22 kwietnia 2021. Podczas pandemii zaobserwowano deficyt siły roboczej, głównie z powodu niemożności zatrudnienia tymczasowych pracowników zagranicznych, przede wszystkim do prac sezonowych. W związku z tym oczekiwany jest, m.in. wzrost cen produktów rolnych.

Powstaje łańcuch zdarzeń: brakuje pracowników to spada produkcja, spada więc podaż rynkowa towaru i w konsekwencji rosną jego ceny. Niektórzy ukraińscy producenci wykorzystają tę sytuację i decydują się na eksport swoich produktów, licząc na większe zarobki. Jednocześnie  uzupełniające rynek Ukrainy towary importowane stają się droższe.

Ołeksij Doroszenko, dyrektor Stowarzyszenia dostawców sieci handlowych, tak skomentował sytuację: „Tendencja ta obserwowana jest od roku i tylko się nasila. Nie oznacza to, że takie procesy dotyczą np. pszenicy. W takich branżach jest niewielu pracowników sezonowych. Wymaga to wysokich kwalifikacji, dlatego prawie wszyscy lokalni pracownicy pilnują tej pracy. Ale część produktów rolnych wymaga pracy sezonowej obcokrajowców”.

Przede wszystkim dotyczy to uprawy i zbioru jagód, owoców i warzyw. Część z nich jest uprawiana w krajach, w których wzrost cen z powodu braku pracowników był silny, na przykład w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Portugalii. Kraje takie jak Ukraina ucierpiały w mniejszym stopniu, ponieważ wielu pracowników pozostało w domu z powodu pandemii. Nie będą jednak pracować za minimalną pensję. Doroszenko dodał, że jeśli krajowi producenci chcą przyciągnąć pracowników sezonowych, muszą zaoferować odpowiednie wynagrodzenie odpowiadające polskim wynagrodzeniom.

Niedobór ukraińskich pracowników sezonowych wśród zagranicznych rolników potwierdził także Wasyl Woskobojnik, prezes Ogólnoukraińskiego Stowarzyszenia Firm Międzynarodowego Zatrudnienia. Zauważył jednak, że pracownicy sektora rolniczego stopniowo przechodzą do produkcji.

„O ile w latach 2015-2016 około 40 proc. Ukraińców, którzy wyjechali do pracy w Polsce, widziało się w rolnictwie, to dziś ten trend się zmienił. Teraz jest tam zatrudnionych tylko 20 proc. Ukrainców. Ludzie nie chcą jechać tam, gdzie zarobki zależą bezpośrednio od kaprysów natury”– powiedział ekspert.

Oznacza to, że coraz więcej migrantów zarobkowych decyduje się na pracę w produkcji, która nie zależy od pogody i poziomu zbiorów. Istnieje możliwość pracy przez 10-12 godzin i przez pięć do siedmiu dni, zarabiając znacznie więcej niż w rolnictwie. Ponadto zatrudnienie w rolnictwie jest ograniczone sezonowo.

Ekspert zauważa, że Polacy znajdą się w sytuacji, gdy liczba pracodawców gotowych zatrudnić Ukraińców przekroczy realną ilość rąk do pracy.

OT