26 października 2026. Od 4 grudnia na Ukrainie zmienią się zasady funkcjonowania przedsiębiorstw w czasie zagrożenia atakiem z powietrza. Firmy, które nie zapewnią pracownikom i klientom dostępu do schronu lub specjalnie przygotowanego bezpiecznego miejsca, nie będą mogły kontynuować normalnej działalności podczas żółtego poziomu zagrożenia. Dużym przedsiębiorstwom łatwiej będzie spełnić te wymagania, natomiast małe firmy obawiają się dodatkowych kosztów, a nawet konieczności zamknięcia działalności. Przedsiębiorcy zwrócili się już do rządu z prośbą o zmianę tych zasad.
Nowe zasady funkcjonowania przedsiębiorstw podczas zagrożenia atakiem z powietrza rząd wprowadził już na początku września. Odpowiednie rozporządzenie przewiduje dwa poziomy zagrożenia – żółty i czerwony. Żółty ogłasza się w przypadku zagrożenia atakiem dronów, czerwony – w razie zagrożenia atakiem rakietowym, rakietowo-dronowym lub zmasowanym atakiem dronów.
Dla przedsiębiorstw, które nie mają schronów, rząd przewidział okres przejściowy do 4 grudnia. Do tego czasu mogą one jeszcze działać w normalnym trybie po uzgodnieniu tego z pracownikami. Później sama taka zgoda już nie wystarczy.
Nowe przepisy nie oznaczają jednak, że wszystkie sklepy, kawiarnie czy zakłady produkcyjne bez własnego schronu będą musiały zostać zamknięte. Chodzi o możliwość kontynuowania działalności właśnie podczas żółtego poziomu zagrożenia. Przedsiębiorstwa, które nie spełnią wymagań, będą musiały na czas takiego zagrożenia wstrzymać działalność lub odpowiednio zmienić sposób funkcjonowania.
Dla dużego przedsiębiorstwa przygotowanie schronu oznacza dodatkowe, niekiedy znaczne wydatki. Duże firmy mają jednak zazwyczaj większe możliwości finansowe i techniczne, by sprostać takim wymaganiom.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja małych firm. Niewielkie kawiarnie, salony fryzjerskie, sklepy i warsztaty często działają w wynajmowanych lokalach. Nie zawsze mają piwnice lub inne pomieszczenia, które można przystosować do ochrony ludzi. Nawet jeśli odpowiednie pomieszczenie jest dostępne, jego przygotowanie wymaga pieniędzy. Najemca nie może też samodzielnie zmieniać układu budynku ani wzmacniać jego konstrukcji bez zgody właściciela. Szczególnie trudna jest sytuacja przedsiębiorców działających w starych budynkach. Urządzenie tam bezpiecznego miejsca może być technicznie niemożliwe albo zbyt kosztowne.
W rezultacie małe firmy stają przed trudnym wyborem: wydać pieniądze na dostosowanie lokalu, poszukać innego miejsca do prowadzenia działalności albo wstrzymywać pracę na czas zagrożenia atakiem z powietrza. Ostatnie rozwiązanie również oznacza straty.
Przedstawiciele małych firm zarejestrowali już dwie petycje do Rady Ministrów Ukrainy z prośbą o zmianę nowych przepisów. W jednej proponują złagodzenie wymagań wobec niewielkich przedsiębiorstw, w drugiej – zniesienie obowiązku wstrzymywania działalności podczas zagrożenia atakiem z powietrza i umożliwienie przedsiębiorcom samodzielnego decydowania o dalszej pracy, pod warunkiem przestrzegania zasad bezpieczeństwa.
Autorzy petycji proponują uwzględnianie powierzchni lokalu, liczby pracowników i klientów, liczby kondygnacji oraz specyfiki budynku. Proszą również o wydłużenie okresu przejściowego dla przedsiębiorstw, które nie zdążą spełnić wymagań do 4 grudnia.
Osobną kwestią są pieniądze. Przedsiębiorcy proponują wprowadzenie państwowych lub lokalnych programów rekompensujących koszty przygotowania bezpiecznych miejsc, a także preferencyjnego finansowania i dotacji.
Kolejny postulat dotyczy wynajmowanych lokali. Przedsiębiorcy domagają się odrębnych zasad dla takich obiektów oraz odstąpienia od karania tych, którzy nie mogą spełnić wymagań ze względu na techniczne ograniczenia budynku lub brak zgody właściciela. Autorzy petycji ostrzegają, że bez takich zmian nowe przepisy mogą zagrozić działalności wielu niewielkich firm.
Rząd przewidział alternatywę dla budowy pełnowymiarowego schronu. Rozporządzenie nr 1128 z 15 września dopuszcza w przypadkach określonych prawem urządzanie specjalnych bezpiecznych miejsc bezpośrednio w budynkach. O tej możliwości Ministerstwo Gospodarki i Środowiska przypomniało przedsiębiorcom 13 października.
Bezpiecznym miejscem może być najlepiej chroniona część budynku, przystosowana do przebywania w niej ludzi podczas zagrożenia. Jednak zwykły korytarz czy pomieszczenie bez okien nie stają się automatycznie takim miejscem. Przy jego przygotowaniu trzeba uwzględnić parametry techniczne budynku oraz jego zdolność do ochrony ludzi przed falą uderzeniową i innymi niebezpiecznymi skutkami ataku. Odpowiednie rozwiązania muszą opierać się na specjalistycznych obliczeniach.
Dla małych firm może to być tańsze rozwiązanie niż budowa osobnego schronu. Nie sprawdzi się jednak w każdym lokalu.
Istnieje też inna możliwość – korzystanie ze schronu należącego do innego przedsiębiorstwa albo instytucji państwowej lub samorządowej. Zgodnie z wyjaśnieniami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w przypadku zabudowy mającej co najmniej trzy kondygnacje odległość do schronu nie powinna przekraczać 300 metrów, a w przypadku niższych budynków – 500 metrów. Warunki te podano jednak w wyjaśnieniach ministerstwa, a nie bezpośrednio w rozporządzeniu rządu.
Sama obecność schronu w pobliżu nie gwarantuje jednak, że będą mogli z niego skorzystać pracownicy i klienci sąsiedniego lokalu. Trzeba sprawdzić, czy jest dostępny, czy wystarczy w nim miejsca oraz jak zorganizować przejście ludzi podczas zagrożenia. Dlatego przedsiębiorcy proszą rząd o dokładniejsze uregulowanie tej kwestii.
Nowe przepisy dotyczą nie tylko przygotowania bezpiecznych miejsc, lecz także obowiązków pracodawców podczas zagrożenia atakiem z powietrza. Kierownik przedsiębiorstwa musi odpowiednio wcześnie informować pracowników i klientów o niebezpieczeństwie, zapewnić im możliwość swobodnego opuszczenia budynku oraz wskazać, gdzie znajduje się najbliższy dostępny schron.
Jednocześnie, jak wyjaśnia Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, pracodawca nie ma prawa zmuszać pełnoletnich pracowników ani klientów do udania się do schronu. Jego obowiązkiem jest stworzenie warunków umożliwiających ochronę ludzi. Przedsiębiorstwa muszą również umieścić przy wejściu tablice informujące czy dany obiekt ma zapewniony dostęp do schronu lub bezpiecznego miejsca.
Za sam brak schronu nie przewidziano osobnej grzywny. Jeśli jednak przedsiębiorca nie zadba o bezpieczeństwo pracowników i klientów, może zostać ukarany grzywną. Jeżeli natomiast podczas ataku z powietrza ktoś ucierpi, sprawa może zakończyć się nawet odpowiedzialnością karną. W takim przypadku trzeba jednak udowodnić, że kierownik nie dopełnił swoich obowiązków i właśnie to doprowadziło do poważnych konsekwencji.
Do końca okresu przejściowego pozostało nieco ponad miesiąc. W tym czasie przedsiębiorstwa muszą ocenić swoje lokale, ustalić możliwości przygotowania bezpiecznych miejsc lub uzgodnić korzystanie z dostępnych schronów. Dla części firm może to być zbyt mało czasu, zwłaszcza jeśli konieczne są prace budowlane, dodatkowe środki finansowe czy uzyskanie zgody właścicieli lokali.
Oczywiście ochrona ludzi podczas wojny jest niezwykle ważna. Trudno jednak uznać za rozsądne stawianie niewielkiej kawiarni czy salonowi fryzjerskiemu takich samych wymagań jak dużemu przedsiębiorstwu. W przeciwnym razie zamiast tabliczki «Obiekt ma zapewniony dostęp do schronu» na drzwiach niektórych lokali może pojawić się inna – «Zamknięte».
Wiktoria Czyrwa
Na zdjęciu: prowizoryczny „schron” w pewnym podkijowskim salonie kosmetycznym- taka żartobliwa reakcja małego biznesu na nowe przepisy.