Załużny potwierdził prezydenckie ambicje

1 lipca 2026. Ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii i były Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Wałerij Załużny de facto potwierdził gotowość do kandydowania na urząd prezydenta Ukrainy. To pierwsza tak jednoznaczna deklaracja Załużnego.

Podczas ostatniej wizyty Załużnego w Kijowie przedstawiciele władz próbowali ustalić, czy zamierza wystartować w wyborach prezydenckich, jeśli odbyłyby się one jesienią. Formalnym powodem spotkania były konsultacje dotyczące sytuacji w Wielkiej Brytanii i jej możliwego wpływu na relacje ukraińsko-brytyjskie. Z czasem rozmowa zeszła jednak na kwestie polityki wewnętrznej.

Jak informują media, prezydent Wołodymyr Zełenski wprost zapytał Załużnego, czy planuje ubiegać się o urząd prezydenta. Odpowiedź byłego Naczelnego Dowódcy była krótka:

Tak, jest gotów wystartować w wyborach. Według rozmówców redakcji po tej deklaracji Bankowa praktycznie straciła możliwość przekonania go do zmiany stanowiska.

Przedstawiciele władz mieli przy tym uzasadniać swoje stanowisko nie tylko względami politycznej rywalizacji, lecz także troską o stabilność wewnętrzną państwa. Argumentowano, że ewentualna rywalizacja wyborcza między Zełenskim a Załużnym mogłaby stworzyć nową linię podziału w społeczeństwie. Dlatego – jak podają media – na Bankowej rozważano wobec Załużnego różne scenariusze: od kontynuowania misji dyplomatycznej po objęcie innych wysokich stanowisk państwowych, w tym funkcji szefa rządu.

Według informacji dziennikarzy z Załużnym rozmawiali również sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rustem Umierow oraz przewodniczący frakcji parlamentarnej Sługa Narodu Dawyd Arachamija. Oni także mieli przekonywać go do rezygnacji z udziału w wyborach, powołując się na ryzyko destabilizacji politycznej w czasie wojny. Jak wynika z publikacji, stanowisko Załużnego pozostało jednak niezmienne.

Źródła twierdzą, że temat wyborów nie pojawił się przypadkowo. Na Bankowej zakłada się, że w przypadku znaczącego postępu procesu pokojowego lub zakończenia aktywnych działań wojennych może pojawić się kwestia przeprowadzenia wyborów. Dlatego już teraz władze próbują ustalić, kto może odegrać główną rolę w przyszłej kampanii prezydenckiej.

W rzeczywistości dyskusja o ewentualnym starcie Załużnego w wyborach prezydenckich trwa już od ponad dwóch lat. Rozpoczęła się po jego odwołaniu ze stanowiska Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy w lutym 2024 roku. Wówczas w kręgach politycznych szeroko komentowano tezę, że Bankowa w ten sposób eliminuje potencjalnego rywala. Sam Załużny nie składał wtedy żadnych deklaracji dotyczących planów politycznych, co jednak nie przeszkodziło w pojawieniu się licznych kampanii informacyjnych wokół jego nazwiska.

Pierwszym dużym tematem medialnym były doniesienia o rzekomo ostrym konflikcie między Załużnym a Biurem Prezydenta. Wszelkie różnice zdań między kierownictwem wojskowym i politycznym interpretowano jako osobistą konfrontację. Po jego odwołaniu ze stanowiska rozmowy te jeszcze się nasiliły, a generała zaczęto przedstawiać jako głównego potencjalnego konkurenta obecnych władz.

Z czasem historia przeniosła się na płaszczyznę polityczną. W mediach i sieciach społecznościowych regularnie pojawiały się spekulacje dotyczące przygotowań Załużnego do udziału w wyborach prezydenckich, choć on sam przez długi czas unikał jakichkolwiek wypowiedzi na ten temat.

Wiosną tego roku agenda informacyjna ponownie się zmieniła. Po serii publicznych wydarzeń zaczęły pojawiać się twierdzenia o rzekomym tworzeniu politycznego sojuszu między Załużnym, piątym prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką oraz kontrowersyjnym biznesmenem Wadymem Stolarem.

Niektórzy komentatorzy twierdzili nawet, że organizacja społeczna „Zachyst Derżawy” ma rzekomo stać się podstawą przyszłej sieci wyborczej generała. Nie przedstawiono jednak żadnych dowodów potwierdzających te tezy, mimo że temat był szeroko dyskutowany w środowisku politycznym oraz na kanałach Telegramu.

Źródła twierdzą, że temat wyborów nie pojawił się przypadkowo. Na Bankowej zakłada się, że w przypadku znaczącego postępu procesu pokojowego lub zakończenia aktywnych działań wojennych może pojawić się kwestia przeprowadzenia wyborów. Dlatego już teraz władze próbują ustalić, kto może odegrać główną rolę w przyszłej kampanii prezydenckiej.

Nie zdążyły ucichnąć spekulacje o sojuszu z Poroszenką, gdy pojawiła się nowa, całkowicie przeciwstawna wersja wydarzeń. Tym razem zaczęły krążyć informacje o rzekomym tajnym porozumieniu między Załużnym a prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Według tej wersji między nimi nie ma już żadnego rzeczywistego konfliktu, a ewentualny udział Załużnego w wyborach ma być elementem scenariusza politycznego korzystnego dla Bankowej.

Politolodzy wielokrotnie zwracali uwagę, że kampanie informacyjne wokół popularnych polityków często nie mają na celu udowodnienia konkretnej tezy, lecz stworzenie trwałego szumu informacyjnego. Warto przy tym podkreślić, że zainteresowanie Wałerijem Załużnym jako potencjalnym kandydatem nie pojawiło się bez przyczyny.

Według ostatniego sondażu Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii pozostaje on jednym z liderów pod względem zaufania społecznego. Byłemu Naczelnemu Dowódcy ufa około 73 proc. Ukraińców, podczas gdy prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu – 61 procent. Z kolei według marcowego sondażu pracowni Socis poparcie dla Wałerija Załużnego w hipotetycznych wyborach prezydenckich wynosi 19,3 proc., podczas gdy Wołodymyr Zełenski uzyskał nieznacznie wyższy wynik – 22,6 procenta.

Eksperci podkreślają jednak, że obecnych wyników sondaży nie można automatycznie przekładać na przyszłe wybory. Ukraina nie znajduje się obecnie w realnej kampanii wyborczej, dlatego badania odzwierciedlają raczej bieżący poziom zaufania do polityków niż rzeczywistą gotowość obywateli do oddania na nich głosu.

Mimo ożywienia dyskusji politycznej przeprowadzenie wyborów prezydenckich już tej jesieni pozostaje mało prawdopodobne. Konstytucja Ukrainy nie dopuszcza organizacji wyborów w czasie obowiązywania stanu wojennego, a decyzja o jego zniesieniu nie została dotąd podjęta. Sam fakt prowadzenia takich rozmów oraz publiczne potwierdzenie przez Załużnego gotowości do kandydowania świadczą jednak o tym, że siły polityczne już rozpoczynają przygotowania do przyszłej kampanii prezydenckiej, nawet jeśli jej termin wciąż nie został wyznaczony.

Wiktoria Czyrwa
Image by Tumisu from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn