Ukraina jest państwem stowarzyszonym z Unią Europejską. Który komponent: polityczny czy ekonomiczny jest ważniejszy w tych relacjach?

Zainaugurowane w 2009 roku na pierwszym szczycie w Pradze, a inicjowane przez Polskę i Szwecję Partnerstwo Wschodnie oferowało Ukrainie i pięciu krajom Europy Wschodniej opcję wynegocjowania i podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Trzy kraje sygnowały odpowiednie dokumenty – Ukraina, Gruzja i Mołdawia. Oba komponenty umowy stowarzyszeniowej są jednakowo ważne. Niestety w wymiarze oferty politycznej skierowanej na Wschód zabrakło perspektywy członkostwa w UE.

My, Polacy najlepiej wiemy, jak ważny jest ten czynnik w procesie motywowania społeczeństwa przy przeprowadzaniu transformacji ustrojowej. Samymi umowami handlowymi oraz współpracą gospodarczą trudno jest przekonać ludzi do wyrzeczeń i trudów bolesnych czasem reform. Polityka UE w tej kwestii jest niekonsekwentna – obietnicę perspektywy członkostwa otrzymują kraje Bałkanów Zachodnich – znajdujące się na podobnym stopniu zaawansowania procesów transformacyjnych. Prawdopodobnym wytłumaczeniem tej niesprawiedliwej asymetrii jest chyba tylko fakt, że kraje Bałkanów Zachodnich nie graniczą z Rosją, której Bruksela nie chce drażnić…

Współpraca Ukrainy i Unii Europejskiej odbywa się w cieniu rosyjskiej aneksji części terytoriów. Czy ten czynnik wzmacnia wolę UE do współpracy z Ukrainą czy też wywołuje wewnętrzne spory w UE?

Ten właśnie czynnik powoduje pewną wstrzemięźliwość Brukseli, a bardziej konkretnie Niemiec, Francji i Holandii. Polska, a także kraje bałtyckie oraz Rumunia posiadają inne doświadczenia historyczne związane z agresywną rolą Kremla, która zagrażała ich suwerenności w podobny sposób, jak dziś Rosja Putina zagraża Ukrainie. Natomiast Berlin i Paryż, mimo aneksji Krymu i wojny w Donbasie są zainteresowane poprawnymi stosunkami z Rosją. Dlatego też Niemcy i Francja zainicjowały format normandzki i negocjacje w Mińsku, które w założeniu miały doprowadzić do pokojowego rozwiązania konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. Obecnie jednak coraz wyraźniej widać, że ze względu na nieprzejednaną pozycję Moskwy (coraz wyraźniejszą po wprowadzonych zmianach do rosyjskiej konstytucji) i postępującą eskalację działań na Donbasie format normandzki zbliża się nieuchronnie do etapu wyczerpania swoich możliwości.

Polska była inicjatorem Partnerstwa Wschodniego. Czy nadal jesteśmy liderem lobbyingu w UE na rzecz Ukrainy?

Pozycja Polski w kwestii ukraińskiej jest niezmienna, bez względu na to, jaka partia sprawuje władzę. Stanowisko Warszawy to perspektywa członkostwa Kijowa w UE oraz w NATO. Bezpieczna, demokratyczna oraz integrująca się z UE i wspólnotą transatlantycką Ukraina leży w strategicznym interesie Polski, a także krajów Europy Środkowej i bałtyckich oraz całego kontynentu europejskiego.   

Nową perspektywę budżetową UE zamierza związać z Zielonym Ładem, transformacją cyfrową, transformacją energetyczną. Czy Unia będzie przekonywała do tego samego Ukrainę?

Ukraina już jest w tych kwestiach zaawansowana. W tym kierunku zmierzają realizowane nad Dnieprem projekty unijne, a także granty krajów skandynawskich, Kanady i USA. Ukraina kształci fachowców od IT. Budzi się w społeczeństwie myślenie proekologiczne. Ukraina także jest liczącym się w regionie producentem energii elektrycznej (pracuje tam 15 reaktorów w 4 elektrowniach jądrowych oraz liczne hydroelektrownie). Kijów parokrotnie przejawiał ambicje podłączenia się do europejskiej sieci energetycznej.

Jakie są specyficzne wartości Ukrainy, które sprzyjają jej rozwojowi gospodarczemu?

Ukraina jest krajem o wielkim potencjale, posiada sławne w świecie gleby czarnoziemne zajmujące około 60% kraju, dynamiczne i młode społeczeństwo, chłonny rynek wewnętrzny, nieźle wykształcone kadry, spore zasoby leśne i świetne warunki do uprawiania turystyki. Ma także bazę do rozwoju nowoczesnego przemysłu metalurgicznego.

Niestety, ze względu na trwający konflikt z Rosją ten potencjał nie może zostać w pełni wykorzystany. Dodatkowym hamulcem rozwoju kraju jest rozbudowana i wpływowa struktura oligarchiczna.

Rozmawiał: Dariusz Szymczycha