Eksport zbóż – kto traci, kto zyskuje

14 września 2026. Problemy Rosji i Ukrainy napędzają polski eksport zbóż- czytamy na portalu topagrar.pl  . Przytoczone dane przeczą stereotypom o wpływie ukraińskiego rolnictwa na zyskowność polskiego sektora agro produkcji.

I tak: według Ministerstwa Polityki Agrarnej Ukrainy, do 7 września 2026 r.  w kraju Ukrainie wymłócono 32,19 mln t ziarna osiągając średni plon 4,7 t/ha. Tym samym praktycznie zakończono zbiory zbóż podstawowych. W analogicznym okresie sezonu 2025/26 zebrano 28,77 mln t zbóż i strączkowych przy średnim plonie 4,15 t/ha.

Większe zbiory w Ukrainie trafiają na ogromne problemy z eksportem. Ukraina, która jest 6. eksporterem pszenicy na świecie i 4. eksporterem pozostałych zbóż (w tym kukurydzy), w wyniku ataków Rosji i swoich na nie odpowiedzi, prowadzących do blokady portów na Morzu Czarnym, dotychczas wyeksportowała prawie 15 proc. mniej zbóż niż w tym samym okresie w poprzednim sezonie.

Od początku lipca do 4 września z Ukrainy wyeksportowano 3,9 mln t zbóż i nasion roślin strączkowych, podczas, gdy przed rokiem o podobnej porze wynik wynosił 4,5 mln t. Pszenicy wyeksportowano 1,79 mln t, jęczmienia 369 tys. t, a eksport kukurydzy wyniósł 1,69 mln ton.

W eksporcie traci też Rosja. Obecnie eksport ze zniszczonych instalacji portowych w porcie Noworosyjsk toczy się zdecydowanie wolniej, bo na wykorzystanie wydajnych ciągów załadowczym nie ma szans. Zboże ładuje się tam bezpośrednio z nabrzeża i eksportuje małymi statkami.

Straty w eksporcie są ogromne, według Rosyjskiego Związku Zbożowego, w sierpniu Rosja wysłała na eksport 1,7 mln t zbóż, w tym 1,3 miliona ton pszenicy. Okazuje się, że sierpniowy rosyjski eksport był o 3,5 razy niższy niż w tym samym miesiącu 2025 r., kiedy wyeksportowano 5,9 mln t zbóż. Pszenica ucierpiała tu najsilniej, jej eksport z prawie 5 mln t spadł niemal czterokrotnie.

Zdaniem ekspertów instytutu SovEcon wyjątkowo niskie tempo rosyjskiego eksportu, w połączeniu ze słabym eksportem z Ukrainy, wpłynie na światowe ceny zbóż, zwiększając jednocześnie presję na krajowy rynek w samej Rosji.

Na ograniczonych ilościach eksportowanych z Ukrainy zyskuje zdecydowanie Rumunia, która widząc spory wzrost cen na linii Konstanca, Warna, Burgas (CVB) swoją pszenicę kieruje poza obszar UE i dotąd wyeksportowała już 2,5 mln t. Mamy też drugiego beneficjenta problemów na Morzu Czarnym, a jest nim Litwa, która poza Unię wysłała już 850 tys. t.  Trzecim eksporterem unijnej pszenicy poza granice wspólnoty z ilościami 427 tys. t jest Bułgaria.

Polska na tym ukraińskim i rosyjskim regresie też zyskuje. Od początku lipca do 6 września wyeksportowała już do krajów spoza UE 383 tys. t pszenicy. Jednak dodatkowo sporo nasz kraj eksportuje do krajów samej UE. Według danych Sparks Polska polskie porty w lipcu i sierpniu załadowały 524 tys. t pszenicy, w porównaniu z 234 tys. t w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Na trudnej sytuacji w czarnomorskich portach zyskujemy więc podwójnie – na rosnących cenach pszenicy i dwukrotnie większych ładowanych w portach ilościach – podsumowuje topagrar.pl .

Wątek cenowy na portalu farmer.pl analizuje Mirosław Marciniak z InfoGrain:

„Im dłużej będzie trwała blokada portów czarnomorskich, tym większa nerwowość będzie na rynku i tym większa szansa na to, że te ceny będą jeszcze rosły. One już wzrosły, bo nawet jak popatrzymy na rynek krajowy czy na giełdę Matif,

przed tą całą blokadą notowania pszenicy na giełdzie Matif były bliższe 210-205 euro. Dzisiaj mamy 240 na grudniowym kontrakcie (rozmowa z 26 sierpnia br. – przyp. red.). W Polsce przed blokadą portów czarnomorskich pszenica była po 880-900 zł. Dzisiaj można sprzedać tę pszenicę z dostawą do portu, taką standardową pszenicę konsumpcyjną, po 1000 zł” - podkreśla Mirosław Marciniak.

Red.
Image by congerdesign from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn