4 listopada 2020. Należy znieść licencje i podatki akcyzowe dla małych producentów wina- oświadczył przewodniczący Ogólnoukraińskiego Kongresu Rolników (OKR) Iwan Słobodyanyk

Wezwał do liberalizacji przepisów, zwłaszcza że dotychczasowe podejście było nierealistyczne. Na przykład jeszcze dwa lata temu opłata licencyjna wynosiła 500 000 UAH, co było barierą dla rozwoju winiarstwa. Teraz kosztuje tylko 780 UAH, ale jej celowość jest więcej niż wątpliwa.

Kolejna pozostałość przeszłości -to według szefa OKR- znaki akcyzy. Nie obciążają zbytnio budżetu, bo kosztują kilka kopiejek, ale po naklejeniu akcyzy, butelka wygląda brzydko. Koszt klejenia – 6 UAH. na butelce, co w konsekwencji przynosi wzrost ceny produktu końcowego. Do tego dochodzi bardzo skomplikowana forma raportowania tego podatku akcyzowego.

Do tego uzyskując dziś licencję trzeba zadeklarować produkcję wina z własnych winogron, co jest dyskusyjne.  

Słobodyanyk podkreślił, że obecnie winiarze w Ukrainie   są zmuszeni do wykorzenienia winnic z powodu braku sprzedaży. „A przecież te winogrona mogą być sprzedawane producentom rzemieślniczym, produkującym wina kraftowe. Tymczasem w Ukrainie nie ma więcej niż 100 winiarzy rzemieślniczych na 40.000 winnic, z których tylko dwa tuziny są licencjonowane. We Francji i w Niemczech mają kilka tysięcy winiarzy”- powiedział szef CCF.

Słobodyanyk podkreślił, że korzystne jest wytwarzanie wina w formie spółdzielczej, bo to umożliwi postawienia linii rozlewniczej i produkcję wina spółdzielczego pod markami autorskimi. Na południu Ukrainy jest ogromna ilość dobrego i gatunkowego wina, którego indywidualni winiarze nie mogą dziś sprzedać.

OT