Putinowski „dzień dziecka”

11 maja 2022. Rosja nadal popełnia zbrodnie wojenne na terytorium Ukrainy. Najgorsze jest to, że w wyniku tego cierpią najmłodsi Ukraińcy. Według statystyk z rąk rosyjskich najeźdźców ucierpiało już na Ukrainie 643 dzieci, zginęło 226 z nich.

Zaktualizowane statystyki przedstawiło Biuro Prokuratora Generalnego Ukrainy. Te liczby – 226 zabitych i 417 rannych dzieci – nie są ostateczne. Przecież prace nad utworzeniem bazy danych w miejscach aktywnych działań wojennych oraz na obszarach czasowo okupowanych i wyzwolonych wciąż trwają.

Biuro Prokuratora Generalnego ma statystyki dotyczące obszarów, w których ucierpiała większość dzieci. Najwięcej w obwodach: donieckim (139), kijowskim (116), charkowskim (99), czernihowskim (68), w Chersoniu (46), w obwodzie ługańskim (45), mikołajowskim (44), na Zaporożu (28), w obwodach sumskim (17), żytomierskim (15) i w mieście Kijowie (16).

Ostatnie znane wydarzenie miało miejsce 9 maja, kiedy 13. letni chłopiec został ranny podczas ostrzału dzielnicy mieszkalnej w Łysychańsku w obwodzie Ługańskim. W sumie w czasie wojny zdarzyło już kilkadziesiąt przerażających historii o śmierci dzieci, w tym najmłodszych. Tak więc 24 kwietnia, podczas ataku rakietowego na Odesę, zginęło 3. miesięczne dziecko wraz z matką i babcią. Wcześniej miały miejsce przypadki śmierci 7. miesięcznego dziecka w Charkowie, 18. miesięcznego chłopca w Mariupolu i 2. letniego chłopca we wsi Nowe Petriwci w obwodzie kijowskim.

Ponadto rosyjscy okupanci atakują infrastrukturę edukacyjną i medyczną. Tak więc, w wyniku codziennych bombardowań i ostrzeliwania przez rosyjskie siły zbrojne, ukraińskich miast i wsi uszkodzeniu uległo 1657 placówek oświatowych, z czego 139 zostało całkowicie zniszczonych i nie można już ich odbudować.  Szpital Ochmatdyt w Kijowie, który leczy m.in. ciężko chore dzieci, był co najmniej trzykrotnie ostrzeliwany.

Kolejną zbrodnią, jaką Rosja popełnia na Ukraińcach, w tym na dzieciach, jest nielegalna deportacja obywateli przez jej tzw. korytarze „humanitarne”. Według Komitetu ds. Praw Człowieka, Deokupacji i Reintegracji Ziem Czasowo Okupowanych w Doniecku, Obwodach Ługańskim i Autonomicznej Republice Krymu, Sewastopolu, Mniejszości Narodowych i Stosunków Międzynarodowych do Rosji deportowano ponad milion Ukraińców, w tym 200 tys. dzieci. W tym, pod koniec kwietnia około 60. dzieci z sierocińca w Chersoniu zostało przymusowo deportowanych do Rosji. Według przewodniczącego komisji Dmytra Lubinca, duża część tych dzieci została wywieziona bez rodziców.

„Na terytoriach okupowanych Federacja Rosyjska lekceważy prawie wszystkie prawa człowieka. Według naszych danych ponad milion Ukraińców, w tym około 200 tys. dzieci, zostało już deportowanych do Rosji tzw. rosyjskimi korytarzami <<humanitarnymi>>. Wyprowadza się je siłą, często konfiskuje dokumenty… Zdarzają się przypadki, że dzieci zostają bez rodziców i nie ma możliwości ich oddania krewnym w Ukrainie. Jednocześnie rosyjska Duma uchwaliła ustawę o uproszczonej adopcji takich dzieci” – powiedział Lubica.

Ale nawet wśród okropności wojny są historie ze szczęśliwym zakończeniem. Parę dni temu do piwnicy szpitala w Mariupolu, gdzie ukrywali się ludzie, przywieziono 5. dniowe dziecko. Wszyscy myśleli, że tylko ono przeżyło po tym, jak bomba uderzyła w wieżowiec. Dziecko zostało zabrane do kobiet, które właśnie urodziły, aby było karmione piersią. Okazało się, że niemowlęcia ma oparzenie zagrażające jego zdrowiu, a nawet życiu. Jeden z żołnierzy, ryzykując własnym życiem, zabrał dziecko do działu oparzeń.

Okazało się, że na oddziale znajduje się młoda kobieta ciężko poparzona, która 10 dni temu urodziła chłopca, ale straciła przytomność w wyniku ostrzału i oparzeń i nie wiedziała, co się stało z dzieckiem. Po kilku minutach młoda matka przytulała swojego swego syna. Ani ona, ani personel medyczny nie mogli powstrzymać łez.

Wiktoria Czyrwa

 

Facebook
Twitter
LinkedIn