Ukraina w Unii w 2030?

30 maja 2025. W ramach 17 Baltic Business Forum odbyła się ważna dyskusja na temat przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej w kontekście doświadczeń Polski. Uczestnicy spotkania zgodzili się, że trudno porównywać sytuację i otoczenie międzynarodowe, w jakich Polska dołączała do UE, z obecną sytuacją Ukrainy. Wyrazili jednak przekonanie, że Ukraina ma wszelkie szanse, by osiągnąć taki sam rezultat jak Polska.

W panelu dyskusyjnym zatytułowanym „Negocjacje akcesyjne i członkostwo w Unii Europejskiej. Dwie perspektywy: doświadczenia Polski i aspiracje Ukrainy” wzięli udział: ambasador Jan Truszczyński z Polskiej Grupy Doradczej Wysokiego Szczebla ds. Ukrainy, partner zarządzający kancelarii ARZINGER Markiyan Malskyy, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej Jacek Piechota oraz była wicepremier ds. integracji europejskiej Ukrainy, obecnie deputowana Rady Najwyższej Ivanna Klympush-Tsintsadze, która dołączyła do rozmowy online.

Pierwsze pytanie, na które mieli odpowiedzieć goście, brzmiało:

kiedy Ukraina będzie mogła świętować swoje własne „1 maja 2004 roku”? Uczestnicy zgodzili się, że rok 2030 to całkiem realna data.

Jan Truszczyński przypomniał, że różne kraje dochodziły do członkostwa w UE różnymi ścieżkami, a cały proces trwał od 4 do 7 lat. Według jego prognozy Ukraina, która uzyskała status kandydata w 2022 roku, może stać się pełnoprawnym członkiem Unii w roku 2030.

Z kolei Ivanna Klympush-Tsintsadze podkreśliła, że pracując w rządzie, unikała podawania konkretnych dat.

„Jest zbyt wiele czynników zewnętrznych i wewnętrznych, które mogą zmienić plany i oczekiwania dotyczące tego, kiedy moglibyśmy osiągnąć określony etap. Gdyby 2–3 lata temu ktoś powiedział, że Ukraina ma realne perspektywy integracji europejskiej, nikt by w to nie uwierzył. Ale wszystko się zmieniło – strategicznie, politycznie i geopolitycznie. Dynamika tego procesu jest bardzo pozytywna i szybka w porównaniu z wcześniejszymi doświadczeniami. Kiedyś od statusu kandydata do członkostwa mijało mniej więcej 7 lat. W przypadku Ukrainy rok 2030 mógłby być tym, w którym odrobimy pracę domową” – zaznaczyła deputowana.

Jacek Piechota zwrócił uwagę, że zakończenie negocjacji to jedno, a faktyczne przyjęcie do UE – drugie, ponieważ wymaga zgody wszystkich państw członkowskich, a tu nie ma jednomyślności. Jak zaznaczył prezes PUIG, Izba prowadzi intensywną pracę, przekonując polskie społeczeństwo i europejskich partnerów do konieczności przyjęcia Ukrainy do wspólnoty europejskiej.

„Wymaga to również szerokiej kampanii informacyjnej ze strony ukraińskich partnerów – czym jest dzisiejsza Ukraina, w jakim stanie znajduje się rolnictwo, dlaczego rozszerzenie Unii będzie ostatecznie korzystne dla jej członków. Bo jeśli nie odrobimy tej lekcji, może się okazać, że negocjacje zakończą się sukcesem, ale jedno lub kilka państw powie NIE” – podkreślił Jacek Piechota.

Markiyan Malskyy również wyraził przekonanie, że Ukraina ma realną szansę przystąpić do Unii Europejskiej do 2030 roku, ponieważ dysponuje konkretnym planem: sześć klastrów podzielonych na około 35 różnych punktów. Co więcej, zdaniem Malskiego Ukraina de facto już dziś należy do Unii Europejskiej.

„Nie znam innego kraju, który stara się wejść do UE w czasie wojny. Ukraina jest mentalnie, moralnie i strategicznie częścią wspólnoty europejskiej. Podzielamy te same wartości, ale od strony formalnej wciąż mamy wiele do zrobienia” – zaznaczył prawnik.

Zdaniem Ivanny Klympush-Tsintsadze Ukraina nie powinna liczyć na bezwarunkowo pozytywny odbiór jedynie dlatego, że odważnie stawia opór agresji. Trzeba ciężko pracować, aby wywalczyć swoje prawo do członkostwa w UE – i na pewno nie wolno usprawiedliwiać wojną opóźniania reform.

„Kredyt bezwarunkowo pozytywnego odbioru Ukrainy się wyczerpał – teraz piłka jest po naszej stronie i musimy pokazać, co potrafimy zrobić już teraz, nie oczekując przyspieszonych procedur” – powiedziała deputowana.

Podczas dyskusji poruszono również temat gotowości ukraińskiego biznesu do wejścia do Unii.

Według Markiyana Malskiego istnieje wiele przykładów ukraińskich firm, które z powodzeniem weszły na rynki europejskie, jednak jasne jest, że towary z Ukrainy nie zawsze są mile widziane na zagranicznych rynkach ze względu na konkurencję.

Zdaniem pana Malskiego największą przeszkodą na drodze do członkostwa Ukrainy w UE może się okazać pozostawienie wszystkich deklaracji wyłącznie na papierze.

„Nie możemy powiedzieć, że od jutra nie będzie już korupcji ani że sądy zaczną wydawać sprawiedliwe wyroki. To wymaga zmiany mentalności państwa. Oczywiście screening i wskazówki ze strony Unii Europejskiej są bardzo ważne i pomocne. Ale istotne jest, by Ukraina zmierzała w stronę konkretnych kroków – od selekcji sędziów po decentralizację. Jeśli chodzi o biznes, ukraińscy przedsiębiorcy są mentalnie gotowi na zmiany, ale w rzeczywistości nie do końca rozumieją, co oznacza bycie firmą działającą w ramach Unii Europejskiej” – uważa prawnik.

Z kolei Jacek Piechota, który pełnił funkcję ministra gospodarki w końcowym etapie negocjacji akcesyjnych Polski, przypomniał, że to właśnie polscy rolnicy najbardziej obawiali się wejścia do UE, ale potem okazało się, że to oni najbardziej skorzystali z integracji. Jednocześnie zaznaczył, że polskie przedsiębiorstwa miały długi okres przejściowy na dostosowanie się do warunków unijnych, czego Ukraina nie ma.

„Ukraińscy przedsiębiorcy muszą dostosować się do konkurencyjnej presji ze strony Unii w znacznie trudniejszych warunkach. Ale z drugiej strony, świetnie sobie radzą na rynku europejskim już teraz. W Polsce działa 30 tysięcy firm z ukraińskim kapitałem, a 60 tysięcy ukraińskich przedsiębiorców zarejestrowało działalność gospodarczą w Polsce. Ukraińskie firmy właśnie przez Polskę rozpoczęły działalność na unijnym rynku. Jedno jest pewne – dostęp do rynku europejskiego dał polskiemu biznesowi niesamowity impuls rozwojowy, przyspieszenie dla całej gospodarki. Jestem przekonany, że z Ukrainą będzie tak samo” – oświadczył Jacek Piechota.

Z kolei Jan Truszczyński dodał, że w ciągu pięciu lat przed wejściem Polski do UE napływało do kraju średnio około 4 mld euro bezpośrednich inwestycji zagranicznych rocznie. Po 2004 roku, przez kolejne dwie dekady, do Polski trafiało każdego roku po 12–13 mld euro, czyli trzykrotnie więcej.

W ciągu dyskusji nie pominięto również kwestii państw, które sceptycznie lub wręcz negatywnie odnoszą się do europejskich aspiracji Ukrainy. Jan Truszczyński przypomniał, że Polska miała pod tym względem łatwiej – nie było jawnych przeciwników jej członkostwa. Co więcej, decyzje zatwierdzano w parlamentach, a nie poprzez referenda, które mogłyby opóźnić proces o kilka lat.

Sytuacja Ukrainy jest inna – wśród 27 państw członkowskich Unii Europejskiej znajduje się jedno, którego rząd wyraźnie sprzeciwia się przystąpieniu Ukrainy do UE, czyli Węgry.

„Ale rządy nie są wieczne. One mogą i powinny się zmieniać. Zobaczymy, co będzie za kilka lat. Poza tym uważam, że do momentu zakończenia negocjacji krytyczna masa polityków w UE zrozumie, że członkostwo Ukrainy nie zagraża ich interesom. I nawet jeśli ktoś będzie miał wątpliwości czy obawy, nie odważy się iść wbrew większości” – optymistycznie stwierdził Jan Truszczyński.

Przekonując pozostałe państwa członkowskie, warto podkreślać, że członkostwo Ukrainy przyniesie im korzyści gospodarcze. Prezes PUIG przypomniał, że dla Niemiec i Austrii rozszerzenie UE na Wschód oznaczało wzrost PKB o 1 procent, a wzrost – choć nieco mniejszy – nastąpił również w innych państwach.

„Dlatego wszyscy rozumieli, że rozszerzenie UE jest korzystne dla wszystkich, bo zwiększa obszar ich działalności i prowadzi do rozwoju gospodarki. I dziś Polska powinna zrozumieć, że przyjęcie Ukrainy będzie korzystne także dla polskiej gospodarki” – stwierdził Jacek Piechota.

Podsumowując, Ivanna Klympush-Tsintsadze podkreśliła, że Ukraina chce wejść do Unii Europejskiej, ale nie jako „kulawa kaczka” – lecz jako jeden z filarów nie tylko europejskiego bezpieczeństwa, jak ma to miejsce dziś, lecz także europejskiej gospodarki.

„Jest jeszcze wiele do zrobienia, ale mamy wszelkie szanse, by tak właśnie się stało. Najważniejsze, by nie utracić dynamiki tego procesu – zarówno po stronie Ukrainy, jak i państw europejskich” – podsumowała Ivanna Klympush-Tsintsadze.

Wiktoria Czyrwa
Image by Łukasz Piechota

Facebook
Twitter
LinkedIn