25 listopada. Ukraina zgodziła się z sugestiami Międzynarodowego Funduszu Walutowego, aby nie wprowadzać nowego podatku od dochodów kapitałowych. Dzieje się tak pomimo tego, że zarówno prezydent, jak i inni politycy obiecali przedsiębiorcom jak najszybsze wprowadzenie tego podatku.

Miesiąc temu przewodniczący komisji ds. polityki podatkowej Rady Najwyższej Danyło Hetmancew obiecał zarejestrowanie do końca roku projektu ustawy o podatku od zysków kapitałowych na wzór Polski i Estonii. Środowiska biznesowe Ukrainy nalegały, aby nie płacić już podatku dochodowego obliczanego na bazie różnicy między przychodami i kosztami firm. Wskazywano, że z tej różnicy finansuje się m.in. inwestycje, ponadto obliczenia na podstawie faktur nie są jednoznaczne z płynnością finansową.

Po ogłoszeniu memorandum przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy Hetmancew napisał na swojej stronie na Facebooku: „Wszystko nie jest takie. Poczekajmy na wiadomości”. Jednak na prośbę korespondenta eDialogu, aby rozszyfrować jego tajemniczą wiadomość, Hetmancew stwierdził, że „jeszcze nie może tego zrobić” i obiecał opublikować informację nieco później.

Warto przypomnieć, że wprowadzenie podatku od zysków kapitałowych było jedną z obietnic wyborczych Wołodymyra Zełenskiego. „Zastąpienie podatku dochodowego podatkiem od zysków kapitałowych da firmom większą swobodę rozwoju i zmniejszy presję administracyjną” – czytamy w programie wyborczym ukraińskiego prezydenta.

Wprowadzenie nowego podatku zakładało, że państwo zrezygnuje z opodatkowania zysków, polegającego na opodatkowaniu różnicy między przychodami a wydatkami przedsiębiorstwa, i wprowadzi opodatkowanie od dywidend lub ekwiwalentnych płatności dla beneficjentów. Oznacza to, że biznes nie płaciłby 20 proc. podatku dochodowego, ale mógłby inwestować w rozwój swojej firmy. Dla inwestorów zagranicznych stawka podatku miała być stała i wynosić 15 proc., podczas gdy teraz obciążenie podatkowe firm może wynieść nawet 25 proc.

Zdaniem prezesa Stowarzyszenia Podatników Ukrainy Grigola Katamadze decyzja o odroczeniu wprowadzenia podatku od zysków kapitałowych jest krótkowzroczna. Przypomniał, że biznes nalegał na wprowadzenie takiego podatku od ponad 6 lat, a nawet był gotowy na kompromisy.

„W tym czasie proponowano różne opcje, m.in. wprowadzenie tego podatku dla niektórych regionów lub dla firm o obrotach 200 mln UAH. Biznes uznał to podejście za dyskryminujące, ale był skłonny zgodzić się na takie opcje. I tutaj otrzymujemy memorandum MFW, po którym Ukraina wycofuje się” – powiedział pan Katamadze w komentarzu do eDialog.

Według niego współpraca z MFW jest bardzo ważna, ale aby na czas wypełniać swoje zobowiązania wobec Funduszu, Ukraina potrzebuje stabilnej i rozwijającej się gospodarki.

„Według wszystkich wyliczeń i doświadczeń innych krajów, w szczególności Polski, rok lub dwa po wprowadzeniu wycofanego podatku od zysków kapitałowych następuje wzrost PKB o 1-1,5 proc. Kiedy Gruzja wprowadziła podatek od rozproszonego kapitału, Międzynarodowy Fundusz Walutowy był równie mocno przeciwny. Jednak rząd gruziński zapewnił przedstawicieli Funduszu, nie zrywając relacji i współpracy, że będzie to korzystne. Owszem, w pierwszych 10 miesiącach nastąpił spadek dochodów budżetowych, ale za rok PKB zaczął rosnąć. Dlatego decyzja o niewprowadzaniu tego podatku na Ukrainie nie pobudza ukraińskiego biznesu, a także – potencjalnych inwestorów zagranicznych” – powiedział prezes Stowarzyszenia Podatników Ukrainy.

Jak informowaliśmy, 24 listopada Ukraina otrzymała drugą transzę pomocy z MFW w wysokości 700 mln USD w ramach programu stand-by. Według Narodowego Banku Ukrainy środki te zostaną przeznaczone na wsparcie systemu finansowego, zapewnienie stabilności makroekonomicznej i zwalczanie skutków koronawirusa.

Teraz wszystkie dochody z działalności gospodarczej w Ukrainie są opodatkowane. A przedsiębiorcy upierali się, że pieniądze, których nie zabierają z biznesu, a które są przeznaczone na dalszy rozwój, nie powinny być opodatkowane. Aby podatki były pobierane tylko od pieniędzy, które zabierają i, np, wypłacają beneficjentom, jako dywidendy itp. Biznes bardzo na to nalegał. W Polsce ten podatek też istnieje, tyle że nazywa się go trochę inaczej.

Wiktoria Czyrwa