19 maja 2026. Ukraina próbuje wejść na nowy dla siebie rynek UE – eksport sadzonek leśnych i nasion. Moment wybrano trafnie: w Europie gwałtownie rośnie popyt na materiał sadzeniowy w związku z szeroko zakrojonymi programami odbudowy lasów i zmianami klimatycznymi, a ukraińskie szkółki już przygotowują się do dostaw milionów sadzonek gatunków iglastych i liściastych. Dla Ukrainy to szansa nie tylko na rozwój nowego kierunku eksportowego, ale również na stopniowe odchodzenie od wyłącznie surowcowego modelu handlu z Europą.
Sama idea wydaje się dość nietypowa choćby dlatego, że jeszcze do niedawna ukraiński sektor leśny kojarzył się głównie ze sporami wokół eksportu drewna i nielegalną wycinką. Teraz państwo stawia na produkty o wyższej wartości dodanej – sadzonki i nasiona do odnowy lasów. Według szacunków Ministerstwa Gospodarki potencjalne przychody z eksportu mogą sięgnąć około 5 mln EUR rocznie tylko w przypadku pięciu głównych gatunków – sosny, świerku, jodły, modrzewia i dębu. Oczekiwany zysk całej branży szacowany jest na około 2 mln EUR rocznie.
Jak podkreśla wiceminister gospodarki, środowiska i rolnictwa Taras Wysocki, rozwój własnego sektora nasiennictwa leśnego jest elementem strategii gospodarczej państwa, która ma tworzyć nowe zakłady produkcyjne, miejsca pracy i nowe możliwości eksportowe.
„Leśne centra nasienne to podstawa jakościowej odbudowy lasów, a jednocześnie perspektywiczny kierunek rozwoju ukraińskiego biznesu.
Ukraiński materiał sadzeniowy ma konkurencyjne koszty produkcji, a popyt na rynku europejskim stale rośnie” – zaznaczył Wysocki.
Na pierwszy rzut oka potencjalne zyski nie wyglądają imponująco na tle miliardowego eksportu rolnego. W tej historii ważniejsze jest jednak coś innego: Ukraina próbuje zająć niszę, która w Europie dopiero zaczyna nabierać znaczenia. Po wielkich pożarach, suszach, gradacjach kornika i zmianach klimatycznych państwa UE gwałtownie przyspieszyły programy odbudowy lasów. Bruksela deklaruje zamiar posadzenia do 2030 roku trzech miliardów drzew. Do tego potrzebne są ogromne ilości materiału sadzeniowego, a wielu krajom zaczyna już brakować własnych mocy produkcyjnych. To właśnie na ten popyt liczy Ukraina.
Rynek rzeczywiście jest ogromny. Moce produkcyjne szkółek leśnych w UE szacuje się na około 2,4 mld sadzonek rocznie. Prawie połowę stanowią sadzonki z zamkniętym systemem korzeniowym, uznawane za bardziej odporne i lepiej przyjmujące się po posadzeniu. Ukraińscy urzędnicy uważają, że kraj może stopniowo stać się jednym z dostawców właśnie tego typu produktów.
Wewnętrzne zapotrzebowanie Ukrainy szacuje się na około 20 mln sadzonek rocznie. Kolejne około 10 mln sztuk mogłoby w przyszłości trafiać na eksport. W ostatnich latach w kraju aktywnie rozwijana jest infrastruktura dla tego kierunku. Obecnie działa już dziewięć nowoczesnych szkółek leśnych o łącznej mocy produkcyjnej około 14 mln sadzonek rocznie. Do końca dekady wskaźnik ten ma wzrosnąć ponad dwukrotnie – do 30 mln.
Jednym z kluczowych projektów stało się centrum nasienne w Kipciach w obwodzie czernihowskim, gdzie uruchomiono już pierwszy etap produkcji sadzonek z zamkniętym systemem korzeniowym. Trwa tam budowa nowych szklarni i pól do dalszej uprawy, a docelowo liczba miejsc wysiewu ma osiągnąć 8 mln.
Ukraina ma dużą przewagę konkurencyjną pod względem położenia: bliskość Polski, Słowacji, Rumunii, Węgier i krajów bałtyckich pozwala szybciej i taniej dostarczać materiał sadzeniowy do regionów, w których potrzeby związane z odbudową lasów są dziś szczególnie duże. To istotne, ponieważ sadzonki leśne są specyficznym towarem, który po wykopaniu trudno transportować na duże odległości.
Kolejnym argumentem, na który stawia państwo, są relatywnie niskie koszty produkcji w Ukrainie. Według danych uczestników rynku w Polsce sadzonka sosny z zamkniętym systemem korzeniowym może kosztować od 0,25 do 0,40 EUR. Przy produkcji miliona sadzonek oznacza to już setki tysięcy euro rocznych przychodów. Właśnie dlatego rząd uważa, że szkółki leśne mogą stać się osobną niszową specjalizacją dla części gospodarstw, szczególnie w regionach Polesia, gdzie warunki naturalne dobrze nadają się do uprawy gatunków iglastych.
Największe wyzwania dotyczą jednak regulacji. Aby sprzedawać materiał sadzeniowy do UE, Ukraina musi zsynchronizować swoje przepisy z normami europejskimi – od certyfikacji nasion po systemy identyfikowalności pochodzenia produktów. Dlatego rząd promuje projekt ustawy o leśnych zasobach reprodukcyjnych oraz zmiany w Kodeksie ziemskim i Kodeksie leśnym. Chodzi o stworzenie pełnoprawnej podstawy prawnej dla rynku, który de facto dopiero się kształtuje.
Ważnym sygnałem dla branży było również uzyskanie przez Ukrainę statusu kraju niskiego ryzyka zgodnie z regulacją EUDR, określającą zasady dostępu produktów drzewnych do rynku UE. Ułatwia to współpracę z europejskimi partnerami i zwiększa zaufanie do ukraińskiego pochodzenia produktów. Branża liczy na to, że pomoże to nie tylko w eksporcie drewna, ale również w wejściu na rynek nasion leśnych i sadzonek.
Jak widać, Ukraina próbuje stopniowo odchodzić od roli wyłącznie dostawcy surowców. Na razie chodzi o niewielką niszę, ale właśnie takie kierunki często stają się testem nowego modelu eksportu – bardziej technologicznego, opartego na certyfikacji i integracji z europejskimi „zielonymi” rynkami. I podczas gdy jeszcze kilka lat temu ukraiński sektor leśny dyskutował głównie o moratoriach na eksport drewna okrągłego, dziś coraz częściej mówi o szklarniach, selekcji i milionach przyszłych drzew dla Europy.
Wiktoria Czyrwa
Image by Gonzalo Esquivel from Pixabay