Już nie minister, jeszcze nie prezydent

19 sierpnia 2026. W przeddzień głosowania nad kandydaturą nowego ministra obrony, Mychajło Fedorow najwyraźniej dał Wołodymyrowi Zełenskiemu ostatnią szansę, by zmienił zdanie. W swoim pierwszym dużym wystąpieniu politycznym po dymisji skrytykował system zarządzania państwem oraz decyzje kadrowe oparte na osobistej lojalności, choć nazwiska prezydenta ani razu nie wymienił. Co najważniejsze, wezwał do szukania możliwości przeprowadzenia wyborów nawet podczas wojny. Eksperci dostrzegli w tym początek jego własnej gry politycznej z myślą o fotelu prezydenckim.

Jednak już następnego dnia po wystąpieniu Fedorowa historia kadrowa wokół Ministerstwa Obrony dobiegła końca. Rada Najwyższa powołała na ministra obrony Jewhena Chmarę, który po dymisji poprzedniego rządu tymczasowo kierował resortem. Jego kandydaturę poparło 312 deputowanych.

Chmara to zawodowy oficer służb specjalnych z dużym doświadczeniem bojowym. Przez około 15 lat służył w SBU, kierował Centrum Operacji Specjalnych „A”, brał udział w działaniach bojowych po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji i był jednym z uczestników operacji „Pajęczyna”. Od stycznia do lipca 2026 roku pełnił obowiązki szefa SBU. Przed objęciem stanowiska ministra został zwolniony ze służby wojskowej, ponieważ zgodnie z prawem Ministerstwem Obrony musi kierować osoba cywilna.

W parlamencie nowy minister wymienił wśród swoich priorytetów wzmocnienie obrony przeciwlotniczej, zwiększenie produkcji ukraińskiej broni oraz skuteczniejsze zaopatrzenie armii.

Jednak nawet podczas głosowania w Parku Maryjskim trwała akcja zwolenników Mychajła Fedorowa, którzy domagali się przywrócenia byłego ministra na stanowisko i apelowali do deputowanych, by nie popierali kandydatury Chmary. Tego dnia również w przestrzeni informacyjnej znacznie więcej mówiło się właśnie o Fedorowie. Jego wystąpienie szeroko komentowali politolodzy i eksperci polityczni, przy czym pozytywnych ocen było niewiele – przeważała krytyka.

Politolog Jewhen Mahda dostrzegł w pierwszym politycznym wystąpieniu Fedorowa kilka słabych punktów. Wśród nich wymienił sam pomysł przeprowadzenia wyborów podczas stanu wojennego, niefortunny moment na takie oświadczenie, brak widocznego wsparcia ze strony własnego zaplecza politycznego i – co najważniejsze – brak doświadczenia Fedorowa w roli polityka opozycyjnego.

Jednocześnie ekspert zwrócił uwagę na jeszcze jedną sprzeczność: Fedorow formułuje dość poważne zarzuty wobec systemu, ale nie wskazuje osób, które za ten system odpowiadają.

Podobne pytania stawia deputowany Mykoła Kniażycki: dlaczego Fedorow zaczął mówić o problemach systemu dopiero teraz, skoro był blisko Zełenskiego od kampanii wyborczej w 2019 roku i pracował we wszystkich jego rządach?

Przypomina również, że temat wyborów podczas wojny regularnie pojawia się w rosyjskich scenariuszach „pokojowego uregulowania”: kampania wyborcza może zaostrzyć wewnętrzną walkę polityczną, a kwestia wojny i pokoju – stać się przedmiotem politycznego targu.

Zdaniem dyrektora wykonawczego Ukraińskiego Instytutu Przyszłości Wadyma Denysenki oświadczenie Fedorowa to już „zdecydowanie początek gry politycznej”, i to znacznie szerszej niż osobista kampania byłego ministra. Ekspert podkreślił, że w ciągu miesiąca od dymisji wokół Fedorowa zaczęły skupiać się dwie grupy: część środowiska obywatelskiego i antykorupcyjnego, które przez długi czas nie miało własnego silnego lidera politycznego, oraz byli zwolennicy Zełenskiego szukający nowego kandydata.

Dlatego teza o wyborach może być dla Fedorowa korzystna niezależnie od tego, czy odbędą się one w najbliższym czasie. Jeśli wybory się odbędą – zyska możliwość przełożenia obecnej popularności na wynik wyborczy. Jeśli nie – będzie mógł rozbudowywać własne zaplecze polityczne i osłabiać pozycję Zełenskiego.

Prezes zarządu Centrum Stosowanych Badań Politycznych „Penta” Wołodymyr Fesenko idzie jeszcze dalej i nazywa wystąpienie faktycznym przejściem Fedorowa do opozycji. Jego zdaniem plan maksimum polega na zmianie krajowej agendy politycznej poprzez temat wyborów i przejęciu inicjatywy. W takim przypadku potencjalne wybory prezydenckie mogą zamienić się w referendum zaufania wobec dwóch polityków – Zełenskiego i Fedorowa.

Jednocześnie właśnie brak konkretów pozostaje jednym ze słabych punktów nowej pozycji byłego ministra. Polityczny technolog Ołeksij Hołobucki zwraca uwagę, że za energiczną formą wystąpienia kryje się bardzo niewiele konkretnych propozycji. Fedorow mówi o potrzebie wyborów, przywróceniu roli parlamentu, demokracji i zaufaniu do państwa, ale nie wyjaśnia, jak to wszystko zrealizować podczas wojny.

Hołobucki uważa jednak, że polityczny efekt wystąpienia i tak może być znaczący: Fedorow ma już coś, czego od dawna brakowało większości ukraińskich polityków – ludzi gotowych publicznie wychodzić na ulice w jego obronie. Samo wystąpienie, jego zdaniem, może być adresowane nie tylko do ukraińskiego wyborcy, lecz także do zachodnich partnerów.

Co ciekawe, eksperci już szukają historycznych odpowiedników dla nowego Fedorowa – i znajdują bardzo różne. Wadym Denysenko dostrzega na przykład podobieństwo do Zełenskiego z 2019 roku. Jego zdaniem główna teza Fedorowa w istocie nie dotyczy wyborów, lecz odnowienia władzy – dokładnie z takim hasłem siedem lat temu przyszedł Zełenski. Co więcej, znaczną część potencjalnego elektoratu nowego projektu byłego ministra stanowią właśnie dawni zwolennicy obecnego prezydenta.

Podobną analogię wskazuje Fesenko. Jego zdaniem Fedorow działa nawet w stylu Zełenskiego – szybko, zdecydowanie, próbując przejąć polityczną inicjatywę, ale ma przy tym własny atut – reputację technologicznego reformatora.

Inną historyczną analogię proponuje politolog Wołodymyr Soniuk. Porównuje Fedorowa do Wiktora Juszczenki z 2003 roku: popularny polityk wciąż unika bezpośredniego ataku na urzędującego prezydenta, podczas gdy jego zwolennicy już faktycznie popychają go do walki o najwyższy urząd w państwie.

A politolożka Julia Nikitina porównuje Fedorowa do Julii Tymoszenko po Rewolucji Godności: po wyjściu z więzienia Tymoszenko w istocie potraktowała Majdan jako protest w swoim poparciu. Zdaniem Nikitiny Fedorow ryzykuje powtórzeniem tego błędu, zbyt ściśle wiążąc miesiąc „kartonowych” protestów z własną dymisją.

Oceny są różne, ale po tym wystąpieniu polityczny status Mychajła Fedorowa wyraźnie się zmienił. Jeszcze miesiąc temu był popularnym ministrem, którego niespodziewanie odwołano. Teraz po raz pierwszy sformułował zarzuty nie wobec pojedynczej decyzji, lecz wobec całego systemu – i zaproponował wybory jako jeden ze sposobów jego zresetowania. To jeszcze nie jest ogłoszenie kampanii prezydenckiej. Ale z pewnością nie jest to już tylko uraza zwolnionego ministra.

Wiktoria Czyrwa
Foto: Biuro Prezydenta Ukrainy

Facebook
Twitter
LinkedIn