Wybory pod presją zewnętrzną

23 grudnia 2025. W Ukrainie coraz aktywniej dyskutuje się o możliwości przeprowadzenia wyborów w czasie wojny lub po jej zakończeniu. W Radzie Najwyższej powstaje grupa robocza, prezydent publicznie wyznacza granice tego, co jest dopuszczalne, a rząd otrzymuje polecenie przygotowania scenariuszy infrastrukturalnych.

Temat wyborów w Ukrainie ponownie znalazł się w centrum uwagi publicznej po wypowiedziach ze Stanów Zjednoczonych. Donald Trump publicznie stwierdził, że wybory w Ukrainie powinny się odbyć mimo trwającej wojny. Po stronie amerykańskiej takie głosy przedstawiane są jako kwestia demokracji, jednak dla Ukrainy oznaczają one dodatkową presję polityczną i komunikacyjną, ponieważ temat wyborów od dawna jest wykorzystywany przez Rosję jako narzędzie podważania legalności ukraińskich władz. Kreml otwarcie traktuje brak wyborów jako argument propagandowy, dlatego wszelkie zewnętrzne wezwania w tej sprawie automatycznie trafiają w niezwykle wrażliwy kontekst informacyjny.

Właśnie dlatego prezydent Wołodymyr Zełenski publicznie wyjaśnił, dlaczego Ukraina musi reagować na temat wyborów. Podkreślił, że nie dopuści do żadnych spekulacji przeciwko Ukrainie i że skoro partnerzy — przede wszystkim w Waszyngtonie — tak często i tak konkretnie mówią o wyborach w warunkach stanu wojennego, państwo musi udzielić jasnych i zgodnych z prawem odpowiedzi na każde pytanie i każdą wątpliwość.

Jak zaznaczył, wyzwania bezpieczeństwa w dużej mierze zależą od partnerów, natomiast odpowiedzi polityczne i prawne musi sformułować sama Ukraina — i zostanie to zrobione.

Punktem wyjścia dla całej tej debaty jest przepis Konstytucji Ukrainy, który wprost ogranicza możliwość przeprowadzania wyborów w czasie stanu wojennego. Ustawa zasadnicza przewiduje ciągłość władzy w warunkach wojny: artykuł 83 Konstytucji stanowi, że kadencja Rady Najwyższej ulega przedłużeniu na okres stanu wojennego i do rozpoczęcia pracy nowego parlamentu po jego zniesieniu, a artykuł 103 ustanawia analogiczną zasadę w odniesieniu do uprawnień prezydenta. To właśnie te normy de facto wykluczają organizację wyborów ogólnokrajowych w czasie wojny. Jednocześnie stanowisko partnerów międzynarodowych zmusza ukraińskie władze do poszukiwania — bez ignorowania ograniczeń konstytucyjnych — prawnych mechanizmów przygotowania się do ewentualnego przeprowadzenia wyborów.

Pierwszą instytucjonalną odpowiedzią była decyzja Rady Najwyższej o przejściu do trybu roboczego.

W parlamencie ogłoszono utworzenie specjalnej grupy roboczej, której zadaniem będzie wypracowanie wizji możliwych rozwiązań dotyczących wyborów w warunkach wojny. Podkreśla się przy tym, że nie chodzi o wyznaczanie dat ani o rozpoczęcie kampanii politycznej, lecz o przygotowanie podejść legislacyjnych, które pozwolą odpowiedzieć na kluczowe pytania. Oto one: co dopuszcza Konstytucja, jakie mechanizmy prawne teoretycznie mogą zostać zastosowane, jak zapewnić bezpieczeństwo wyborców i uczestników procesu, co zrobić z milionami obywateli przebywających za granicą oraz jak zagwarantować zaufanie do wyników głosowania.

W skład grupy mają wejść przedstawiciele wszystkich frakcji i kół parlamentarnych, a także Centralnej Komisji Wyborczej oraz środowisk obywatelskich. Marszałek Rady Najwyższej Rusłan Stefanczuk podkreślił, że nie chodzi o zmianę systemu wyborczego „na zawsze” — przyjęta ustawa miałaby zostać zastosowana jednorazowo, wyłącznie na potrzeby wyborów przeprowadzanych w warunkach stanu wojennego.

Równolegle swoją część przygotowań zarysowała władza wykonawcza. Wołodymyr Zełenski polecił Ministerstwu Spraw Zagranicznych pracę nad infrastrukturą niezbędną do ewentualnego przeprowadzenia wyborów. Dotyczy to przede wszystkim komponentu zagranicznego — organizacji głosowania dla obywateli Ukrainy przebywających poza krajem.

Gotowość do wsparcia głosowania Ukraińców za granicą zadeklarowała również Polska. Marszałek Sejmu RP Włodzimierz Czarzasty podczas wizyty prezydenta Wołodymyra Zełenskiego zaproponował udzielenie pomocy prawnej i organizacyjnej, wymianę doświadczeń oraz wsparcie w przygotowaniu procedur, które umożliwiłyby przeprowadzenie procesu wyborczego w Polsce.  

Jako jedną z opcji głosowania dla Ukraińców przebywających za granicą wymienia się również głosowanie „online” lub za pośrednictwem usług pocztowych. Wołodymyr Zełenski wyraził nawet poparcie dla idei głosowania online. Temat ten natychmiast wywołał jednak poważną debatę — i nie bez powodu. W samej administracji wyborczej do alternatywnych form głosowania podchodzi się z dużą ostrożnością. Zastępca przewodniczącego Centralnej Komisji Wyborczej Serhij Dubowyk publicznie wyjaśnił, że znaczna część członków komisji oraz środowiska eksperckiego sprzeciwia się głosowaniu internetowemu lub korespondencyjnemu. Powód jest prosty: każda gwałtowna zmiana dotychczasowych form może doprowadzić do tego, że społeczeństwo nie uzna wyników głosowania. Zwrócił on również uwagę na brak precedensów elektronicznych wyborów w krajach o tak rozbudowanym systemie wyborczym i takiej liczbie wyborców jak Ukraina, jednoznacznie stwierdzając, że głosowanie za pośrednictwem aplikacji „Diia” nie jest obecnie właściwym rozwiązaniem.

W praktyce Ukraina stoi dziś przed poważnym wyzwaniem: zachować porządek prawny, uwzględnić stanowisko partnerów i nie dopuścić do tego, by wybory stały się źródłem nowych sporów o legitymację władzy. Rozwiązanie tego problemu jest możliwe wyłącznie poprzez jasne zasady i mechanizmy przygotowane z wyprzedzeniem — i to właśnie wokół nich toczy się obecnie ta dyskusja.

Wiktoria Czyrwa
Image by Tumisu from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn