20 sierpnia 2026. Sprawa korupcyjna pod nazwą „Midas” ma ciąg dalszy. NABU i SAP ujawniły nowe nagrania dotyczące tego, jak zalegalizowano 150 mln USD w gotówce, aby wpłacić kaucję za jednego z podejrzanych w sprawie. Nowe materiały ujawniają między innymi więcej szczegółów dotyczących możliwej roli państwowego Sense Banku w tej historii. Skandal doprowadził już do decyzji kadrowych i może utrudnić prywatyzację banku.
Nową operację pod nazwą „Forrest Gump” NABU i SAP rozpoczęły 19 sierpnia. Według śledczych jej uczestnicy zalegalizowali 150 mln UAH w gotówce, które następnie wykorzystano do wpłacenia kaucji za jednego z podejrzanych w sprawie „Midasa”. NABU oficjalnie nie podaje nazwiska, jednak okoliczności sprawy wskazują na byłego ministra energetyki Hermana Hałuszczenkę, którego 29 czerwca zwolniono z aresztu po wpłaceniu właśnie takiej kwoty.
Według śledczych pieniądze wprowadzano do systemu bankowego za pośrednictwem rachunków kontrolowanych spółek oraz centrów konwersji gotówki. Szczególną rolę w tym procederze miał odgrywać państwowy Sense Bank. NABU twierdzi, że uczestnicy procederu mieli wpływ na kierownictwo banku i wykorzystywali jego możliwości do przeprowadzania potrzebnych im operacji.
Krąg osób pojawiających się w sprawie „Forrest Gump” nie ogranicza się przy tym do bankowców. Według NABU z działalnością grupy mogli być związani obecny i były deputowany, wysocy rangą urzędnicy Biura Prezydenta, kierownictwo państwowego banku oraz inne osoby. Wśród tych, którzy znaleźli się w polu zainteresowania śledczych, jest ówczesna zastępczyni szefa Biura Prezydenta Iryna Mudra. 19 sierpnia przeszukano również centralę Sense Banku. Sam bank potwierdził przeprowadzenie czynności śledczych i oświadczył, że współpracuje z organami ścigania.
Po ujawnieniu materiałów NABU wydarzenia zaczęły rozwijać się szybko.
Prezydent odwołał Irynę Mudrą ze stanowiska zastępczyni szefa Biura Prezydenta. Potwierdziła ona, że przeprowadzono u niej przeszukanie, po którym poinformowano ją o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i wręczono wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego. Sama Mudra zapowiedziała, że będzie bronić swojego dobrego imienia na drodze prawnej.
Decyzje kadrowe objęły również Sense Bank. Najpierw rząd zawiesił przewodniczącego jego rady nadzorczej Mykołę Hładyszenkę i zainicjował zawieszenie prezesa zarządu Ołeksija Stupaka. Narodowy Bank Ukrainy poszedł jednak dalej: 20 sierpnia jego właściwy komitet uznał, że Hładyszenko nie spełnia ustawowych wymogów dotyczących niezależności. Oznacza to już nie tymczasowe zawieszenie, lecz wygaśnięcie jego mandatu jako członka rady nadzorczej. NBU skierował odpowiednie żądanie do państwa jako akcjonariusza banku.
Co więcej, zastrzeżenia wobec Hładyszenki nie pojawiły się dopiero teraz. Już po ujawnieniu w maju „taśm Mindicza” NBU rozpoczął weryfikację tego, czy spełnia on kryteria niezależności. Jak jednak wyjaśnił prezes Narodowego Banku Ukrainy Andrij Pyszny, dostępne wówczas publicznie materiały nie wystarczały do podjęcia decyzji nadzorczej. NBU dwukrotnie zwracał się do NABU i SAP o przekazanie materiałów śledztwa, ale nie mógł ich otrzymać ze względu na tajemnicę postępowania przygotowawczego. Na czas weryfikacji Hładyszenko sam powstrzymał się od wykonywania swoich obowiązków.
„Forrest Gump” zmienił sytuację. Według Pysznego nowe materiały NABU dały Narodowemu Bankowi Ukrainy wystarczające podstawy do stwierdzenia, że Hładyszenko nie spełnia wymogów dotyczących niezależności. Co więcej, NBU przypuszcza, że jego wcześniejsze odsunięcie się od wykonywania obowiązków mogło mieć jedynie formalny charakter i że w rzeczywistości nadal wywierał wpływ na działalność banku.
Na tym regulator nie poprzestał: wszczął odrębne postępowanie dotyczące kolektywnej odpowiedniości całej rady nadzorczej Sense Banku. Jeśli Hładyszenko rzeczywiście nadal wywierał wpływ na bank po formalnym odsunięciu się od wykonywania obowiązków, pojawia się pytanie, dlaczego pozostali członkowie rady nadzorczej temu nie zapobiegli. To właśnie ich zdolność do sprawowania kontroli nad działalnością banku będzie teraz weryfikował NBU. W zależności od wyniku postępowania decyzje mogą objąć już cały skład rady nadzorczej.
Stanowisko NBU jest zrozumiałe: regulator nie może podejmować decyzji kadrowych wyłącznie na podstawie publicznego skandalu czy przypuszczeń. Teraz jednak pojawia się pytanie również o sam nadzór bankowy. Sense Bank przez cały okres po nacjonalizacji znajdował się pod nadzorem NBU, a regulator weryfikuje kwalifikacje zawodowe i reputację biznesową osób kierujących bankami.
Jeśli problemy z niezależnością kierownictwa i nadzorem sprawowanym przez radę nadzorczą rzeczywiście były tak poważne, nasuwa się naturalne pytanie: dlaczego wcześniej nie stały się podstawą decyzji regulatora i dlaczego decydujące okazały się dopiero materiały ze śledztwa karnego prowadzonego przez NABU?
Tak czy inaczej, historia wyszła już poza ramy kolejnej serii „taśm Mindicza”. Teraz dotyczy ładu korporacyjnego jednego z największych państwowych banków w kraju. I stało się to w wyjątkowo niefortunnym momencie: państwo właśnie przygotowuje go do sprzedaży.
Przypomnijmy, że Sense Bank to dawny Alfa-Bank, który przez wiele lat był powiązany z rosyjskim kapitałem, a wśród jego kluczowych właścicieli znajdowali się rosyjscy biznesmeni Michaił Fridman i Piotr Awen. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny bank zrezygnował z marki „Alfa” i pod koniec 2022 roku zmienił nazwę na Sense Bank. Później część jego rosyjskich właścicieli została objęta ukraińskimi i międzynarodowymi sankcjami. W lipcu 2023 roku NBU podjął decyzję o wycofaniu banku z rynku, po czym państwo wykupiło 100 proc. jego akcji. Od tamtej pory instytucja finansowa w całości należy do państwa.
Sense Bank nie jest przy tym bankiem problemowym, który państwo musi utrzymywać, aby go ratować. Pozostaje dużą, działającą instytucją finansową i znajduje się na liście banków o znaczeniu systemowym: na początku roku jego aktywa wynosiły około 137 mld UAH, a liczba klientów indywidualnych – około 3 mln. Rząd nie zamierza jednak pozostawiać banku na zawsze w rękach państwa.
Co więcej, po nacjonalizacji Sense Banku udział państwa w ukraińskim sektorze bankowym jeszcze wzrósł, podczas gdy Ukraina obrała kurs na jego zmniejszenie. Dlatego jesienią ubiegłego roku rząd rozpoczął przygotowania do sprzedaży Sense Banku i Ukrgasbanku. Zmniejszenie udziału państwa w sektorze bankowym przewidują również uzgodnienia Ukrainy z MFW.
W marcu tego roku Ministerstwo Finansów ogłosiło konkurs na wybór międzynarodowego doradcy przy sprzedaży obu banków, aby zwiększyć wartość państwowych pakietów akcji, znaleźć potencjalnych inwestorów oraz przeprowadzić wszystkie etapy przygotowań i samej sprzedaży.
Ryzyka dla przyszłej sprzedaży Sense Banku nie pojawiły się wczoraj. Już w maju bank przyznawał, że wcześniejsze publikacje tak zwanych „taśm Mindicza” stwarzają ryzyko reputacyjne i mogą potencjalnie wpłynąć na warunki prywatyzacji. Bank zapewniał wówczas, że działa normalnie i nie obserwuje odpływu klientów. Również NBU podkreślał, że ujawnione do tamtego momentu materiały nie wystarczały do podjęcia decyzji nadzorczych.
Po „Forreście Gumpie” sytuacja weszła już na inny poziom. Ryzyko reputacyjne przerodziło się w problem ładu korporacyjnego: pod znakiem zapytania znalazły się niezależność kierownictwa oraz zdolność rady nadzorczej do właściwego kontrolowania działalności banku.
Jeśli śledztwo wykaże, że osoby z zewnątrz rzeczywiście mogły wpływać na decyzje kierownictwa państwowego banku i wykorzystywać go do przeprowadzania operacji z pominięciem wymaganych kontroli, przyszły nabywca nieuchronnie zada pytanie: jak było to możliwe i czy usunięto przyczyny, które na to pozwoliły. Od odpowiedzi może zależeć nie tylko reputacja Sense Banku, lecz także warunki, na jakich państwu uda się go sprzedać.
Wiktoria Czyrwa
Photo by dlxmedia.hu on Unsplash