Antyukraińskie nastroje w polskich mediach społecznościowych

31 sierpnia 2026. Debata o Ukrainie i Ukraińcach w polskich mediach społecznościowych wchodzi w nową fazę. Nie chodzi już wyłącznie o gwałtowne fale negatywnych komentarzy wywoływane pojedynczymi incydentami czy decyzjami politycznymi. Z analizy Data House i Res Futura za okres 10-16 sierpnia 2026 roku wynika, że wysoki poziom zainteresowania tematyką ukraińską oraz znaczący udział treści negatywnych zaczynają tworzyć trwałe tło polskiej debaty internetowej. Szczególnie istotne są trzy zjawiska: rosnąca akceptacja postulatów deportacyjnych, aprobata dla wyjazdów Ukraińców z Polski oraz wyraźna przewaga zasięgowa nadawców prezentujących narracje niechętne Ukrainie.

Raport „Obraz Ukrainy i Ukraińców w polskich mediach społecznościowych” obejmuje 192 309 wzmianek opublikowanych między 10 a 16 sierpnia. Materiał pochodzi wyłącznie ze źródeł polskojęzycznych i obejmuje m.in. Facebook, YouTube, portale internetowe, X, TikTok, fora, blogi, Instagram i Reddit. Łącznie analizowane treści wygenerowały niemal 2,1 mln interakcji. Autorzy zastrzegają przy tym, że wyniki monitoringu opisują strukturę wypowiedzi występujących w analizowanej przestrzeni internetowej, a nie rozkład opinii całego polskiego społeczeństwa. Jest to istotne zwłaszcza przy interpretowaniu wskaźników sentymentu oraz aktywności poszczególnych środowisk.

Jednym z najważniejszych ustaleń raportu jest stabilizacja bardzo wysokiego poziomu zainteresowania Ukrainą i Ukraińcami.

W okresie 10-16 sierpnia udział treści o negatywnym wydźwięku wobec Ukrainy i Ukraińców wyniósł 37 proc., podczas gdy tydzień wcześniej było to 41 proc. Spadek o 4 pkt proc. może sugerować poprawę, jednak struktura danych pokazuje bardziej złożony obraz. Rozpiętość dziennego poziomu negatywnych treści wyniosła zaledwie 3,4 pkt proc., dokładnie tyle samo co tydzień wcześniej. Zdaniem autorów oznacza to, że negatywny komponent dyskusji staje się coraz mniej zależny od konkretnych wydarzeń. Innymi słowy, nawet jeśli nie pojawia się jeden dominujący incydent, utrzymuje się relatywnie stały poziom wrogich lub niechętnych wypowiedzi.

Jednocześnie treści jednoznacznie pozytywne stanowiły tylko 1,3 proc. materiału, wobec 2,7 proc. tydzień wcześniej. Wzrosła natomiast tzw. warstwa studząca - z 4 do 7,1 pkt proc. Chodzi o wypowiedzi potępiające agresję wobec Ukraińców, prostujące nieprawdziwe informacje czy przeciwstawiające się stereotypom. Oznacza to zmianę sposobu obrony: zamiast otwartego deklarowania solidarności coraz częściej przybiera ona formę reagowania na konkretne oskarżenia lub przejawy wrogości.

Największą część analizowanej dyskusji stanowiły kwestie wojny, frontu i Rosji.

Najwyższy poziom negatywnego sentymentu, 51,6 proc.  odnotowano w narracjach określonych przez autorów raportu jako antagonizm polsko-ukraiński, obejmowały one 7,8 proc. monitorowanego materiału. Drugim najbardziej negatywnym obszarem były deportacje i sondaże dotyczące ich poparcia - 49 proc. negatywu przy 9,7 proc. udziału w dyskusji.

Szczególnie istotnym elementem raportu jest analiza stosunku do deportowania części obywateli Ukrainy. Badanie IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, przywoływane w monitorowanych publikacjach, dotyczyło poparcia dla deportowania Ukraińców pozostających bez zatrudnienia, w mediach społecznościowych szeroko rozpowszechniany był przekaz mówiący o 67 proc. Polaków popierających deportację części Ukraińców.

Autorzy raportu zwracają uwagę na szybkość, z jaką postulat ten przeszedł od politycznego hasła do elementu szerszej debaty, w ich ocenie w ciągu zaledwie dwóch tygodni droga prowadziła od postulatu jednej partii, poprzez propozycję legislacyjną, do uzyskania mierzalnego poparcia większościowego w badaniu opinii, to stanowi ważną zmianę jakościową. Dyskusja nie dotyczy już wyłącznie ograniczenia świadczeń, polityki migracyjnej czy warunków pobytu, w przestrzeni publicznej coraz wyraźniej obecna jest kwestia tego, kto powinien mieć prawo pozostać w Polsce.

„Czyja jest Polska?” - jedno zdanie wywołało największą falę gniewu.  Najsilniejszym pojedynczym impulsem emocjonalnym analizowanego tygodnia okazała się wypowiedź ukraińskiej aktywistki Natalii Panczenko podczas manifestacji 9 sierpnia. Stwierdziła ona, że nie odda „swojej Polski” ludziom budującym ją na strachu, nienawiści i pogardzie. Konfederacja przedstawiła wypowiedź w ramie sugerującej, że „imigrantka z Ukrainy mówi, że Polska jest jej”, publikacja osiągnęła 29 740 interakcji i 8132 reakcje gniewu. Skala reakcji jest istotna nie tylko ze względu na samą liczbę, według raportu był to najsilniejszy pojedynczy ładunek gniewu od dwóch miesięcy, większy niż reakcje na wszystkie relacje o przemocy fizycznej wobec Ukraińców w tym samym tygodniu razem wzięte.

Wskazuje to na przesunięcie osi konfliktu. Wcześniej silne reakcje wywoływały przede wszystkim konkretne zdarzenia - przestępstwa, bójki, decyzje administracyjne czy polityczne. Tym razem punktem zapalnym stało się zagadnienie symbolicznej przynależności: kto może mówić o Polsce jako o „swoim” kraju i kto ma prawo uczestniczyć w definiowaniu polskiej wspólnoty.

Jeszcze istotniejszą zmianę raport odnotowuje w podejściu do wyjazdów Ukraińców z Polski. W poprzednich miesiącach możliwość odpływu ukraińskich pracowników i uchodźców była przedstawiana przede wszystkim jako potencjalne zagrożenie dla polskiej gospodarki i rynku pracy. W analizowanym tygodniu dane Eurostatu dotyczące spadku liczby ukraińskich uchodźców wojennych w Polsce zostały natomiast przyjęte przez znaczną część aktywnych użytkowników z aprobatą. Według informacji rozpowszechnianych w monitorowanych materiałach tysiące Ukraińców opuściło Polskę, wybierając m.in. Niemcy, Czechy i Włochy, a jeden z kanałów informacyjnych wskazywał na odpływ ponad sześciu tysięcy osób w ciągu miesiąca.

Autorzy raportu oceniają, że argument gospodarczy, który jeszcze w maju i czerwcu był jednym z podstawowych kontrargumentów wobec postulatów ograniczania obecności Ukraińców w Polsce, traci siłę oddziaływania. To prawdopodobnie jedno z najbardziej znaczących ustaleń całego badania. Dyskusja przesuwa się bowiem z pytania o ekonomiczne korzyści i koszty obecności Ukraińców w kierunku samej akceptacji lub nieakceptacji ich obecności.

Wbrew częstemu przekonaniu tematy związane z Wołyniem, OUN i UPA nie należały w analizowanym tygodniu do największych obszarów debaty. Odpowiadały jedynie za 2,7 proc. wszystkich wzmianek. Pozostawały jednak wysoce konfliktogenne - 40,5 proc. wypowiedzi w tej osi miało charakter negatywny. Impulsem stało się sprowadzenie do Ukrainy szczątków Jewhena Konowalca, twórcy i pierwszego przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, z honorami państwowymi i wojskowymi. Materiały łączące to wydarzenie z historią OUN i zbrodni wołyńskiej generowały znaczące zaangażowanie. Pokazuje to, że pamięć historyczna nie musi dominować ilościowo, aby pozostawać skutecznym narzędziem mobilizacji negatywnych emocji, wystarczy decyzja o silnym znaczeniu symbolicznym, aby temat szybko wrócił do bieżącej debaty polsko-ukraińskiej.

Najpoważniejszy wniosek z raportu nie dotyczy jednak pojedynczej wypowiedzi, sondażu czy kontrowersyjnego wpisu. Dane sugerują, że polskojęzyczna debata internetowa dotycząca Ukrainy przestaje funkcjonować wyłącznie w rytmie kryzysów, poziom około 190 tys. wzmianek tygodniowo utrzymuje się także bez dużego wydarzenia, dzienny udział treści negatywnych zmienia się stosunkowo nieznacznie, a najbardziej antagonistyczne narracje nie wymagają już konkretnego incydentu, aby pozostawać aktywne.

Jednocześnie strona prezentująca przekaz niechętny Ukrainie posiada znaczącą przewagę w zasięgu i dysponuje rozbudowanym systemem regularnego dostarczania treści. To odróżnia obecny etap od sytuacji, w której negatywna fala pojawia się po konkretnym wydarzeniu, osiąga szczyt, a następnie zanika.

Zmienia się również sama treść sporu. Coraz częściej nie dotyczy on tego, czy konkretny Ukrainiec popełnił przestępstwo, czy świadczenia socjalne są zbyt wysokie albo czy pomoc dla Ukrainy kosztuje Polskę zbyt wiele. Na pierwszy plan zaczynają wychodzić pytania o prawo Ukraińców do trwałej obecności w Polsce, ich miejsce we wspólnocie politycznej oraz warunki, na jakich powinni mieć możliwość pozostania w kraju.

Jednocześnie argument ekonomiczny, przez długi czas jeden z podstawowych argumentów na rzecz obecności Ukraińców, wyraźnie traci siłę. Jak wskazują autorzy raportu, przekaz oparty wyłącznie na gospodarczej „użyteczności” migrantów może być coraz mniej skuteczny, ponieważ sam wpisuje ich obecność w logikę kalkulacji: są potrzebni albo niepotrzebni, opłacalni albo nieopłacalni.

Autorzy rekomendują obserwowanie przede wszystkim trzech procesów: czy udział negatywnych wypowiedzi ustabilizuje się w okolicach 36-38 proc., czy odpływ Ukraińców z Polski będzie kontynuowany i nadal spotykał się z aprobatą oraz czy postulat deportacyjny przejdzie od badań opinii do realnego procesu legislacyjnego i zostanie przejęty przez kolejne środowiska polityczne.

Raport Data House i Res Futura nie pozwala stwierdzić, że 37 proc. Polaków ma negatywny stosunek do Ukrainy, autorzy wyraźnie podkreślają, że badanie mierzy strukturę monitorowanej debaty internetowej, a nie reprezentatywną opinię społeczną. Pokazuje jednak coś równie istotnego: w polskiej przestrzeni cyfrowej ukształtował się trwały i bardzo aktywny ekosystem narracji niechętnych Ukrainie i Ukraińcom, który nie potrzebuje już dużego kryzysu, aby utrzymywać wysoką intensywność.

Nune Gevorgyan
Image by Gerd Altmann from Pixabay

Źródło: Data House · Res Futura | Ukraina w polskich social media 10–16 sierpnia 2026

Facebook
Twitter
LinkedIn