Biznes na wrogim oprogramowaniu

10 sierpnia 2026. Znaczna część ukraińskiego biznesu nadal korzysta z rosyjskiego programu 1C do prowadzenia księgowości i zarządzania przedsiębiorstwem. Dokładnych statystyk nie ma, jednak przedstawiciele rynku szacują, że z 1C i powiązanych z nim rozwiązań wciąż korzysta 70–80 proc. firm.

Uzależnienie od tego systemu narastało przez dziesięciolecia. Rosyjski 1C pojawił się w Ukrainie jeszcze w latach 90. i stopniowo stał się de facto standardowym oprogramowaniem do księgowości i zarządzania przedsiębiorstwem. Dostosowano go do ukraińskich przepisów, a wokół programu powstała rozbudowana sieć specjalistów. Z czasem 1C zaczęto wykorzystywać nie tylko w księgowości, lecz także do zarządzania magazynami, zakupami i sprzedażą, naliczania wynagrodzeń oraz obsługi innych procesów biznesowych.

Po rozpoczęciu rosyjskiej agresji sytuacja zaczęła się zmieniać, a w 2017 roku Ukraina nałożyła sankcje na rosyjską firmę 1C oraz jej ukraińskie przedstawicielstwa.

Następnie na ukraińskim rynku zaczęło szybko upowszechniać się BAS (Business Automation Software), przedstawiane jako alternatywa dla 1C. Jego dostawcą była polska firma NetHelp. Dla wielu ukraińskich przedsiębiorstw przejście na BAS było najprostszym rozwiązaniem, ponieważ nie wymagało całkowitej przebudowy dotychczasowego systemu ani ponownego szkolenia pracowników.

Pod względem technologicznym BAS nie stał się jednak pełnoprawną alternatywą. Programy z tej rodziny działają na platformie „1C: Enterprise 8.3” i zachowują tę samą architekturę oraz znaczną część kodu. W praktyce przedsiębiorstwa pozostawały więc w tym samym ekosystemie technologicznym. We wrześniu 2024 roku Ukraina objęła sankcjami również polską firmę NetHelp oraz szereg produktów BAS.

W styczniu 2026 roku Państwowa Służba Łączności Specjalnej i Ochrony Informacji Ukrainy umieściła 1C i BAS na liście oprogramowania, którego używanie jest zabronione w określonych prawem systemach informacyjnych. W przypadku zwykłych prywatnych firm nie oznacza to jednak całkowitego zakazu – nadal mogą korzystać z wcześniej zainstalowanego 1C.

Problem z korzystaniem z 1C nie sprowadza się wyłącznie do rosyjskiego pochodzenia programu. Chodzi również o bezpieczeństwo danych oraz uzależnienie przedsiębiorstwa od produktu, nad którego dalszym rozwojem i wsparciem nie ma ono kontroli.

Systemy księgowe i zarządcze przechowują znaczną część informacji o działalności firmy: dane o operacjach finansowych, pracownikach i wynagrodzeniach, klientach i dostawcach, zakupach, sprzedaży oraz stanach magazynowych. Nieuprawniony dostęp do takiej bazy może dać osobom trzecim wgląd w znaczną część wewnętrznych informacji przedsiębiorstwa.

Dodatkowe ryzyko pojawia się, gdy firma korzysta ze starej lub nielicencjonowanej wersji programu. Po wprowadzeniu sankcji część użytkowników straciła dostęp do oficjalnych aktualizacji, a niezbędne moduły i nowe wersje mogą być pobierane z nieoficjalnych źródeł, w przypadku których nie można zagwarantować, że są wolne od złośliwego kodu.

Jak poważne mogą być skutki infekcji za pośrednictwem oprogramowania, Ukraina przekonała się w 2017 roku. Wówczas za pośrednictwem mechanizmu aktualizacji programu księgowego M.E.Doc rozprzestrzenił się wirus NotPetya, który zaatakował systemy ukraińskich przedsiębiorstw, banków i instytucji państwowych.

Jest też inny problem: im dłużej przedsiębiorstwo korzysta z 1C, tym trudniej z niego zrezygnować. Przez lata gromadzą się ogromne ilości danych, z programem integruje się gospodarkę magazynową, sprzedaż, płace i inne procesy, a także tworzy własne moduły. Przy migracji wszystko to trzeba przenieść lub skonfigurować od nowa.

Państwo próbuje rozwiązać ten problem na drodze legislacyjnej. Sytuację miał zmienić projekt ustawy nr 13505 „O zakazie używania i rozpowszechniania wrogich produktów programowych oraz wrogich narzędzi informatycznych”. Przewidywał on odpowiedzialność za naruszenie wprowadzonych ograniczeń – kara mogła sięgać 2 proc. rocznego obrotu firmy. Jednak 30 czerwca 2026 roku Rada Najwyższa nie poparła projektu.

Obecnie 1C i BAS znajdują się więc na liście zakazanego oprogramowania, ale zwykła prywatna firma może nadal z nich korzystać bez odrębnej kary za sam fakt ich używania. Jednocześnie przygotowywany jest nowy projekt ustawy: wobec sprzedawców i integratorów proponowane są surowe ograniczenia, natomiast przedsiębiorstwa korzystające z tych systemów miałyby otrzymać okres przejściowy.

Szybka rezygnacja z 1C nie będzie jednak łatwa. Dotyczy to zwłaszcza średnich i dużych przedsiębiorstw, które przez lata zbudowały wokół tego systemu całą infrastrukturę cyfrową obejmującą magazyny, produkcję, zakupy, płace, sprzedaż, usługi bankowe i elektroniczny obieg dokumentów.

Dlatego przed migracją firma musi określić, z jakich funkcji 1C rzeczywiście korzysta, wybrać nowy system, przenieść dane i odtworzyć niezbędne integracje, a także przeszkolić pracowników.

Jednocześnie w Ukrainie nie brakuje już alternatyw dla 1C. Do prowadzenia księgowości i zarządzania dostępne są m.in. „Debet Plus”, MASTER, ISpro, K2 ERP, SELF-ERP i BookKeeper. Przy bardziej złożonych wdrożeniach wykorzystywane są międzynarodowe systemy ERP, takie jak Microsoft Dynamics 365, Odoo i SAP.

Koszt migracji zależy od skali działalności firmy i stopnia złożoności jej systemu. W przypadku małej firmy, która wykorzystuje 1C głównie do księgowości, podstawowe pakiety wdrożeniowe Odoo na ukraińskim rynku zaczynają się od około 30 tys. UAH netto. W przedsiębiorstwach korzystających z wielu własnych modułów i integracji migracja oznacza w praktyce wdrożenie nowego systemu ERP, może więc kosztować znacznie więcej i potrwać kilka miesięcy.

Ryzyko można ograniczyć dzięki migracji etapowej. Na przykład K2 ERP uruchomił w 2026 roku mechanizm importowania danych z różnych konfiguracji 1C i BAS, który pozwala przez pewien czas równolegle korzystać ze starego i nowego systemu.

Część kosztów ponoszonych przez małe i średnie przedsiębiorstwa może pokryć program „Vouchery na cyfrową transformację MMŚP”, realizowany przez stowarzyszenie IT Ukraine przy wsparciu niemieckiej GIZ. Voucher można wykorzystać na zakup i wdrożenie nowego oprogramowania, migrację danych oraz szkolenie pracowników. W lipcu 2026 roku organizatorzy ogłosili dodatkowy nabór przedsiębiorstw.

Problemem nie jest więc już brak alternatyw dla 1C, lecz koszt i złożoność migracji. Im dłużej jednak firma pozostaje przy starym systemie, tym trudniejsze i droższe będzie w przyszłości przejście na inne oprogramowanie. Dlatego pytanie stojące przed biznesem coraz częściej brzmi nie „czy warto zrezygnować z 1C”, lecz „kiedy i jak to zrobić”.

Wiktoria Czyrwa
Image by Werner Moser from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn