Z fotela premiera do szkoły ekonomii

10 września 2026. Była premier Julia Swyrydenko stanęła na czele KSE Graduate Business School – szkoły biznesu Kijowskiej Szkoły Ekonomii. Z KSE łączy ją już kilka lat współpracy: jeszcze pracując w rządzie, Swyrydenko prowadziła tu zajęcia i otrzymywała honoraria, które swego czasu stały się powodem krytyki i dyskusji o możliwym konflikcie interesów.

O powołaniu Swyrydenko na stanowisko prezydentki KSE Graduate Business School poinformował 10 września prezydent Kijowskiej Szkoły Ekonomii Tymofij Myłowanow. I nie ukrywał emocji: „Julia Swyrydenko – od dziś prezydent KSE Business School. Jestem szczęśliwy”.

Jak stwierdził, jednym z głównych kierunków rozwoju KSE będzie teraz właśnie szkoła biznesu. „Ukraina zasługuje na szkołę biznesu na światowym poziomie. I teraz tak się stanie. Razem z Julią Swyrydenko zrobimy wspaniałe, niesamowite rzeczy” – napisał Myłowanow.

Sama Swyrydenko nazwała nowe stanowisko możliwością przekazania doświadczenia, którego nie da się zdobyć z podręczników – podejmowania decyzji podczas wojny, w warunkach niepewności i ciągłych zmian.

„Wierzę, że przyszłość Ukrainy jest w silnych ludziach i silnych liderach. W tych, którzy potrafią brać odpowiedzialność, budować zespoły, przekuwać pomysły w rezultaty i konkurować globalnie” – oświadczyła Swyrydenko. Jak stwierdziła, ukraińskie doświadczenie powinno stawać się wiedzą i służyć kolejnemu pokoleniu menedżerów.

KSE Graduate Business School działa od 2015 roku. Oferuje programy MBA i Executive MBA, szkolenia korporacyjne i profesjonalne kursy dla menedżerów i przedsiębiorców, a także programy wsparcia dla małych i średnich firm.

Jednak nominacja Swyrydenko przypomniała o długiej historii jej współpracy z KSE, która niejednokrotnie była powodem krytyki. Co więcej, tym razem sam Myłowanow poruszył ten temat. Przewiduje, że po nowej nominacji znów będzie się mówić o możliwym konflikcie interesów, wysokim wynagrodzeniu i braku doświadczenia akademickiego byłej premier. Myłowanow odrzuca te zarzuty: jak twierdzi, model KSE polega na przyciąganiu najlepszych ukraińskich specjalistów i dawaniu im swobody działania.

Podstawy do takiej dyskusji nie pojawiły się dziś. Swyrydenko współpracowała z KSE jeszcze podczas pracy we władzach – jako honorowa profesorka praktyki i wykładowczyni gościnna. Pierwsze wypłaty z uczelni pojawiły się w jej deklaracji w 2023 roku – 851,6 tys. UAH. W 2024 roku wzrosły do 3,1 mln UAH, a w 2025 roku, kiedy Swyrydenko stanęła na czele rządu – do 3,24 mln UAH. Łącznie w ciągu trzech lat otrzymała od KSE około 7,1 mln UAH.

To właśnie wysokość tych wypłat oraz łączenie pracy dydaktycznej z wysokimi stanowiskami państwowymi budziły najwięcej pytań. W 2025 roku honoraria z KSE były mniej więcej dwukrotnie wyższe od jej rocznego wynagrodzenia na stanowisku szefowej rządu.

Współpraca nie zakończyła się również w 2026 roku. W deklaracji za okres od 1 stycznia do połowy lipca – czyli praktycznie do zakończenia pracy na stanowisku premiera – Swyrydenko wykazała kolejne 1,89 mln UAH honorariów i innych wypłat z Kijowskiej Szkoły Ekonomii.

Co ciekawe, dalsza kariera Swyrydenko mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Całkiem niedawno wymieniano ją wśród możliwych kandydatów na stanowisko ambasadora Ukrainy w USA, a po odejściu ze stanowiska premiera – na szefową NAK „Naftohaz Ukrainy”. W sierpniu informowano, że w sprawie jej przejścia do Naftohazu trwają rozmowy z niezależnymi członkami rady nadzorczej spółki.

Jedną z możliwych przeszkód miały być przepisy antykorupcyjne. Ograniczają one prawo byłych urzędników do obejmowania przez rok po odejściu ze stanowiska funkcji kierowniczych w spółkach, na których działalność mogli wpływać, będąc u władzy. Jednocześnie eksperci wskazywali, że w przypadku Swyrydenko sytuacja nie jest jednoznaczna: organem zarządzającym Naftohazu jest rząd, który podejmuje decyzje kolegialnie.

Za atuty Swyrydenko uznawano jej doświadczenie na stanowisku premiera oraz kontakty z partnerami międzynarodowymi, które mogłyby pomóc Naftohazowi w pozyskiwaniu finansowania. Jeszcze w sierpniu rozmówcy z rynku energetycznego przypuszczali, że kwestia jej nominacji może rozstrzygnąć się w najbliższym czasie.

Jednak, jak to często bywa w ukraińskiej polityce, ostatecznie zrealizował się scenariusz, którego nikt nie przewidywał. Swyrydenko nie wyjechała do Waszyngtonu jako ambasador i nie stanęła na czele Naftohazu, lecz wróciła tam, z czym była związana jeszcze podczas pracy w rządzie – do KSE.

Jak skuteczna będzie na tym stanowisku, pokaże czas. Zniknęła natomiast jedna z głównych przyczyn wcześniejszych sporów wokół jej współpracy z KSE: Swyrydenko nie pełni już funkcji państwowej, a więc nie łączy wysokiego stanowiska państwowego z wysoko płatną pracą na uczelni.

Wiktoria Czyrwa

Facebook
Twitter
LinkedIn