Miód z pól minowych

6 października 2025. Projekt „Miód z pól minowych” wystartował 10 października 2023 roku jako wspólna inicjatywa Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy, holdingu rolno-przemysłowego Kernel oraz agencji kreatywnej Saatchi&Saatchi Ukraine. Jego celem jest produkcja miodu z nektaru roślin rosnących na zaminowanych łąkach i sprzedaż tego miodu w celu zebrania funduszy na humanitarne rozminowywanie poprzez platformę United24.

Pola nawożono i obsiewano roślinami miododajnymi przy pomocy dronów akademii Dronarium, a ule rozmieszczano na bezpiecznych terenach. Pierwsze testowe zbiory w 2023 roku, z powodu suszy, były niewielkie — zaledwie około 30 litrów miodu. W 2024 roku projekt został rozszerzony: rośliny miododajne wysiano na 17 hektarach w przygranicznych rejonach obwodu sumskiego. Dzięki temu udało się zebrać około 400 litrów miodu, który zaczęto nie tylko wręczać dyplomatom, ale również sprzedawać.

Do czerwca 2025 roku projekt „Miód z pól minowych” zebrał na rozminowywanie około 1,47 miliona UAH, a do końca lipca planowano osiągnąć 1,5 miliona. Według obliczeń te środki pozwalają sfinansować oczyszczenie około siedmiu hektarów terenów, biorąc pod uwagę średni koszt prac licencjonowanych operatorów w wysokości 208 tysięcy UAH za hektar.

W ciągu niespełna dwóch lat istnienia inicjatywa zdobyła ponad 80 międzynarodowych nagród. 20 czerwca 2025 roku przyniosła Ukrainie pierwsze w historii złoto na festiwalu Cannes Lions. Miód sprzedawany jest na platformie Etsy w cenie 2900 hrywien za 100 ml i jest pozycjonowany jako produkt symboliczny, mający zwrócić uwagę na problem zagrożenia minowego. Projekt ma również na celu wejście na rynek niemiecki — w 2026 roku planowana jest sprzedaż w supermarketach jednej z lokalnych sieci.

Pomimo głośnego sukcesu i szerokiego rozgłosu, eksperci podkreślają, że „Miód z pól minowych” nie jest technologią rozminowywania w dosłownym znaczeniu. To przede wszystkim kampania komunikacyjna i narzędzie fundraisingowe. Ule umieszczane są na już sprawdzonych obszarach, a obsiew odbywa się przy pomocy dronów bez udziału ludzi w potencjalnie niebezpiecznych strefach. Inicjatywa pełni więc ważną funkcję symboliczną i informacyjną, ale nie zastępuje realnych mechanizmów neutralizacji ładunków wybuchowych.

W praktyce Ukraina stosuje klasyczne metody rozminowywania, które obejmują ręczną pracę saperów z wykrywaczami metalu, wykorzystanie „mechanicznych saperów” – maszyn inżynieryjnych i specjalnej robotyki. Szeroko wykorzystywane są również psy szkolone do wykrywania materiałów wybuchowych.

Równolegle rozwijane są nowoczesne technologie: drony z czujnikami i systemami sztucznej inteligencji, zdolne analizować obrazy i identyfikować potencjalnie niebezpieczne obszary. W 2025 roku na Ukrainie odbyły się zawody zespołów IT, które opracowywały modele do automatycznego rozpoznawania min na podstawie zdjęć lotniczych.

Państwo wdraża także programy wsparcia dla rolników: przewidziano rekompensaty kosztów rozminowywania gruntów rolnych, a od 2024 roku funkcjonuje mechanizm zwrotu 100 proc. planowych wydatków i do 80 proc. już poniesionych.

Na rok 2025 rozminowywanie pozostaje procesem długotrwałym. Priorytetowo traktowane są setki tysięcy hektarów gruntów rolnych — i choć każdego roku oczyszczane są dziesiątki tysięcy, całkowita powierzchnia skażonych terenów wymaga wieloletnich działań oraz zaangażowania partnerów międzynarodowych.

Jednocześnie w ukraińskiej prasie pojawiają się informacje, że Ukraina zamierza wykorzystać doświadczenia Bałkanów w zakresie rozminowywania terenów przy pomocy pszczół. Chodzi w szczególności o doświadczenia Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny, gdzie od kilku lat testuje się pszczoły jako biosensory. Tam owady są szkolone na zapach trotylu, który dodaje się do syropu cukrowego. Z czasem u pszczół wytwarza się skojarzenie „zapach materiału wybuchowego = pożywienie” i podczas lotu nad polami minowymi koncentrują się one w miejscach, gdzie znajdują się miny. Drony rejestrują te ruchy, a sztuczna inteligencja analizuje trajektorie lotu i oznacza niebezpieczne strefy. Dokładność takiego podejścia, według badań MDPI, przekracza 80 procent.

Zaletą tego systemu jest to, że eliminuje on ryzyko dla ludzi i nie szkodzi samym pszczołom, ponieważ ich masa jest zbyt mała, aby spowodować eksplozję. Wadą natomiast jest trudność w kontrolowaniu roju w locie oraz konieczność wykorzystania sieci neuronowych do śledzenia ruchu owadów.

W Ukrainie podobne eksperymenty nie są jeszcze prowadzone, jednak specjaliści uważają, że w przyszłości taka technologia mogłaby zostać zaadaptowana. Ukraińscy pszczelarze zauważają, że pszczoły rzeczywiście mają wyjątkowo rozwinięty zmysł węchu, jednak szkolenie całych pokoleń „wyspecjalizowanych” owadów wymaga zasobów i zaplecza technicznego, które są niedostępne dla zwykłych gospodarstw.

W związku z tym, choć dziś ukraiński projekt „Miód z pól minowych” pozostaje inicjatywą symboliczną, w przyszłości możliwe jest połączenie jego idei z eksperymentami technologicznymi na wzór bałkański — z wykorzystaniem dronów, sztucznej inteligencji i pszczół–detektorów.

Wiktoria Czyrwa
Image by PollyDot from Pixabay

Facebook
Twitter
LinkedIn