Inwestowanie w Diia.City

23 lutego 2026. Ministerstwo Transformacji Cyfrowej promuje nowe narzędzie przyciągania prywatnego kapitału do sektora technologicznego – Diia.City Invest. Projekt ustawy przewiduje uproszczone tworzenie funduszy venture capital, które będą inwestować wyłącznie w rezydentów specjalnego reżimu podatkowego Diia.City. W resorcie liczą, że nowy mechanizm pozwoli skierować do ukraińskich startupów środki dużego, tradycyjnego biznesu, które nagromadziły się na rachunkach w wyniku wojennych ograniczeń walutowych.

Pomysł powstał na styku kilku czynników. Po 2022 roku Narodowy Bank Ukrainy ograniczył wypłatę dywidend za granicę, co doprowadziło do nagromadzenia znacznej płynności w hrywnie w spółkach z zagranicznymi właścicielami. Część firm zaczęła lokować te środki w nieruchomościach lub przejęciach punktowych. Jednak państwo proponuje inny scenariusz – inwestycje w technologie oraz rozwiązania dla obronności. Według szacunków Ministerstwa Transformacji Cyfrowej w ciągu najbliższych pięciu-siedmiu lat w Ukrainie może powstać nawet kilkadziesiąt takich funduszy.

Diia.City Invest zakłada tworzenie wyspecjalizowanych instytucji wspólnego inwestowania z uproszczoną procedurą uruchamiania. O ile klasyczny fundusz venture capital w Ukrainie wymaga długotrwałych uzgodnień, licencji oraz odrębnej spółki zarządzającej, nowy model przewiduje rejestrację na podstawie standardowych dokumentów w ciągu kilku tygodni.

Fundusz będzie mogła utworzyć grupa do 15 inwestorów. Minimalna wartość kapitału wyniesie około 10 mln UAH, a maksymalna – do 50 mln EUR. Inwestowanie będzie możliwe poprzez zakup papierów wartościowych lub pożyczki zamienne, a ewidencja praw korporacyjnych będzie prowadzona za pośrednictwem Narodowego Depozytu Papierów Wartościowych.

Kluczowe ograniczenie polega na tym, że środki będzie można lokować wyłącznie w spółki będące rezydentami Diia.City. Na początku 2026 roku było ich ponad 3700. W ministerstwie tłumaczą to koniecznością ograniczenia ryzyk inwestorskich: rezydenci przechodzą audyt, muszą spełniać kryteria biznesu cyfrowego i nie mogą mieć problemów podatkowych ani sankcyjnych.

Za priorytetowe kierunki inwestycji uznano oprogramowanie, cyberbezpieczeństwo, usługi chmurowe, robotykę, produkcję gier, sztuczną inteligencję oraz defense tech – w tym systemy bezzałogowe, technologie rozminowywania i analitykę wojskową.

W odróżnieniu od klasycznych programów venture capital wspierających startupy, Diia.City Invest nie jest skierowany do profesjonalnych inwestorów, lecz do tradycyjnego biznesu – firm rolnych, sektora handlu detalicznego, telekomunikacji, deweloperów czy przemysłu. To właśnie te przedsiębiorstwa — według analityków – zgromadziły największe nadwyżki środków po 2021 roku. Wśród liderów wymienia się operatorów telekomunikacyjnych, spółki finansowe oraz międzynarodowe korporacje posiadające ukraińskie spółki zależne.

Logika resortu jest prosta: znaczna część tego kapitału faktycznie nie pracuje. Ze względu na ograniczenia walutowe trudno wyprowadzić go za granicę, a tradycyjne narzędzia dywersyfikacji w warunkach wojny pozostają ograniczone.

Dlaczego rozwiązanie może być interesujące dla biznesu? Diia.City Invest oferuje firmom kilka potencjalnych korzyści.

  • Po pierwsze, to nowy sposób dywersyfikacji płynności w hrywnie. W okresach oczekiwań dewaluacyjnych utrzymywanie dużych środków na rachunkach staje się ryzykowne, podczas gdy inwestycje venture capital mogą zapewnić wyższą stopę zwrotu.
  • Po drugie, udział w funduszach otwiera dostęp do technologii. Duże przedsiębiorstwa zyskują możliwość inwestowania w rozwiązania programistyczne lub projekty obronne, które mogą później integrować z własną działalnością.
  • Po trzecie, model pozwala ograniczyć ryzyko w porównaniu z bezpośrednimi przejęciami. Zamiast kupować pakiet kontrolny, inwestor może lokować mniejsze kwoty jednocześnie w kilku projektach.

Mimo to zainteresowanie biznesu pozostaje na razie umiarkowane. Część firm odmawia publicznego komentowania udziału w potencjalnych funduszach, a uczestnicy rynku inwestycyjnego prognozują popyt raczej wśród kilkudziesięciu spółek niż setek, podkreślając znaczące ryzyka.

Największym wyzwaniem może okazać się otoczenie prawne dla inwestorów. Większość międzynarodowych transakcji venture capital tradycyjnie strukturyzuje się według prawa angielskiego lub amerykańskiego, które uznawane jest za bardziej przewidywalne pod względem ochrony inwestycji.

Ograniczenie inwestowania wyłącznie w ukraińskie osoby prawne również może osłabiać zainteresowanie, ponieważ znaczna część startupów rejestruje swoje struktury holdingowe za granicą.

Ponadto sam projekt ustawy pozostaje na etapie prac parlamentarnych i wymaga dopracowania. Rynek oczekuje odpowiedzi na pytania dotyczące reżimu podatkowego inwestorów, odpowiedzialności funduszy oraz roli regulatora.

Jeśli model zacznie działać, startupy otrzymają alternatywne źródło finansowania w kraju, a duże przedsiębiorstwa – możliwość lokowania zgromadzonych środków w szybko rozwijające się branże bez wychodzenia poza ukraińską jurysdykcję. Rzeczywiste zainteresowanie biznesu stanie się jednak jasne dopiero po uchwaleniu ustawy i pojawieniu się pierwszych funduszy, które pokażą, czy ukraińskie korporacje są gotowe podejmować ryzyko w zamian za potencjalnie wysokie technologiczne stawki.

Wiktoria Czyrwa

Facebook
Twitter
LinkedIn