14 września 2026. Rząd planuje utworzyć fundusz ubezpieczenia przedsiębiorstw od skutków rosyjskich ataków, a jednym ze źródeł jego finansowania może być podwyższenie VAT. Według szacunków Ministerstwa Gospodarki tylko w tym roku straty przedsiębiorstw spowodowane ostrzałami mogą sięgnąć 10 mld USD, podczas gdy istniejące mechanizmy rekompensat nie są w stanie pokryć strat na taką skalę. Na uruchomienie nowego systemu potrzeba 2–3 mld USD, a część tej kwoty państwo zamierza pozyskać dzięki dodatkowym wpływom podatkowym.
O zamiarze utworzenia specjalnego funduszu ubezpieczeniowego poinformował minister gospodarki i środowiska Ołeksandr Krawczenko. Jak powiedział, istniejące programy nie są w stanie pokryć strat na taką skalę. Preferencyjne kredyty w ramach programu 5-7-9 procent” są skierowane przede wszystkim do małych i średnich przedsiębiorstw, a obecny mechanizm ubezpieczenia ryzyka wojennego przewiduje znacznie niższe limity. Potrzeb dużych przedsiębiorstw obecny system praktycznie nie zaspokaja.
Nowy fundusz ma działać na zasadzie tak zwanej „pierwszej straty”. Przedsiębiorstwo nie otrzyma rekompensaty pełnej wartości zniszczonych aktywów, ale będzie mogło liczyć na wypłatę do 10 mln USD na grupę spółek. Pieniądze te mają pomóc szybko odtworzyć kluczowe wyposażenie, utrzymać pracowników i wznowić produkcję.
Sam biznes również będzie płacił za tę ochronę. Wstępnie składka ubezpieczeniowa ma wynosić około 2 proc. sumy ubezpieczenia. To jednak za mało: Ministerstwo Gospodarki szacuje kapitał początkowy funduszu na 2-3 mld USD. Część środków rząd zamierza pozyskać od partnerów międzynarodowych.
Wypłaty mają ruszyć orientacyjnie 1 stycznia 2027 roku, a nowy mechanizm ma działać w całym kraju. Rząd chce włączyć do niego również prywatnych ubezpieczycieli: państwo weźmie na siebie część wysokiego ryzyka wojennego, co ma ułatwić ubezpieczenie pozostałej części ryzyka.
Obecny program ubezpieczenia ryzyka wojennego działa od 1 stycznia 2026 roku. Przedsiębiorstwom na obszarach podwyższonego ryzyka państwo rekompensuje część wartości zniszczonego lub uszkodzonego mienia, a firmom w pozostałych regionach – część składki ubezpieczeniowej. Maksymalną rekompensatę za zniszczone mienie zwiększono w marcu z 10 mln do 30 mln UAH, a rekompensatę składki ubezpieczeniowej – z 1 mln do 3 mln UAH.
Do lipca zatwierdzono 139 wniosków na łączną kwotę 2,67 mld UAH potencjalnych rekompensat. Ale nawet maksymalne 30 mln UAH to mniej niż 1 mln USD i zupełnie inna skala w porównaniu z dużym zakładem, kompleksem logistycznym czy magazynem. Dlatego nowy mechanizm z limitem do 10 mln USD jest w praktyce przeznaczony również dla firm posiadających aktywa o dużej wartości.
Najbardziej dyskusyjna część propozycji dotyczy tego, skąd wziąć dodatkowe pieniądze. Ołeksandr Krawczenko powiedział, że Ministerstwo Gospodarki za jedno z najbardziej realnych źródeł uważa podwyższenie VAT. Minister mówił o jednym punkcie procentowym – z 20 do 21 procent. Jednocześnie ukraińskie media informują o możliwej podwyżce nawet o 1,5 punktu procentowego – do 21,5 procenta. Ostatecznej decyzji jeszcze nie ma.
Według wyliczeń każdy dodatkowy punkt procentowy VAT może przynieść budżetowi około 50 mld UAH rocznie, a 1,5 punktu – około 75 mld UAH. Dla porównania: na wszystkie instrumenty państwowego wsparcia gospodarki w budżecie na 2026 rok przewidziano około 52 mld UAH. Ale nawet to nie wystarczy, aby samodzielnie zgromadzić w funduszu 2-3 mld USD, dlatego rząd liczy na współfinansowanie ze strony partnerów międzynarodowych. Jako alternatywę dla podwyżki VAT rozważa się również tymczasowe cło importowe lub podniesienie niektórych obowiązujących ceł.
Kto więc naprawdę zapłaci? VAT jest podatkiem pośrednim, wliczanym w cenę towarów i usług, dlatego ostatecznie dodatkowe obciążenie w znacznej mierze poniosą konsumenci. Jednocześnie podwyższenie stawki z 20 proc. do 21 proc. nie oznacza automatycznego wzrostu cen o 1 procent- przy niezmienionej cenie netto wyniesie on około 0,83 procenta. Ponadto podstawowa stawka nie obejmuje wszystkich towarów i usług – w Ukrainie obowiązują również stawki VAT w wysokości 7 proc. i 1 proc., a część transakcji jest zwolniona z podatku.
Ze względu na szeroki zakres stosowania VAT koszty rozłożą się jednak na bardzo szerokie grono konsumentów. W praktyce część kosztów ubezpieczenia przedsiębiorstw od ryzyka wojennego będzie finansowana poprzez konsumpcję milionów Ukraińców.
Stało się to jednym z głównych argumentów krytyków propozycji. W komentarzach pod informacją internauci, w tym przedstawiciele biznesu, przyjęli ten pomysł w większości negatywnie. «Pieniądze wezmą od wszystkich, ubezpieczą wybranych» – tak jeden z nich ujął powszechną obawę, że większość rekompensat może trafić do dużego biznesu. Kolejny argument mówi, że dodatkowe obciążenie podatkowe może uderzyć w małe i średnie przedsiębiorstwa oraz siłę nabywczą ludności. Część komentujących proponuje, by najpierw poszukać rezerw w ograniczeniu nieefektywnych wydatków państwa, usprawnieniu działania służb celnych i podatkowych oraz walce z korupcją.
Kolejne pytanie brzmi, czy dodatkowe wpływy z VAT rzeczywiście zostaną przeznaczone właśnie na ubezpieczenie przedsiębiorstw. Ministerstwo Gospodarki deklaruje, że chce przeznaczać je na ten konkretny cel. Jednak zgodnie z obowiązującym Kodeksem budżetowym wpływy z VAT stanowią dochody funduszu ogólnego budżetu państwa. Sama zmiana stawki nie wystarczy więc, aby dodatkowe pieniądze automatycznie trafiały do odrębnego funduszu ubezpieczeniowego. Potrzebny jest do tego mechanizm określony ustawowo.
Dopóki nie ma konkretnego modelu funduszu, pozostają również inne pytania: kto będzie administrował wypłatami, według jakich kryteriów będą wybierani beneficjenci i szacowane straty, jak zapobiegać koncentracji środków w kilku dużych grupach oraz co stanie się z podwyższoną stawką VAT, gdy zapotrzebowanie na fundusz się zmniejszy.
Ważne jest również to, czy podwyżka będzie tymczasowa. Jeśli rząd zdecyduje się na takie rozwiązanie, warto ustawowo określić nie tylko wysokość dodatkowej stawki, ale również okres jej obowiązywania lub warunki powrotu do obecnego poziomu.
Problem, który rząd próbuje rozwiązać, jest oczywisty. Rosyjskie ataki niszczą kosztowne aktywa produkcyjne, prywatny rynek ubezpieczeniowy nie jest w stanie samodzielnie wziąć na siebie takiego ryzyka, a bez możliwości szybkiego wznowienia działalności przedsiębiorstwa tracą produkcję, pracowników i dochody.
Nie chodzi więc już o to, czy Ukraina potrzebuje mechanizmu ubezpieczenia przedsiębiorstw od skutków wojny. Pytanie jest inne: kto powinien za niego płacić, kto będzie miał prawo do pieniędzy i czy można zagwarantować, że dodatkowy podatek rzeczywiście pozostanie ubezpieczeniem, a nie stanie się kolejnym stałym źródłem dochodów budżetu.
Wiktoria Czyrwa
Image by Mohamed Hassan from Pixabay