24 lipca 2025 roku. W Sądzie Najwyższym Ukrainy odbyło się kolejne posiedzenie w sprawie pozwu byłego prezydenta Petra Poroszenki, który domaga się uznania za nielegalne personalnych sankcji nałożonych na niego decyzją Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony oraz dekretem prezydenta. Sąd nie wydał jeszcze ostatecznego orzeczenia: zobowiązał rząd, RBNiO i Ministerstwo Gospodarki do przedstawienia wszystkich dokumentów, które stały się podstawą do nałożenia sankcji na Poroszenkę. Kolejne posiedzenie odbędzie się 19 sierpnia.
Przypomnijmy, że sankcje wobec Poroszenki zostały wprowadzone decyzją RBNiO w lutym 2025 roku i podpisane przez prezydenta Zełenskiego. Formalnym powodem władze określały rzekomy jego udział w tzw. „sprawie węglowej” — postępowaniu karnym dotyczącym zakupu węgla z tymczasowo okupowanych terytoriów w latach 2014–2015. Drugą podstawą były umowy charkowskie z 2010 roku, które przedłużyły stacjonowanie Floty Czarnomorskiej Federacji Rosyjskiej na Krymie do 2042 roku.
Obrona Poroszenki podkreśla, że te oskarżenia są motywowane politycznie. Podczas podejmowania decyzji o sankcjach nie przedstawiono żadnych dowodów, a sam polityk już w latach 2009–2010 publicznie występował przeciwko przedłużeniu bazowania rosyjskiej floty.
Posiedzeniu sądowemu towarzyszyły głośne oświadczenia i wzajemne oskarżenia. Petro Poroszenko oświadczył, że władza próbuje przeciągać proces, zamykając sąd dla opinii publicznej, dyplomatów i dziennikarzy, a także nie dając wystarczająco czasu na zapoznanie się z dokumentami, które pojawiają się bezpośrednio przed posiedzeniami.
Jednym z kluczowych momentów było stanowisko przedstawicielki Zełenskiego, która stwierdziła, że sankcje wprowadzono „w celu zdyscyplinowania” Poroszenki i zapobieżenia potencjalnym zagrożeniom dla interesów narodowych. To wywołało ostrą reakcję opozycji, ponieważ – zdaniem obrony – takie argumenty potwierdzają bezpodstawność i polityczne motywacje ograniczeń. Adwokat Poroszenki Ilja Nowikow podkreślił: „W końcu usłyszeliśmy ludzkim językiem, co oznaczają «prewencyjne» sankcje. To jest dyscyplinowanie. I to jest oficjalne stanowisko prezydenta Ukrainy, które jego przedstawiciel wygłosił w sądzie”.
Poroszenko zwrócił również uwagę na fałszerstwa w dokumentach RBNiO: według niego istnieją trzy różne wersje dekretu o wprowadzeniu sankcji, zmienione już po głosowaniu. „To oznacza, że dekret był sfałszowany i nie może być uznany za obowiązujący” – stwierdził.
Oddzielny blok krytyki dotyczył listu szefa Państwowego Centrum Monitoringu Finansowego Filipa Pronina. Poroszenko nazwał ten dokument „całkowicie pustym”, ponieważ nie zawiera żadnej liczby ani konkretnego faktu. Zdaniem polityka treść listu jest bezpośrednim kopiowaniem publikacji Andrija Portnowa i jego portalu „Zakon i Biznes”. „W ciągu pięciu godzin na żądanie Kancelarii Prezydenta sklecono list Państwowego Centrum Monitoringu Finansowego metodą kopiuj-wklej z wpisu Portnowa. To wyraźny i przekonujący dowód, że ideowym inspiratorem, architektem i wykonawcą nielegalnych sankcji był Portnow” – podkreślił lider „Europejskiej Solidarności”.
Nowikow doprecyzował, że list Pronina jest datowany na 12 lutego, ale materiały Portnowa z identycznymi oskarżeniami pojawiły się już 4 stycznia, czyli długo przed oficjalnym rozpoczęciem procesu sankcyjnego. „Nasze przypuszczenie, że to właśnie Andrij Portnow stał za tym projektem, potwierdziło się. W liście Pronina dosłownie cytowane są tezy z kanału telegramowego Portnowa. Monitoring finansowy w ogóle nie ma nic wspólnego ze sprawą węglową czy umowami charkowskimi, ale jego szefa użyto, aby choć formalnie zalegalizować te sankcje” – zaznaczył.
Gdy sąd zobowiązał do obejrzenia nagrania wystąpienia Swyrydenko w Radzie Najwyższej — z oficjalnym stanowiskiem rządu wobec sankcji — przedstawiciele Kancelarii Prezydenta oświadczyli, że nie zdążyli zapoznać się z materiałami, mimo że przerwa między posiedzeniami trwała tydzień. A na pytanie sądu, czy Swyrydenko reprezentowała rząd, odpowiedzieli negatywnie, stwierdzając, że mogła być jedynie „świadkiem”. Wszystko to, zdaniem opozycji, jest częścią taktyki przeciągania procesu.
Według Poroszenki, udowodnienie racji w sądzie ważne jest dla niego nie tylko ze względu na własną pozycję, ale także dla potwierdzenia niezależności organów sądowych i antykorupcyjnych.
„Jeśli w trzy godziny można uczynić lidera opozycji osobą objętą sankcjami, jutro tak samo można postąpić z każdym. Dlatego ten proces jest zasadniczy” – stwierdził polityk. I dodał, że społeczeństwo „wkrótce dowie się, na jakiej podstawie podjęto tę decyzję, kto jest jej prawdziwym autorem, inspiratorem, architektem i wykonawcą”.
Wiktoria Czyrwa