29 stycznia 2021. Wczoraj Rada Najwyższa Ukrainy przyjął w pierwszym czytaniu projekt ustawy „O Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy”. Planowane jest unowocześnienie funkcji i struktury oraz wyeliminowanie radzieckich pozostałości.

Kluczowym punktem przyjętych zmian jest przekształcenie Służby z organu ścigania na instytucją kontrwywiadowczą. Przewidziane jest m.in. odebranie SBU uprawnień w obszarze walki z korupcją i przeciwdziałania przestępstwom o charakterze gospodarczym. Tym drugim obszarem będzie się teraz zajmować nowoutworzone Biuro Bezpieczeństwa Gospodarczego. Natomiast po 2024 r. Służba pozbędzie się również pełnomocnictwa w zakresie realizacji dochodzenia przedprocesowego. Nowym priorytetem będzie działalność w obszarze kontrwywiadu, ochrony państwowej tajemnicy i cyberbezpieczeństwo. Wcześniej informowaliśmy, iż w 2020 r. SBU zneutralizowała 600 cyberataków i ujawniła kilkadziesiąt grup hakerów. Więcej o tym w artykule „SBU walczy w sieci”.

Ponadto projekt ustawy przewiduje redukcję personelu służby i jej demilitaryzację. W tej chwili liczba pracowników służby wynosi 27 tys. osób, która w ramach reformy powinna zmniejszyć się do 17 tys. Większość agentów służby uzyskają nowe specjalne stopnie zamiast wojskowych.

Znany ekspert i dziennikarz Piotr Andrusieczko napisał na swoim Facebookowym profilu, że „jeśli uda się te reformę zakończyć, to pomoże ona Ukrainie wykonać kolejny krok do integracji z NATO i UE”. Andrusieczko zaznaczył również, iż „reforma SBU jest jedną najdłużej trwających. SBU powstało w 1992 r. Faktycznie przeformatowano wtedy ukraińskie KGB. Pełnomocnictwa dot. walki z korupcją i przestępstw o charakterze gospodarczym tworzyły przez lata patologiczne sytuacje w tej strukturze. Prasa alarmowała o bezprawnych działaniach wobec różnego rodzaju firm. Na ile źle się dzieje w służbie pokazuje niedawne wykrycie próby zamachu organizowanego przez jednego z wysokich oficerów SBU na drugiego wysokiego oficera SBU. W tle całej tej sytuacji są prawdopodobnie właśnie interesy korupcyjno – ekonomiczne” – podsumował dziennikarz.

Valentyn Honcharenko