21 sierpnia 2026. Ukraina przebudowała system podziału środków budżetowych i funduszy od darczyńców przeznaczonych na projekty inwestycyjne. Zamiast różnych procedur mają obowiązywać jednolite zasady wyboru i finansowania. W 2026 roku ruszył nowy model, jednak pierwsze rezultaty ujawniły słaby punkt reformy: wymagania wobec projektów rosną szybciej niż zdolność samorządów do ich spełnienia. W efekcie ci, którzy najbardziej potrzebują pieniędzy na odbudowę, nie zawsze dysponują wystarczającymi zasobami, by o nie skutecznie zabiegać.
Ukraina rozpoczęła reformę zarządzania inwestycjami publicznymi pod koniec 2023 roku, aby zmienić zasady podziału środków państwowych i funduszy od darczyńców. Od tej pory finansowanie mają otrzymywać projekty, które odpowiadają strategicznym priorytetom państwa lub danej społeczności lokalnej i przeszły odpowiednią ocenę.
Mówiąc prościej, sama potrzeba budowy szkoły, szpitala czy wodociągu albo odbudowy zniszczonego obiektu już nie wystarcza. Samorząd musi uzasadnić, dlaczego właśnie ten projekt jest potrzebny, ile będzie kosztował i jakie przyniesie efekty.
W 2025 roku państwo zakończyło jeden z kluczowych etapów reformy — wprowadziło jednolite zasady planowania, wyboru i finansowania inwestycji publicznych. Do końca roku zrealizowano 35 proc. zadań przewidzianych w ramach reformy. Po raz pierwszy zgodnie z nowymi zasadami utworzono Jednolity Portfel Projektów Państwa: 195 projektów i programów o łącznej wartości 12,6 bln UAH — od energetyki i transportu po mieszkalnictwo, edukację i ochronę zdrowia.
Nie oznacza to, że państwo dysponuje 12,6 bln UAH na ich realizację. W budżecie na 2026 rok na inwestycje publiczne przewidziano 116,9 mld UAH z różnych źródeł. Projekty faktycznie konkurują więc o ograniczone środki. Cyfrową podstawą nowego systemu stała się platforma DREAM, która gromadzi informacje o projektach inwestycyjnych i przeprowadza ich ocenę.
Pierwsze rezultaty reformy ujawniły jednak problem, którego nie da się rozwiązać wyłącznie za pomocą nowych zasad i cyfryzacji. Według najnowszego badania Centrum Strategii Ekonomicznej w DREAM zarejestrowano już ponad 34 tys. inicjatyw inwestycyjnych. Samorządy najczęściej zgłaszają projekty z zakresu edukacji i nauki, infrastruktury komunalnej, gospodarki mieszkaniowo-komunalnej oraz ochrony zdrowia.
Największą aktywność wykazują obwody odeski, lwowski i kijowski. Z kolei regiony przyfrontowe, gdzie wojna spowodowała znaczne zniszczenia, a potrzeby związane z odbudową są szczególnie duże, zgłaszają mniej inicjatyw. Przyczynami są zagrożenia związane z bezpieczeństwem, braki kadrowe oraz ograniczone możliwości władz lokalnych.
Właśnie tutaj ujawnia się jedno z głównych zagrożeń związanych z nowym systemem. Aby otrzymać pieniądze, nie wystarczy mieć zniszczoną szkołę, wodociąg czy szpital. Tę potrzebę trzeba przekształcić w pełnoprawny projekt inwestycyjny i wykazać, że to właśnie on zasługuje na finansowanie.
W tym celu samorząd musi określić miejsce projektu w swojej strategii rozwoju, zebrać niezbędne dane, ocenić efekt ekonomiczny, przygotować studium wykonalności, oszacować przyszłe koszty eksploatacji oraz cykl życia obiektu. Do tego dochodzą wymogi środowiskowe związane z zieloną transformacją i adaptacją do zmian klimatu. I właśnie z tym wiele samorządów ma trudności. Na przykład władze lokalne nierzadko zgłaszają zwykłe remonty kapitalne jako projekty inwestycyjne, choć nie spełniają one ustalonych kryteriów. Innym typowym błędem jest rozpoczynanie od razu od wypełniania formularzy w DREAM bez wcześniejszej analizy potrzeb i przygotowania niezbędnych obliczeń.
Słabym punktem pozostaje planowanie finansowe. W dokumentacji często brakuje wyliczeń przyszłych kosztów utrzymania obiektów, a lokalnym specjalistom — umiejętności potrzebnych do przygotowania studium wykonalności i oceny cyklu życia projektu.
Osobnym problemem są nowe wymogi środowiskowe. Aby uzyskać pozytywną ocenę, należy uwzględnić wpływ przyszłego obiektu na środowisko, a w niektórych przypadkach także jego wkład w ograniczenie emisji. W wielu samorządach nie ma ani odpowiednich specjalistów, ani wystarczająco zrozumiałych metod przeprowadzania takich obliczeń.
Za problemami technicznymi często kryją się problemy kadrowe. W wielu samorządach nie ma odrębnych zespołów zdolnych profesjonalnie zajmować się projektami inwestycyjnymi. Ze względu na niskie wynagrodzenia, rotację kadr i skutki wojny władzom lokalnym trudno znaleźć i zatrzymać osoby o odpowiednich kwalifikacjach.
W rezultacie jedna osoba nierzadko opracowuje koncepcję projektu, zbiera dokumentację, wykonuje obliczenia, pracuje z DREAM, a później odpowiada jeszcze za jego realizację. Z powodu częstych zmian pracowników samorządy tracą również zgromadzone doświadczenie. Problem częściowo próbuje się rozwiązać poprzez szkolenia. Według Ministerstwa Gospodarki odpowiednie programy ukończyło już 76 proc. specjalistów zajmujących się inwestycjami publicznymi. Programy szkoleniowe oferuje ponad 15 organizacji społecznych i ośrodków szkoleniowych.
Badanie Centrum Strategii Ekonomicznej pokazuje jednak, że same szkolenia nie wystarczą: samorządy potrzebują praktycznej pomocy w przygotowywaniu projektów oraz konsultacji ze specjalistami.
W 2026 roku reforma przechodzi do pełnego wdrożenia. Jednym z głównych zadań nie jest już tworzenie nowych zasad, lecz zapewnienie samorządom możliwości skutecznego korzystania z nich. W przeciwnym razie system może stać się bardziej przejrzysty i profesjonalny, ale większe szanse na zdobycie pieniędzy będą miały nie te samorządy, w których potrzeby są największe, lecz te, które lepiej potrafią je uzasadnić.
Wiktoria Czyrwa
Photo by Laurin Steffens on Unsplash