22 października 2026. Funkcjonariusze NABU przeprowadzili przeszukania u prezesa Narodowego Banku Ukrainy Andrija Pysznego. Oficjalnie nie ujawniono powodów tych czynności, a sam Pyszny zaprzecza, by dopuścił się jakichkolwiek nieprawidłowości i zapewnia, że nadal pełni swoje obowiązki. Po przeszukaniach ponownie pojawiło się jednak pytanie o jego ewentualną dymisję.
Mimo braku oficjalnych wyjaśnień przeszukania u prezesa NBU wiąże się z dwiema głośnymi sprawami – podejrzeniami o nieformalny wpływ na państwowy Sense Bank oraz walką o kontrolę nad Karpatnaftochimem. Taką wersję przedstawił deputowany do Rady Najwyższej Jarosław Żeleźniak. Potwierdzają ją również nieoficjalne źródła ukraińskich mediów. W obu sprawach pojawia się nazwisko biznesmena Wasyla Wesełego, który wcześniej był doradcą przewodniczącego rady nadzorczej Sense Banku.
Sense Bank przeszedł na własność państwa w lipcu 2023 roku. Przed nacjonalizacją kontrolowali go rosyjscy biznesmeni Michaił Fridman i Piotr Awen. Później wokół nowego kierownictwa banku wybuchł skandal: pojawiły się podejrzenia, że na jego działalność wpływają osoby niemające do tego żadnych formalnych uprawnień.
Nazwisko Wasyla Wesełego pojawia się w ujawnionych nagraniach rozmów uczestników tzw. Mindiczgate – afery objętej śledztwem antykorupcyjnym dotyczącym możliwego wpływu biznesmena Timura Mindicza i jego otoczenia na spółki państwowe.
Na przykład w nagranej 9 maja 2025 roku rozmowie telefonicznej Weseły wymienia Ołeksandrowi Cukermanowi kandydatów do rady nadzorczej Sense Banku. Później Rada Ministrów powołała właśnie te osoby. Wywołało to pytania o to, kto w rzeczywistości wpływał na decyzje kadrowe w państwowym banku.
Po ujawnieniu nagrań Rada Najwyższa powołała tymczasową komisję śledczą. Podczas jednego z jej posiedzeń były przewodniczący rady nadzorczej Sense Banku, Şevki Acuner oświadczył, że to właśnie Pyszny sprowadził Wesełego do banku. Prezes NBU zaprzeczył temu, podkreślając, że nie rekomendował Wesełego na stanowisko ani nie ingerował w decyzje personalne banku.
Niezależnie od tego organy ścigania badały możliwe nadużycia w Sense Banku. W sierpniu NABU i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) poinformowały o operacji „Forrest Gump”. Według śledczych za pośrednictwem Sense Banku próbowano zalegalizować 150 mln UAH, które miały posłużyć do wpłacenia kaucji za jedną z osób objętych śledztwem w sprawie „Midas”. Wśród podejrzanych znaleźli się członkowie kierownictwa państwowego banku. 2 września Wyższy Sąd Antykorupcyjny wyznaczył prezesowi zarządu Ołeksijowi Stupakowi kaucję w wysokości 15 mln UAH. Tego samego dnia Narodowy Bank Ukrainy, na podstawie własnej kontroli, uznał, że Stupak nie spełnia wymogów dotyczących kompetencji zawodowych, i zażądał odwołania go ze stanowiska. Stupak później ustąpił. Nie wiadomo, czy wydarzenia te mają związek z obecnymi przeszukaniami.
Wasyl Weseły pojawia się również w drugiej sprawie łączonej z przeszukaniami – dotyczącej Karpatnaftochimu. To jeden z największych zakładów chemicznych w Ukrainie, położony w Kałuszu. Wcześniej należał do rosyjskiego Łukoilu, a w 2017 roku przeszedł w ręce nowych właścicieli. 25 lutego 2022 roku zakład wstrzymał produkcję.
W sierpniu tego samego roku sąd zajął prawa korporacyjne do zakładu o wartości ponad 2,3 mld UAH oraz 35 nieruchomości. Powodem było śledztwo dotyczące podejrzenia uchylania się od zapłaty podatków na kwotę przekraczającą 3 mld UAH. Organy ścigania badały również transfer ponad 5 mld UAH na rzecz podmiotu powiązanego z Łukoilem. Majątek przekazano pod zarząd ukraińskiej Agencji ds. Poszukiwania i Zarządzania Aktywami (ARMA), nie udało się jednak znaleźć podmiotu, który podjąłby się zarządzania zakładem. Pod koniec 2023 roku sąd uchylił zajęcie majątku przedsiębiorstwa.
Pół roku później współwłaścicielem Karpatnaftochimu został Andrij Weseły – brat Wasyla Wesełego. Z kolei w ujawnionych nagraniach rozmów z maja 2025 roku Wasyl omawiał z Cukermanem możliwość przejęcia kontroli nad przedsiębiorstwem. Według doniesień medialnych niektórzy deputowani przypuszczają, że pewną rolę w tej sprawie mógł odegrać również Pyszny. Żaden z nich nie potrafił jednak wyjaśnić, na czym konkretnie miałby polegać jego udział.
Podczas posiedzenia komisji parlamentarnej 2 września Pysznego pytano o ewentualne spotkania z Wesełym i przedstawicielami Karpatnaftochimu. Prezes NBU odpowiedział, że do takich spotkań nie doszło.
Wieczorem 21 października Pyszny osobiście skomentował przeszukania. Jak stwierdził, z postanowienia sądu wynika, że postępowanie karne nie dotyczy ani działalności Narodowego Banku Ukrainy, ani jego pracy na stanowisku prezesa. Śledczy poszukiwali dowodów dotyczących innych okoliczności i osób. Pyszny zapewnił również, że podczas przeszukań nie znaleziono niczego, co mogłoby wskazywać na naruszenie prawa przez niego lub pracowników NBU.
Podkreślił, że jest gotów współpracować z organami ścigania, zaapelował jednak o poszanowanie niezależności Narodowego Banku Ukrainy. Nie zamierza też wdawać się w publiczne polemiki z autorami spekulacji na temat jego rzekomego udziału w sprawach karnych.
Tego samego dnia pojawiły się doniesienia, jakoby Pyszny przygotował rezygnację ze stanowiska ze względów zdrowotnych. Narodowy Bank Ukrainy oficjalnie zdementował jednak te informacje, a sam prezes oświadczył, że nadal wykonuje swoje obowiązki.
Kwestia dymisji Pysznego pojawiła się już wcześniej, po skandalu wokół Sense Banku. Jednak po rozmowie z prezydentem szef NBU pozostał na stanowisku. Obecne przeszukania ponownie zaostrzyły dyskusję o jego przyszłości.
Prezesa Narodowego Banku Ukrainy powołuje i odwołuje Rada Najwyższa na wniosek prezydenta. Ustawa przewiduje siedmioletnią kadencję i określa przesłanki wcześniejszego odwołania. Kadencja Pysznego powinna zakończyć się jesienią 2029 roku.
Wygląda na to, że w najbliższym czasie los Pysznego będzie rozstrzygał się nie tylko w gabinetach śledczych. Przeszukania już stały się pretekstem do kolejnych rozmów o dymisji, choć prezesowi NBU nie postawiono żadnych zarzutów. A jeśli prezydent zdecyduje się na zmianę szefa banku centralnego, zdobycie odpowiedniej liczby głosów w Radzie Najwyższej – jak twierdzą deputowani z frakcji prezydenckiej – nie będzie trudne. Pytanie tylko, czy znajdą się ku temu podstawy prawne. To właśnie one odróżniają niezależny bank centralny od zwykłego urzędu państwowego, którego szefa można wymienić decyzją polityczną.
Wiktoria Czyrwa