4 lutego 2021. Dystrybucja kanałów telewizyjnych „112 Ukraina”, NewsOne, ZIK została zablokowana na 5 lat na mocy dekretu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Dekret wprowadził osobiste, specjalne sankcje gospodarcze wobec deputowanego Rady Najwyższej Tarasa Kozaka i jego firm.

Taras Kozak należy od Opozycyjnej Platformy Za Życie – partii określanej jako prorosyjska. Liderem Platformy jest Wiktor Medwedczuk, kum prezydenta Rosji Władimira Putina. Powszechnie uważa się, że to Medweczuk jest rzeczywistym właścicielem zablokowanych kanałów.

Formalną podstawą do wydania dekretu prezydenta Zełenskiego była uchwała Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. Spośród 19 jej członków 17 głosowało za, od głosowania wstrzymał się Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Dmytro Razumkow, jedna osoba była w delegacji.

Prezydent Zełenski spotkał się z przedstawicielami czołowych stacji telewizyjnych Ukrainy – ICTV, „Inter”, „1+1” i „Ukraina”. Zadeklarował, że nałożone sankcje nie mają nic wspólnego z innymi nadawcami. Powiedział: „W Ukrainie nie ma zagrożenia dla wolności słowa ani biznesu medialnego”.

Sankcje wobec T. Kozaka i jego kanałów telewizyjnych skomentowały różne państwa.

Ambasada USA w Kijowie napisała na Twitterze: „wszyscy musimy współpracować, aby zapobiec wykorzystywaniu dezinformacji jako broni w wojnie informacyjnej przeciwko suwerennym państwom„.

Ambasada Litwy w Ukrainie komentowała na Twitterze: „Litwa popiera wolną i demokratyczną Ukrainę, jej suwerenność, integralność terytorialną oraz wysiłki Ukrainy na rzecz obrony przed rosyjską dezinformacją i hybrydową agresją”.

Misja dyplomatyczna Estonii napisała: „Estonia rozumie i popiera kroki podjęte przez Ukrainę w ramach jej ustawodawstwa w celu przeciwdziałania środkom przeciwko jej niezależności, suwerenności i integralności terytorialnej.”

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow skomentował: „Możemy jedynie potępić działania władz ukraińskich. Ograniczenia, a nawet zakaz działalności kanałów telewizyjnych to rzeczy, które nie spełniają międzynarodowych norm i standardów, ani wspólne rozumienie wolności mediów.”

(Red.)