Ceny paliw po ataku na Iran

5 marca 2026. W ciągu kilku dni ceny na stacjach paliw wzrosły o kilka hrywien, w mediach pojawiły się prognozy dalszych podwyżek, a w mediach społecznościowych zaczęto dyskutować o możliwym niedoborze paliwa i wywołanej nim panice. W sytuację musiał interweniować Urząd Antymonopolowy.

Mimo ostrych nagłówków w mediach ceny na stacjach nie wywołały paniki wśród kierowców. Operatorzy rynku oceniają, że w ostatnich dniach sytuacja na stacjach pozostaje stabilna: samochodów nie ma więcej niż zwykle, a kolejek charakterystycznych dla okresów kryzysowych nie widać.

Eksperci przyznają, że podwyżka rzeczywiście nastąpiła bardzo szybko – dosłownie w ciągu kilku dni. W wielu sieciach ceny benzyny i oleju napędowego wzrosły o około 2–3 hrywny na litrze. Według danych z pierwszych dni marca średnia cena benzyny A-95 w dużych ukraińskich sieciach waha się obecnie mniej więcej od 63 do 73 UAH za litr, w zależności od stacji. Paliwa premium w niektórych miejscach przekroczyły już poziom 80 UAH. Olej napędowy sprzedawany jest w granicach około 68–70 UAH za litr, a autogaz kosztuje około 40–41 UAH.

W Kijowie najniższe ceny wśród dużych sieci notowane są obecnie na stacjach UPG: benzyna A-95 kosztuje tam około 67,9 hrywny za litr. W sieci Ukrnafta cena wynosi około 68,99 hrywny, podczas gdy na stacjach WOG i OKKO standardowa A-95 sprzedawana jest w przybliżeniu po 70,99 hrywny. Paliwa premium w tych sieciach przekroczyły już 80 UAH za litr.

Oczywistą przyczyną wzrostu cen paliw są wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Zaostrzenie konfliktu w regionie, w szczególności wokół Iranu, zwiększyło nerwowość na światowych rynkach naftowych. Przez cieśninę Ormuz przechodzi około jednej piątej globalnych dostaw ropy, dlatego wszelkie ryzyka militarne w tym rejonie natychmiast wpływają na notowania. Jednocześnie eksperci zwracają uwagę, że bezpośredni i natychmiastowy związek między wydarzeniami na Bliskim Wschodzie a cenami na ukraińskich stacjach paliw jest dość umowny.

Dyrektor programów energetycznych Centrum Razumkowa Wołodymyr Omelczenko wyjaśnia, że paliwo sprzedawane obecnie na stacjach zostało w większości zakupione wcześniej – na podstawie kontraktów zawartych jeszcze przed zaostrzeniem sytuacji. Między gwałtownym skokiem notowań ropy a zmianą cen na stacjach zwykle upływa pewien czas. Jak podkreśla, nadal obowiązują wcześniejsze kontrakty, na podstawie których paliwo silnikowe jest importowane z Europy, a wiele firm posiada także zapasy w swoich zbiornikach. Dlatego scenariusz, w którym dziś dochodzi do jakiegoś wydarzenia na Bliskim Wschodzie, a już następnego dnia w Ukrainie ceny paliwa rosną o 2–3 hrywny, ekspert uważa za mało prawdopodobny.

Jego zdaniem jednoczesne podnoszenie cen w wielu sieciach mogło wywołać efekt „reakcji łańcuchowej”. To właśnie spowodowało krótkotrwały wzrost zainteresowania wśród kierowców – część z nich zaczęła tankować do pełna, a niektórzy nawet robić zapasy paliwa w kanistrach.

Przewodniczący parlamentarnego Komitetu ds. Finansów, Polityki Podatkowej i Celnej Danyło Hetmancew publicznie wezwał operatorów rynku paliw, aby nie wykorzystywali nastrojów paniki do zwiększania zysków i „opamiętali się”.

„Chcę zwrócić się do przedstawicieli rynku paliwowego. Rozumiem, że biznes zawsze pozostaje biznesem i jego głównym celem jest zysk. Jednocześnie w kraju, w którym trwa wojna, a połowa kraju funkcjonuje na generatorach, tak potężny biznes jak wasz ma również pewną funkcję społeczną, która nie pozwala wykorzystywać nastrojów paniki dla osiągania nadzwyczajnych zysków” — powiedział.

Na sytuację zareagował również Urząd Antymonopolowy Ukrainy: w instytucji poinformowano, że obecnie analizowane są działania operatorów rynku, aby ustalić, czy podczas podnoszenia cen paliw nie doszło do naruszenia przepisów o ochronie konkurencji oraz czy wzrost cen na stacjach paliw odpowiada warunkom rynkowym.

W ramach postępowania AMCU skierował do operatorów rynku zapytania z żądaniem przedstawienia informacji dotyczących kształtowania cen. Firmy mają trzy dni na udzielenie odpowiedzi, po czym urząd przeanalizuje otrzymane dane.

Jak podkreślono w urzędzie, jeśli w działaniach operatorów zostaną wykryte oznaki naruszenia przepisów antymonopolowych, AMCU może zastosować przewidziane prawem środki reagowania. Jednocześnie w Urzędzie antymonopolowym przypomniano, że ceny benzyny i oleju napędowego w Ukrainie nie są regulowane przez państwo. Ukraiński rynek produktów naftowych w dużej mierze zależy od importu, dlatego wahania światowych notowań bezpośrednio wpływają na ceny paliw dla konsumentów. Jednocześnie wzrost cen produktów naftowych obserwowany jest obecnie nie tylko w Ukrainie, lecz także w większości krajów europejskich.

Należy również uwzględnić strukturalną cechę ukraińskiego rynku paliw. Ukraina niemal całkowicie zależy od importu produktów naftowych, dlatego wszelkie wahania cen w Europie niemal automatycznie przenoszą się również na ukraińskie stacje paliw.

Jak wyjaśnia ekspert rynku paliwowego Ołeksandr Sirenko, jeśli światowe notowania ropy zaczną rosnąć, nieuchronnie doprowadzi to do wzrostu cen benzyny i oleju napędowego w Ukrainie. Jeżeli natomiast ceny ropy spadną, paliwo również powinno tanieć, choć w praktyce sieci stacji często robią to z opóźnieniem, sprzedając wcześniej zakupione partie. Dlatego prognozy dotyczące przyszłych cen benzyny w dużej mierze zależą obecnie od rozwoju sytuacji na światowym rynku ropy.

W scenariuszu bazowym eksperci dopuszczają wzrost cen jeszcze o kilka hrywien na litr w najbliższych tygodniach. Jeśli jednak napięcie geopolityczne na Bliskim Wschodzie będzie się pogłębiać, a ceny ropy gwałtownie wzrosną, cena benzyny w Ukrainie może zbliżyć się do poziomu 80–90 UAH.

Najbardziej pesymistyczne prognozy, które czasem pojawiają się w mediach, mówią nawet o możliwości ceny w okolicach 100 UAH za litr. Większość analityków uważa jednak taki scenariusz za mało prawdopodobny i wiąże go wyłącznie z gwałtownym skokiem światowych notowań ropy.

Jak widać, na razie rynek po prostu reaguje na napiętą sytuację na świecie. Ceny na ukraińskich stacjach rzeczywiście rosną, ale niedoboru paliwa nie ma, a paniki wśród kierowców również nie obserwuje się. Jeśli sytuacja geopolityczna się ustabilizuje, część obecnych podwyżek może okazać się jedynie tymczasową reakcją rynku, a ceny stopniowo wrócą do wcześniejszego poziomu.

Wiktoria Czyrwa
Image by andreas160578 from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn