2 kwietnia 2026. Ukraina stoi na progu kryzysu finansowego: finansowanie zewnętrzne, na które kraj liczy w tym roku, znalazło się pod ryzykiem. Część środków opóźnia się z powodów politycznych w UE, część – z powodu niespełnionych warunków programów pomocowychd. To tworzy realne zagrożenie deficytu budżetowego już w najbliższych miesiącach.
Jak informuje Ministerstwo Finansów, zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne na 2026 rok wzrosło już do 52 mld USD, podczas gdy przy uchwalaniu budżetu zakładano 45–46 mld USD. Jednocześnie w pierwszym kwartale Ukraina otrzymała jedynie 5,5 mld USD, czyli niewiele ponad 10 proc. rocznego zapotrzebowania. Taka dynamika oznacza, że równowaga finansowa jest znacznie słabsza, niż oczekiwano.
Znaczna część dochodów wewnętrznych państwa kierowana jest na obronę i pokrywa jedynie około połowy potrzeb. Z kolei pomoc zewnętrzna „utrzymuje” całą sferę cywilną – edukację, ochronę zdrowia, świadczenia społeczne. W takim modelu każde opóźnienie środków zewnętrznych natychmiast generuje ryzyko dla podstawowych funkcji państwa.
Kluczowy problem dotyczy struktury tych wpływów. Główne środki zapewniają programy bez twardych warunków, takie jak ERA Loans (3,8 mld USD), natomiast finansowanie powiązane z reformami się opóźnia. W szczególności w 2026 roku Ukraina nie otrzymała żadnej transzy z programu Ukraine Facility, który był jednym z głównych źródeł finansowania budżetu w 2025 roku. Równolegle rośnie ryzyko niewypłacenia już uzgodnionych środków.
Z powodu niewywiązania się z zobowiązań- kamieni milowych Ukraine Facility Ukraina utraciła dostęp do około 4 mld EUR z I filaru tego programu. Część tych środków może zostać utracona bezpowrotnie – w tym około 300 mln EUR już faktycznie przepada z powodu przekroczonych terminów. W 2026 roku sytuacja nie uległa poprawie: w pierwszym kwartale zrealizowano tylko jeden z zaplanowanych wskaźników.
Kolejne 3,3–3,4 mld USD ze strony Banku Światowego mogą zostać odłożone z powodu nieprzyjęcia szeregu konkretnych ustaw. Chodzi m.in. o zmiany w zamówieniach publicznych, ustawę o bezpieczeństwie i interoperacyjności transportu kolejowego, integrację rynku energii oraz przystąpienie Ukrainy do jednolitego obszaru płatniczego SEPA – przy czym ostatni dokument nie został nawet skierowany pod obrady parlamentu.
Jednocześnie z przewidzianych na 2026 rok 3,8 mld USD w ramach programu MFW pod znakiem zapytania pozostaje 2,3 mld USD. Powodem są opóźnienia w realizacji tzw. kamieni milowych: przyjęcia pakietu zmian podatkowych (w tym opodatkowania platform cyfrowych i przeglądu ulg podatkowych) oraz powołania nowego szefa Państwowej Służby Celnej.
Kluczowy dla lat 2026–2027 kredyt UE w wysokości 90 mld EUR mld wciąż nie został uruchomiony z powodu blokady ze strony Węgier. Nawet jeśli zostanie odblokowany, pierwsze środki mogą trafić do Ukrainy nie wcześniej niż latem, podczas gdy budżet zakładał ich napływ już wiosną. To stwarza ryzyko tzw. luki płynnościowej już w najbliższych miesiącach: według ocen międzynarodowych mediów w najbardziej pesymistycznym scenariuszu problemy z finansowaniem mogą pojawić się już w połowie roku.
Sytuację dodatkowo komplikuje czynnik polityczny. Rada Najwyższa opóźnia przyjmowanie decyzji, które stanowią warunek finansowania, przede wszystkim w obszarze podatków. Problem nie sprowadza się jednak wyłącznie do niechęci do głosowania – chodzi także o kwestie zarządcze. Jak przyznają parlamentarzyści w nieoficjalnych rozmowach, rząd często podejmuje zobowiązania wobec partnerów bez wystarczającej komunikacji z parlamentem, a następnie próbuje w szybkim trybie przeforsować odpowiednie rozwiązania. To utrudnia proces legislacyjny i zwiększa napięcia polityczne.
Jak dotąd najbardziej kontrowersyjnym obszarem pozostają zmiany podatkowe. Mowa o pakiecie decyzji, od których zależy dalsze finansowanie ze strony MFW i innych partnerów. W szczególności dyskutowane jest opodatkowanie platform cyfrowych, likwidacja ulg dla przesyłek międzynarodowych oraz możliwe wprowadzenie VAT dla przedsiębiorców działających jako osoby fizyczne (FOP).
Ostatnia propozycja budzi największy sprzeciw. Według parlamentarzystów jej wprowadzenie może doprowadzić do zamknięcia części małych firm lub przejścia do szarej strefy, co uderzy w dochody lokalnych budżetów. W efekcie istnieje ryzyko odwrotnego skutku – zamiast zwiększenia wpływów państwo może odnotować ich spadek.
W efekcie sytuacja pozostaje niejednoznaczna. Z jednej strony Ukraina teoretycznie może pozyskać około 50 mld USD i pokryć potrzeby budżetowe. Z drugiej – środki te są uzależnione od warunków, które systemowo nie są realizowane, a ich napływ zależy zarówno od decyzji krajowych, jak i sytuacji politycznej w UE.
Jeśli ten stan się utrzyma, rząd będzie zmuszony sięgnąć po trudne rozwiązania – od rewizji wydatków i podwyżek podatków po emisję pieniądza, co oznacza presję na kurs walutowy i inflację. Tym razem kluczowe pytanie brzmi nie tylko, czy Ukraina otrzyma środki, ale czy będzie w stanie spełnić warunki, bez których pieniądze nie zostaną wypłacone.
Wiktoria Czyrwa
Image by Gerd Altmann from Pixabay