Kopalnie z odroczonym wyrokiem

23 października 2026. Rząd chce tymczasowo wstrzymać przymusową egzekucję zaległości podatkowych państwowych kopalń. Jednocześnie podjął decyzję o przekazaniu części przedsiębiorstw górniczych Funduszowi Mienia Państwowego w celu przygotowania ich do ewentualnej prywatyzacji. Władze liczą na utrzymanie miejsc pracy, poprawę sytuacji kopalń i przyciągnięcie inwestorów.

22 października Gabinet Ministrów Ukrainy zatwierdził projekt ustawy przewidującej tymczasowy zakaz przymusowej egzekucji zaległości podatkowych pięciu przedsiębiorstw państwowych. Chodzi o Lwiwwuhillia, Wołynwuhillia, Dobropilliawuhillia-Wydobutok, Wschodni Kombinat Górniczo-Przeróbczy oraz Regionalne Sieci Elektroenergetyczne. Oznacza to, że decyzja dotyczy nie tylko kopalń węgla, lecz także przedsiębiorstw zajmujących się wydobyciem uranu i dostawami energii elektrycznej.

Zakaz ma obowiązywać przez cały okres stanu wojennego oraz przez sześć miesięcy po jego zakończeniu. Na razie jest to jednak tylko propozycja rządu – aby nowe przepisy weszły w życie, projekt ustawy musi zostać uchwalony przez Radę Najwyższą Ukrainy.

Ministerstwo Energetyki wyjaśnia, że przedsiębiorstwa potrzebują pieniędzy na dalszą działalność, wypłaty wynagrodzeń i przenoszenie sprzętu z niebezpiecznych rejonów. Według szacunków resortu pozwoli to zachować ponad 10 tysięcy miejsc pracy.

Problem w tym, że państwowe kopalnie zadłużały się na długo przed rozpoczęciem pełnoskalowej rosyjskiej inwazji. Wojna jedynie pogorszyła ich sytuację. Część przedsiębiorstw straciła dostęp do złóż, inne ucierpiały wskutek ostrzałów, a koszty wydobycia wzrosły.

Według danych Państwowej Służby Podatkowej pod koniec 2025 roku samo Lwiwwuhillia było winne budżetowi niemal 2 mld UAH. Zaległości podatkowe Dobropilliawuhillia-Wydobutok wynosiły około 221 mln UAH, a Wschodniego Kombinatu Górniczo-Przeróbczego – 376 mln UAH.

Wysokie zadłużenie może prowadzić do blokowania rachunków przedsiębiorstw i zajmowania środków niezbędnych do ich funkcjonowania. W rezultacie kopalniom jeszcze trudniej wypłacać wynagrodzenia, kupować sprzęt i utrzymywać produkcję.

Właśnie takim konsekwencjom rząd próbuje zapobiec. Moratorium nie oznacza jednak umorzenia długów, a jedynie odroczenie ich przymusowej egzekucji. Po jego wygaśnięciu przedsiębiorstwa ponownie będą musiały zmierzyć się z tym problemem.

Nie jest to bynajmniej pierwsza próba pomocy państwowym kopalniom. Przez wiele lat otrzymywały one wsparcie z budżetu, ale mimo to nie zdołały uporać się z problemami finansowymi. Część przedsiębiorstw nie zarabia nawet tyle, by pokryć własne koszty. Istnieje więc ryzyko, że po wygaśnięciu moratorium ich zadłużenie pozostanie na dotychczasowym poziomie lub jeszcze wzrośnie.

Równolegle rząd stara się przyciągnąć prywatnych inwestorów do sektora węglowego. 3 października Gabinet Ministrów zdecydował o przekazaniu Funduszowi Mienia Państwowego 12 kompleksów majątkowych przedsiębiorstw, które wcześniej podlegały Ministerstwu Energetyki. Wśród nich znalazły się Lwiwwuhillia, Wołynwuhillia, Ukrwuhillia, a także przedsiębiorstwa położone na terenach tymczasowo okupowanych.

Jak wyjaśnił minister energetyki Denys Szmyhal, władze liczą na to, że nowi właściciele będą inwestować w produkcję, modernizować wyposażenie i pomogą przedsiębiorstwom poprawić ich sytuację finansową.

Rząd przedstawia te zmiany jako kolejny etap reformy sektora węglowego. Jednocześnie obiecuje zachowanie gwarancji socjalnych dla górników, w tym możliwości objęcia pracowników zwolnieniem z mobilizacji. Ministerstwo Energetyki zaproponowało uwzględnienie związanych z tym wydatków w budżecie na 2027 rok.

Przekazanie przedsiębiorstw Funduszowi Mienia Państwowego nie oznacza jednak, że na pewno zostaną sprzedane. Najpierw trzeba wycenić majątek, ustalić warunki prywatyzacji i znaleźć nabywców.

A to może okazać się trudne. Wiele państwowych kopalń korzysta z przestarzałego sprzętu, wymaga kosztownych remontów i działa w trudnych warunkach. Potencjalni nabywcy będą też musieli uwzględnić zagrożenia związane z wojną oraz sytuację finansową przedsiębiorstw.

Osobną kwestią pozostają długi. Inwestor musi wiedzieć, co dokładnie kupuje: majątek kopalni czy całe przedsiębiorstwo wraz z jego zobowiązaniami. Od tego zależy, czy nowy właściciel będzie musiał odpowiadać za dotychczasowe zadłużenie. Konkretne warunki przyszłych transakcji nie są jeszcze znane.

Pozostaje też zasadnicze pytanie: jak długo Ukraina w ogóle będzie potrzebować węgla? Jak wiadomo, kraje europejskie stopniowo ograniczają jego wykorzystanie do produkcji energii elektrycznej. Ukraina również zamierza podążać w tym kierunku. Przyjęty w 2025 roku program rządowy przewiduje odejście od wykorzystywania węgla do produkcji energii elektrycznej do 2035 roku. Jednocześnie rząd dopuszcza możliwość zmiany tego terminu po zakończeniu wojny.

Na razie Ukraina nie może jednak całkowicie zrezygnować z węgla. Jest on wykorzystywany w elektrowniach cieplnych, które pozostają ważnym elementem systemu energetycznego. Ma to szczególne znaczenie podczas wojny, gdy rosyjskie ostrzały uszkadzają elektrownie i inne obiekty infrastruktury energetycznej.

Poza tym węgiel jest potrzebny nie tylko do produkcji energii elektrycznej. Jego szczególny rodzaj – węgiel koksowy – wykorzystuje się w hutnictwie do produkcji stali. Dlatego nawet jeśli liczba elektrowni węglowych będzie się zmniejszać, zapotrzebowanie na ten rodzaj węgla może się utrzymać.

Perspektywy ukraińskich kopalń będą więc zróżnicowane. Przedsiębiorstwa wydobywające węgiel potrzebny przemysłowi i zdolne do osiągania zysków będą miały większe szanse na znalezienie inwestorów. Znacznie trudniej będzie natomiast kopalniom, w których koszty wydobycia są zbyt wysokie, a sprzęt od dawna wymaga wymiany.

W tej sytuacji państwo będzie musiało zdecydować, które przedsiębiorstwa warto nadal wspierać, a które stopniowo zamykać. Nie można przy tym zapominać o miastach górniczych, gdzie od funkcjonowania kopalni często zależy byt tysięcy ludzi. Zamknięcie zakładu bez stworzenia nowych miejsc pracy może pozbawić całe lokalne społeczności środków do życia.

Na razie rząd daje kopalniom chwilę wytchnienia. Ale moratorium prędzej czy później wygaśnie. Wtedy okaże się, czy wykorzystano ten czas na ratowanie przedsiębiorstw, czy jedynie przedłużono ich funkcjonowanie kosztem państwa.

Wiktoria Czyrwa
Image by Martina Janochová from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn