Bitwa o Fedorowa

16 lipca 2026. Formowanie nowego rządu niespodziewanie stanęło pod znakiem zapytania. Rada Najwyższa powołała Serhija Koreckiego na stanowisko premiera, jednak dalsze głosowania utknęły w martwym punkcie. Powodem okazał się minister obrony Mychajło Fedorow.

Zapowiedź odwołania Fedorowa wywołała ogromny oddźwięk społeczny. W Kijowie i wielu innych miastach Ukrainy odbyły się protesty przeciwko możliwej dymisji ministra obrony. Trudno przypomnieć sobie w ostatnich latach podobną sytuację, w której Ukraińcy masowo wychodziliby na ulice nie po to, by protestować przeciwko nominacji urzędnika, lecz przeciwnie – by domagać się pozostawienia go na stanowisku.

Najbliższym odpowiednikiem wydaje się „Kartonowy Majdan” z lipca ubiegłego roku, kiedy społeczeństwo sprzeciwiło się ograniczeniu kompetencji NABU. W obu przypadkach protestujący nie bronili konkretnej osoby, lecz reform, które uznawali za kluczowe. Wówczas chodziło o ochronę systemu antykorupcyjnego, dziś – o zmiany w Ministerstwie Obrony, które zdaniem uczestników protestów mogą przesądzić nie tylko o tempie reform armii, ale również o zdolności Ukrainy do dalszego prowadzenia wojny.

Kryzys polityczny szybko przeniósł się również do parlamentu. Według informacji ukraińskich mediów oraz deputowanych na stanowisko ministra obrony rozważano kandydaturę obecnego ministra spraw wewnętrznych Ihora Kłymenki. Wkrótce pojawiły się jednak doniesienia, że odmówił objęcia tego stanowiska. W rezultacie głosowanie nad wyborem nowego ministra zostało odłożone, a przyszłość Fedorowa ponownie stanęła pod znakiem zapytania. Nie można wykluczyć, że w tej sytuacji ostatecznie zachowa swoje stanowisko.

Sam Mychajło Fedorow po raz pierwszy od pojawienia się informacji o możliwej dymisji spotkał się z dziennikarzami. Dzień wcześniej opublikował obszerny wpis podsumowujący pierwsze sześć miesięcy swojej pracy na stanowisku ministra. Konferencja prasowa była naturalną kontynuacją tego wystąpienia – Fedorow próbował wyjaśnić nie tylko, co udało się osiągnąć, ale także dlaczego części zapowiadanych reform nie udało się doprowadzić do końca.

Jak podkreślił minister, w ciągu sześciu miesięcy jego zespołowi udało się całkowicie przebudować system zakupów dla wojska, uruchomić platformę Brave1 Market, zreformować system zaopatrywania jednostek w bezzałogowce, utworzyć Centrum Obronnej Sztucznej Inteligencji, Laboratorium Trofeów zajmujące się analizą zdobytego rosyjskiego sprzętu, rozszerzyć wsparcie dla ukraińskich producentów uzbrojenia, przyspieszyć rozwój programu rakietowego oraz znacząco zwiększyć produkcję dronów dalekiego zasięgu. Wspomniał również o kontraktach dotyczących systemów Patriot, postępach projektu pozyskania myśliwców Gripen, nowych mechanizmach finansowania przemysłu obronnego oraz wsparciu dla innowacyjnych technologii.

Znacznie więcej uwagi Fedorow poświęcił jednak temu, czego nie udało się zrealizować. Jak przyznał, wiele reform napotkało silny opór systemu. Zatwierdzanie części decyzji trwa miesiącami, system zarządzania korpusowego nadal nie funkcjonuje w pełni, najbardziej efektywne jednostki nie zawsze otrzymują środki adekwatne do osiąganych wyników, a biurokracja zbyt często okazuje się silniejsza niż potrzeby frontu.

Do najważniejszych zadań, których – jak przyznaje sam minister – nie udało się jeszcze zrealizować, Fedorow zaliczył reformę systemu dowodzenia, utworzenie nowoczesnej Akademii Wojny, rozwój wojsk szturmowych wykorzystujących drony, szersze zastosowanie sztucznej inteligencji oraz nowe podejście do odpowiedzialności kadry dowódczej.

To właśnie te niedokończone reformy – jak podkreśla Fedorow – stały się przedmiotem najostrzejszych sporów wewnątrz resortu obrony. W ostatnich miesiącach wokół tych kwestii narastał konflikt między cywilnym kierownictwem Ministerstwa Obrony a dowództwem Sił Zbrojnych, reprezentowanym przez naczelnego dowódcę generała Ołeksandra Syrskiego. O napiętych relacjach między Ministerstwem Obrony a Sztabem Generalnym mówiło się już od kilku miesięcy. Zarówno Mychajło Fedorow, jak i generał Syrski publicznie zaprzeczali istnieniu osobistego konfliktu, przyznając jednocześnie, że między stronami występują poważne różnice zdań dotyczące reform i podziału kompetencji.

Po ogłoszeniu planowanej dymisji ministra o istnieniu tego konfliktu po raz pierwszy publicznie mówił również prezydent Wołodymyr Zełenski. Jak stwierdził, spór między Ministerstwem Obrony a Sztabem Generalnym był na tyle głęboki, że bez jego osobistego udziału obie strony nie były nawet w stanie usiąść do rozmów.

„Beze mnie nie siadają do stołu. A powinni współpracować samodzielnie – każdego dnia, bez przerwy” – powiedział prezydent. Jednocześnie Zełenski podkreślił, że w czasie wojny głowa państwa nie powinna opowiadać się po żadnej ze stron, przyznał jednak, że obu stronom nie udało się wypracować porozumienia.

Zwolennicy Fedorowa są jednak przekonani, że w tym sporze prezydent ostatecznie stanął po stronie wojskowego dowództwa i to właśnie przesądziło o decyzji o odwołaniu ministra obrony. W przestrzeni publicznej dominują natomiast opinie wyrażające poparcie dla Fedorowa. Najłagodniejsze określenie, jakim krytycy opisują decyzję prezydenta, to „wielki błąd”. Zdaniem wielu wojskowych, dziennikarzy, przedstawicieli organizacji społecznych i blogerów zastąpienie skutecznego ministra w czasie wojny osłabia resort obrony, a w konsekwencji może działać na korzyść przeciwnika.

Jednym z pierwszych, którzy skomentowali sytuację, był żołnierz i politolog Kyryło Sazonow. Podkreślił, że choć Fedorow nie był ministrem idealnym i nie zdążył rozwiązać wszystkich problemów, okazał się skutecznym menedżerem, który zapoczątkował realne zmiany w Ministerstwie Obrony. Dlatego – uważa Sazonow – jego odwołanie w czasie wojny jest błędem, którego konsekwencje będzie można ocenić dopiero z perspektywy czasu.

Projekt analityczny „Cena Państwa” określił dymisję Fedorowa jako zwycięstwo postsowieckiej biurokracji wojskowej nad reformami. Autorzy uważają, że prezydent poświęcił cywilnego reformatora, pozostawiając nienaruszony system, który sam doprowadził do tego konfliktu. Ich zdaniem, jeśli Ukraina utraci tempo technologicznej transformacji armii i powróci do starego modelu zarządzania, realnym scenariuszem stanie się przegrana wojny z Rosją.

Z kolei przewodnicząca zarządu obywatelskiej sieci Opora, Ołha Ajwazowska, sformułowała – być może – najciekawszy polityczny wniosek dnia. Jej zdaniem, próbując odwołać Fedorowa, Bankowa de facto sama wykreowała nowego gracza na scenie politycznej. O ile wcześniej był on postrzegany przede wszystkim jako technokrata i sprawny menedżer, o tyle dziś zyskał własny polityczny głos i szerokie społeczne poparcie.

Obecnie wiadomo już, że nowy premier Serhij Korecki przekazał Radzie Najwyższej skład swojego gabinetu. Na liście brakuje jedynie dwóch nazwisk – ministra spraw zagranicznych oraz ministra obrony. Zgodnie z konstytucją kandydatów na te stanowiska wskazuje prezydent, a nie premier. Oznacza to, że decyzja dotycząca przyszłości Michaiła Fiodorowa nie została jeszcze ostatecznie podjęta i to właśnie na Bankowej toczy się główna intryga kadrowa nowego rządu.

Wiktoria Czyrwa

Facebook
Twitter
LinkedIn