29 lipca 2026. Przez ostatnią dekadę polska branża transportu, spedycji i logistyki przyzwyczaiła się do obecności pracowników z Ukrainy. Kierowcy samochodów ciężarowych, magazynierzy, spedytorzy, dyspozytorzy czy operatorzy wózków widłowych stali się ważnym elementem funkcjonowania sektora. Dziś jednak coraz częściej pojawia się pytanie: co stanie się z polskim rynkiem pracy, gdy część z nich zdecyduje się wrócić do Ukrainy?
Eksperci branży TSL nie mają wątpliwości, że taki proces jest tylko kwestią czasu. Dyskusja dotyczy raczej jego skali niż samego faktu wystąpienia.
Branża już odczuła odpływ kierowców
Pierwsze skutki wojny były widoczne już w 2022 roku. Wielu ukraińskich kierowców wróciło do kraju po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji. Według danych branżowych liczba kierowców z Ukrainy pracujących w polskim transporcie spadła w ciągu dwóch lat o 30–40 proc., co pogłębiło istniejący wcześniej deficyt kadrowy.
Sytuacja jest szczególnie trudna, ponieważ transport drogowy od lat zmaga się z niedoborem pracowników. Jednocześnie w 2026 roku przewoźnicy mierzą się z rosnącymi kosztami działalności, presją płacową i słabszą koniunkturą na europejskim rynku przewozowym.
Ukraina będzie potrzebowała ludzi do odbudowy
Po zakończeniu działań wojennych Ukraina stanie przed ogromnym wyzwaniem odbudowy infrastruktury, przemysłu i logistyki. Potrzebni będą kierowcy, operatorzy terminali, specjaliści ds. transportu, inżynierowie i menedżerowie łańcuchów dostaw.
To oznacza, że polskie firmy będą konkurować nie tylko z rynkami Europy Zachodniej, ale również z samą Ukrainą. Dla wielu pracowników powrót może oznaczać możliwość uczestnictwa w odbudowie własnego kraju, pracy bliżej rodziny oraz perspektywę szybkiego awansu zawodowego.
Najbardziej zagrożony jest transport drogowy
Największe konsekwencje mogą odczuć przewoźnicy drogowi. Jeszcze przed wojną obywatele Ukrainy stanowili bardzo istotną część kierowców zatrudnionych przez polskie firmy transportowe. Branża ostrzega, że dalszy odpływ pracowników może przełożyć się na:
- wzrost kosztów wynagrodzeń,
- problemy z realizacją zleceń,
- ograniczenie dostępności kierowców na trasach międzynarodowych,
- konieczność rekrutacji pracowników z nowych kierunków migracyjnych.
Dodatkowym problemem jest fakt, że sektor transportowy już dziś boryka się z niedoborem kadr. Wiosną 2026 r. przewoźnicy alarmowali również o możliwym czasowym wyłączeniu z pracy części kierowców w związku ze szkoleniami wojskowymi, co dodatkowo uwidoczniło skalę zależności rynku od dostępności pracowników.
Logistyka magazynowa także odczuje zmiany
Skutki nie ograniczą się wyłącznie do transportu drogowego. Ukraińscy pracownicy są obecni również w centrach logistycznych, magazynach, terminalach intermodalnych i firmach kurierskich.
W wielu regionach Polski, szczególnie w pobliżu dużych hubów logistycznych, ich udział w zatrudnieniu jest znaczący. Odpływ części załogi oznaczałby konieczność zwiększenia automatyzacji procesów magazynowych oraz intensywniejszego pozyskiwania pracowników z innych krajów.
Nie tylko problem, ale także szansa
Paradoksalnie część polskich firm może skorzystać na odbudowie Ukrainy. Operatorzy logistyczni, przewoźnicy kolejowi, firmy spedycyjne i dostawcy usług magazynowych już przygotowują się do obsługi przyszłych projektów infrastrukturalnych.
W takim scenariuszu część specjalistów wróci do Ukrainy, ale jednocześnie powstaną nowe miejsca pracy związane z obsługą wymiany handlowej między UE a Ukrainą. Polska może pełnić funkcję zaplecza logistycznego dla odbudowy kraju, generując dodatkowy popyt na usługi transportowe i magazynowe.
Czy grozi nam kadrowy szok?
Prawdopodobnie nie. Proces powrotów będzie rozłożony w czasie, a wielu obywateli Ukrainy zdążyło już związać swoją przyszłość z Polską. Według analiz ekonomicznych migranci z Ukrainy stali się ważnym elementem polskiej gospodarki i rynku pracy, przyczyniając się do wzrostu PKB oraz łagodzenia problemów demograficznych.
Jednak dla branży TSL oznacza to konieczność przygotowania się na nową rzeczywistość. Firmy, które dotąd opierały swoją konkurencyjność głównie na dostępności pracowników z Ukrainy, będą musiały postawić na automatyzację, poprawę warunków pracy, szkolenie własnych kadr i dywersyfikację źródeł rekrutacji.
Powrót części ukraińskich kierowców i logistyków do ojczyzny po zakończeniu wojny może stać się jednym z najważniejszych wyzwań kadrowych dla polskiego sektora TSL. Najbardziej odczują go przewoźnicy drogowi, którzy już dziś zmagają się z niedoborem kierowców. Jednocześnie odbudowa Ukrainy stworzy nowe możliwości biznesowe dla polskich firm logistycznych.
Dlatego kluczowe pytanie nie brzmi, czy Ukraińcy będą wracać, lecz czy polska branża wykorzysta najbliższe lata na przygotowanie się do tej zmiany. Jeśli nie, niedobór pracowników może stać się równie dużym wyzwaniem jak rosnące koszty działalności czy konkurencja na rynku europejskim.