pani Ukrainę. Co uważa Pani za najbardziej niedocenioną zmianę, jaka zaszła w ukraińskim społeczeństwie i środowisku biznesowym po 2022 roku?
- Myślę, że szybkość, z jaką Ukraina przystosowała się do warunków wojny, także w sferze gospodarczej, została już powszechnie doceniona. Być może nadal niedostatecznie dostrzega się jednak wpływ, jaki po zakończeniu służby będą mieli weterani. Powrócą oni z zupełnie innym zestawem doświadczeń i kompetencji, niespotykanym w wielu innych krajach. Będzie to jednocześnie ogromna szansa i wyzwanie dla Ukrainy.
- I na koniec: co dziś najbardziej zaskakuje Panią w Ukrainie – już nie jako dyplomatkę czy Rzeczniczkę Biznesu, lecz jako osobę, która od wielu lat żyje i pracuje wśród Ukraińców?
- Nadal zachwyca mnie hojność i serdeczność Ukraińców. Nawet w najtrudniejszych okolicznościach są gotowi pomóc, jeśli ktoś tego potrzebuje. To niezwykłe poczucie solidarności, które pomaga również mnie żyć w Ukrainie podczas wojny.
Rozmawiała Wiktoria Czyrwa