Ocalić ukraińskie winiarstwo

6 listopada 2025. Ukraińskie winiarstwo przeżywa prawdopodobnie najtrudniejszy okres w swojej historii. Utracone pod okupacją winnice, zniszczone zakłady produkcyjne, brak systemowego wsparcia państwa oraz konkurencja europejska stawiają branżę na granicy przetrwania. O tym, co jest potrzebne do jej odrodzenia, o perspektywach eksportowych ukraińskiego wina i głównych wyzwaniach dla małych producentów — w przeddzień Dnia Winiarza Ukrainy— eDIALOG rozmawiał z przewodniczącym Stowarzyszenia „Ukrsadwynprom”, Wołodymyrem Pieczko.

Stan branży można dziś, niestety, ocenić jedynie jako krytycznie trudny. Utraciliśmy około 60 tysięcy hektarów winnic, które pozostały na terenach okupowanych, przede wszystkim na Krymie. Znaczna część winnic jest zaminowana lub znajduje się w strefie działań wojennych. Wiele przedsiębiorstw zostało uszkodzonych bądź zniszczonych, część ogłosiła upadłość. Nawet przed rozpoczęciem pełnoskalowej wojny ukraińskie winiarstwo już cierpiało z powodu braku systemowego wsparcia ze strony państwa. Po aneksji Krymu w 2014 roku branża faktycznie utraciła jedną trzecią swoich mocy produkcyjnych, lecz nie opracowano żadnych kompleksowych programów odbudowy ani modernizacji. Producenci pozostawali bez dostępu do preferencyjnych kredytów, dotacji celowych czy rekompensat, które w krajach Unii Europejskiej stanowią podstawę wsparcia rolnictwa i winiarstwa. Podczas gdy Francja, Włochy, Hiszpania czy Polska realizują narodowe programy wspierania winiarstwa w ramach Wspólnej Polityki Rolnej (CAP), ukraińscy winiarze muszą samodzielnie finansować nasadzenia, zakup sprzętu, udział w targach i promocję własnych marek.

Historycznie Ukraina była krajem winiarskim. W latach 60. XX wieku mieliśmy ponad 400 tysięcy hektarów winnic, a w 2000 roku — jeszcze 160 tysięcy. Dziś te powierzchnie gwałtownie się kurczą. Wojna jedynie pogłębiła problemy, lecz ich nie stworzyła — systemowego wsparcia ze strony państwa brakowało już wcześniej.

– Jak pełnoskalowa wojna wpłynęła na ukraińskie winiarstwo?

– Wojna boleśnie uderzyła w branżę. Zakaz sprzedaży alkoholu, który obowiązywał ponad cztery miesiące, faktycznie pozbawił przedsiębiorstwa możliwości wypłaty wynagrodzeń i utrzymania produkcji. Część gospodarstw po prostu nie wytrzymała. Do tego dochodzą przerwane łańcuchy logistyczne i wysokie koszty transportu.

Ponadto wiele zakładów winiarskich doznało bezpośrednich zniszczeń lub rabunków. Niektóre fabryki zostały uszkodzone ostrzałami, inne całkowicie zdewastowane lub ograbione przez okupantów. Symboliczny był atak na zakład Aznauri (Akkerman Distillery) w obwodzie odeskim — jednego z największych producentów koniaku i win, który w ciągu ośmiu miesięcy 2025 roku odprowadził 860 mln UAH podatków. Pod koniec września 2025 roku przedsiębiorstwo padło ofiarą masowego ataku dronów: odnotowano do 17 trafień, zniszczono rozlewnie i magazyny, spalono dziesiątki tysięcy butelek gotowych produktów. Na szczęście nie było ofiar wśród pracowników, lecz straty są ogromne.

Nie mniej bolesny cios spadł na Dom markowych koniaków „Tawrija” w Nowej Kachowce, który pozostał na terenach okupowanych. Rosyjscy żołnierze całkowicie splądrowali zakład: wywieźli dwie nowe linie rozlewu koniaku, zniszczyli lub ukradli zapasy alkoholi i kolekcjonerskie trunki, z których część dojrzewała ponad 30 lat.

Kolejny tragiczny przykład to winnica księcia Trubeckiego w obwodzie chersońskim — najstarsze château w Ukrainie, z ponad stuletnią historią. To przedsiębiorstwo również znalazło się w strefie działań wojennych i zostało poważnie uszkodzone. Jego winnice ucierpiały w wyniku okupacji, a produkcja została zatrzymana.

Mimo że są to potężne przedsiębiorstwa i duzi płatnicy podatków, państwo nie zaproponowało żadnych narzędzi do przezwyciężenia tego kryzysu.

– Jakie tendencje obserwuje się na rynku krajowym?

– Krajowa konsumpcja znacznie spadła: wiele osób wyjechało, a to właśnie kobiety — jak pokazują statystyki — stanowią główną grupę konsumentów wina. Jednocześnie import zyskał znaczną przewagę. Wina włoskie, francuskie i hiszpańskie trafiają na nasz rynek z silnym wsparciem państwowym: dotacjami, programami promocyjnymi i rekompensatami eksportowymi. Dla przykładu, według danych Komisji Europejskiej, Francja inwestuje około 200 mln EUR rocznie w promocję wina na rynkach zagranicznych, a Włochy — ponad 300 mln EUR. Tymczasem ukraińscy producenci są pozbawieni nawet możliwości reklamy w telewizji.

Obserwujemy, że udział win importowanych i krajowych niemal się zrównał, a jeśli zagraniczni producenci wejdą także do sklepów na terenach wiejskich, może to całkowicie zniszczyć ukraińskie winiarstwo.

– Które rynki, pana zdaniem, są perspektywiczne dla ukraińskiego wina?

– Najbardziej naturalnymi kierunkami są Polska, kraje bałtyckie, Szwecja, Dania, Norwegia, a także niektóre państwa Azji i Afryki. Jednak, aby tam zaistnieć, konieczny jest udział w targach, degustacjach i kampaniach marketingowych. To kosztuje dużo. Bez rekompensaty przynajmniej części wydatków, bez państwowych programów promocyjnych ukraińskie wino nie zdoła utrwalić swojej obecności na tych rynkach.

– Z jakimi problemami borykają się mali winiarze i win ogrodnicy?

– Im jest najtrudniej. Mali winiarze i plantatorzy winorośli przeżywają obecnie bardzo trudny okres. W wyniku wojny wiele winnic zostało zniszczonych lub pozostało na terenach okupowanych, a nowe nasadzenia praktycznie się nie pojawiają. Wiele krzewów jest starych, co powoduje spadek plonów i pogorszenie jakości winogron. Dochodzą inne problemy — susze, brak nawadniania, wzrost cen butelek, korków i nawozów. Małym gospodarstwom trudno uzyskać kredyty lub dotacje, dlatego działają niemal bez wsparcia państwa. Z powodu zakazu reklamy ukraińskie wino jest mało znane konsumentom, a udział w targach czy festiwalach winiarze finansują z własnych środków lub dzięki projektom donorskim. Brakuje także pracowników, ponieważ wielu ludzi wyjechało lub służy w Siłach Zbrojnych Ukrainy.

Bez pomocy państwa — w zakresie odbudowy winnic, szkoleń i promocji marki — ukraińskie winiarstwo może utracić część swojego potencjału. Obecnie więcej winnic się karczuje niż sadzi — z powodu suszy i anomalii temperaturowych. Stare krzewy, liczące 30–50 lat, po prostu nie wytrzymują. Nawadnianie jest drogie, a rekompensaty — symboliczne. Obecna dotacja obejmuje jedynie 25 hektarów, co jest zbyt mało, aby odnawiać plantacje.

Bez odrodzenia uprawy winorośli nie będzie też winiarstwa. Można oczywiście sprowadzać moszcz winny z Hiszpanii i rozlewać go tutaj, ale to nie będzie już ukraińskie wino. Naszą drogą powinno być wspieranie rodzimych producentów, by mogli przetrwać i rozwijać się.

– Co powinno zrobić państwo, aby uratować branżę?

– Przede wszystkim państwo powinno opracować narodową strategię rozwoju winiarstwa z jasno określonym planem finansowym i długoterminowymi priorytetami. Chodzi nie tylko o wsparcie nowych nasadzeń winorośli, ale także o modernizację sprzętu, udział producentów w międzynarodowych targach oraz promocję ukraińskiego wina na rynku krajowym. Ważne jest stworzenie państwowego programu grantów lub rekompensat, podobnego do tych funkcjonujących w krajach Unii Europejskiej, aby pomóc małym producentom rozwijać się, a nie tylko przetrwać.

Istotnym elementem odrodzenia ukraińskiego winiarstwa jest zachowanie i rozwój autochtonicznych (lokalnych) odmian winorośli, które stanowią unikalną część dziedzictwa kulturowego i rolniczego kraju. Takie odmiany jak Telti-Kuruk, Odesky Czornyj, Sucholymansky Biłyj, Arkadia, Zahrej mają ogromny potencjał w budowaniu rozpoznawalnego stylu ukraińskich win i ich geograficznej tożsamości.

Na świecie to właśnie autochtoniczne odmiany stają się siłą napędową rozwoju rynków niszowych, enoturystyki i budowania marki narodowych win — jak w przypadku gruzińskiego Saperawi czy włoskiego Nebbiolo. Dla Ukrainy rozwój takich odmian to droga do zwiększenia wartości dodanej produktów, wzmocnienia rozpoznawalności eksportowej i zachowania bioróżnorodności. Dlatego wsparcie badań naukowych, szkółek i programów rejestracji autochtonicznych odmian powinno stać się jednym z priorytetów polityki państwa w sektorze winiarskim.

Takie wydarzenia, jak Kyiv Wine and Cheese, Odessa Wine Festival, festiwale we Lwowie i Bołgradzie, pokazują, że zainteresowanie ukraińskim winem rośnie. Planujemy zaprezentować ukraińskie wina na Wine Warsaw Expo, które odbędzie się w marcu 2026 roku. Mamy się czym chwalić — jakość naszych win z roku na rok rośnie, a branża zasługuje na drugie życie. Każdy, kto kupuje nasze wino, staje się ambasadorem ukraińskiego winiarstwa.

Rozmawiała Wiktoria Czyrwa

Facebook
Twitter
LinkedIn